Wydanie bieżące

15 lipca 14 (350) / 2018

Natalia Kaniak,

REISEFIEBER (BENEFICIO)

A A A
Szybki osąd „Beneficio”, wywróżony z dwóch nazwisk na okładce, może z początku wprawić w konsternację. Krzysztof Gawronkiewicz, znany na komiksowej scenie z absurdalnych pomysłów wydawniczych, kontra Michał Kalicki, w którego CV widnieją scenariusze do jakże uwielbianych przez mamy i babcie popularnych telewizyjnych produkcji. Z jednej strony rysownik, stawiający na niezależne, kolekcjonerskie projekty, z drugiej – uczciwy rzemieślnik, pracujący na co dzień ze słowem. Z tej zbilansowanej w kwestiach racjonalności i nonsensu współpracy powstało właśnie „Beneficio”: tomik poezji graficznej. Dramat promotorów wydawniczych, miód dla literackiej krytyki.

Beneficio to według twórców nieistniejące miejsce (chociaż Google Maps twierdzi coś zupełnie innego, z chęcią podając konkretne współrzędne). Jednak bardziej niż miejsce akcji Beneficio to słowo wytrych, wokół którego autorzy krążą, pozwalając sobie na afirmację podróży jako idei, na chęć zdefiniowania uczucia towarzyszącemu wędrówce w nieznane i stanu umysłu, w jakim się znajdujemy, będąc w drodze. Bez bitnikowskiej wylewności, raczej z nutą nostalgii i onieśmielenia.

I chociaż gdzieniegdzie w kadrach majaczy lekko naszkicowana (tak graficznie, jak scenariuszowo) postać dziewczyny-podróżniczki, która warszawskie mieszkanie zamieniła rzekomo na wyjazd w nieznane, szamańskie psychodeliczne seanse i połączenie z Matką Naturą, to bardzo możliwe, że żadna szalona przygoda nie miała w rzeczywistości miejsca, a całość wydarzyła się w przestrzeni czterech ścian zbyt drogiego i stanowczo za małego pokoju w centrum stolicy.

Kojąca zieleń i gruby, szorstki papier każdej ze stron komiksu działają efektywniej niż niejedna socjotechniczna zagrywka ze strony biur podróży, podsycając przemożną chęć natychmiastowego wyjazdu, wyjścia lub przynajmniej zatrzymania się i wymyślenia jakiejkolwiek kuriozalnej i niemożliwej na dany moment wyprawy. Możliwe, że ten uboczny skutek lektury to jej największy atut.

Nic nie jest tu dopowiedziane i klasycznie wyłożone. Kadry odkrywają niezbędne minimum do stworzenia własnej narracji. Zachęcają, może nawet zmuszają czytelnika do konkretyzacji, pozostawiając po lekturze z zagadkowym uczuciem i niepokojącym pytaniem: czy oto właśnie straciło się czas czy nadrobiło sporo straconego? Daleko jednak obu autorom do ambitnych, paraproustowskich przedsięwzięć. „Beneficio” to po części żart, po części artystyczny walkower, bez pretensji oddający cześć i wielkość medium, które reprezentuje, sam z chęcią pozostający w uznanej niszy.

Wspaniale złożony i oprawiony tom, należący do serii wydawniczej powstałej w ramach uczczenia 100 lat polskiego komiksu (którego jubileusz przypada umownie w przyszłym roku), to – zgodnie ze stylem Timofa – wysoce awangardowy i jednocześnie przystępny kawałek poruszającej sztuki komiksowej.
Michał Kalicki, Krzysztof Gawronkiewicz: „Beneficio”. Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy. Warszawa 2018.