Wydanie bieżące

15 lipca 14 (350) / 2018

Magdalena Malinowska,

UCHRONIĆ OD ZAPOMNIENIA (KATARZYNA MROCZKOWSKA-BRAND: 'DEPORTOWANI Z ŻYCIA')

A A A
W swojej najnowszej książce, „Deportowani z życia”, Katarzyna Mroczkowska-Brand wsłuchuje się z uwagą w głosy tych, którym historia przez długi czas głosu dać nie chciała, którzy byli wykluczeni, wyrzuceni poza margines świata dobrobytu. To pozycja na pograniczu pracy naukowej i popularyzatorskiej, a jej celem jest przybliżenie polskiemu czytelnikowi tekstów słabo lub w ogóle nieznanych (w wielu przypadkach brak polskich tłumaczeń), a także zwrócenie jego uwagi na tematy, które pozornie go nie dotyczą. Tytułowi „deportowani z życia” to ludzie, którzy utracili swój świat, świat w znaczeniu miejsca do życia, kultury, języka, obyczajów czy/i wierzeń. Są to zarówno amerykańscy Indianie, Afrykanie i Afroamerykanie, jak i współcześni imigranci przybywający do Ameryki czy Wielkiej Brytanii z różnych zakątków świata. Poddając wnikliwej analizie i interpretacji utwory fikcyjne i bliższe literaturze faktu autorstwa dwudziestu anglo- i francuskojęzycznych pisarek i pisarzy z różnych epok (od XIX do XXI wieku), Mroczkowska-Brand tworzy mozaikowy obraz ludzkiej rozpaczy będącej wynikiem przede wszystkim polityki kolonialnej wielkich światowych mocarstw. Nietrudno zauważyć, że praca ta ma charakter bardzo zaangażowany, przede wszystkim ze względu na jej cel: otworzenie oczu na ludzką krzywdę, tę odległą (Indian czy afrykańskich niewolników) i tę bliską (współczesnych imigrantów czy polskich Cyganów), wskazanie palcem przyczyn takiego stanu rzeczy i zmuszenie do pamiętania.

Pierwszy rozdział nosi tytuł „Samobójstwo bizonów” i poświęcony jest powolnemu wyginięciu świata rdzennych mieszkańców kontynentu północnoamerykańskiego, począwszy od pierwszych kontaktów z białym człowiekiem po współczesne nam przypadki śmierci ostatnich reprezentantów indiańskich plemion. Analizie poddane zostają utwory autorów amerykańskich pochodzenia indiańskiego, takich jak Louise Erdrich, Leslie Marmon Silko, James Welch, Thomas King i Sherman Alexie. Dzięki przywołanym narracjom odkrywamy świat ostatnich wolnych Indian przekazywany potomnym (wnukom i prawnukom) po to, żeby przetrwała choć jego cząstka w postaci opowieści, by nie umarł cały wraz ze śmiercią znających go ludzi. Autorka podaje też wiele faktów stricte historycznych, by przybliżyć czytelnikowi kontekst wybranych utworów. Dowiadujemy się tym samym o przesiedlaniu do rezerwatów czy przymusowym rozdzielaniu indiańskich dzieci od ich rodzin i zabieraniu ich do szkół, w których wypleniano z nich wszelkie przejawy „indiańskości” (szokujący dla czytelnika napis z jednej z takich szkół: „Kill the Indian – Save the Man” [s. 46]). Badane teksty dekonstruują też obraz Indian znany z popkultury, przede wszystkim westernów, pokazując, że niekoniecznie byli oni „dzikimi barbarzyńcami”. Szczególnie ciekawy wydaje się wątek synkretyzmu religijnego i łączenia wierzeń indiańskich z przyjmowaną religią chrześcijańską, przede wszystkim postać Wovoki, „duchowego przywódcy, trochę mistyka chrześcijańskiego, a trochę szamana” (s. 88) i zainicjowanego przez niego Ghost Dance. Jednak los rdzennych mieszkańców Ameryki jest naznaczony przede wszystkim smutkiem widocznym w wiele mówiących nazwach, jak choćby „szlak łez”, którym szli wysiedlani Czirokezi, czy masakra w Wounded Knee. Przejmujący ból tych ludzi świetnie oddaje też tytuł rozdziału nawiązujący do legendy o desperackich, samobójczych skokach bizonów z urwiska, które, tak samo jak Indianie, wolały śmierć od życia w niewoli.

Kolejny rozdział, „Czarne Ptaki – narracje przybliżające doświadczenia niewolnictwa i jego skutki”, przenosi nas w czasie i przestrzeni do XVII-wiecznej Afryki i Karaibów z okresu handlu niewolnikami. Mroczkowska-Brand analizuje w nim utwory literackie Léonory Miano, Simone Schwarz-Bart, Toni Morrison i Chimamandy Ngozi Adichie, a także zestawia je z przykładami „slave narratives”, czyli autobiografiami zbiegłych niewolników. Na początku autorka pokazuje zjawisko niewolnictwa z perspektywy nie tyle samych wziętych do niewoli, ale tych, którzy zostali: całego zdezorientowanego plemienia, a przede wszystkim kobiet, matek, żon i córek, które nie dość, że nie wiedzą, co stało się z ich mężczyznami, to jeszcze doświadczają wykluczenia ze wspólnoty. Później pojawiają się głosy opowiadające o drodze z Afryki do Nowego Świata, w tym o zbiorowych samobójstwach wziętych do niewoli (znany przykład Ebo Landing), o warunkach życia na plantacjach w pierwszym i kolejnych pokoleniach. Co bardzo ważne, w wyborze tekstów autorka nie ogranicza się do początków tego procederu, ale pokazuje też ich skutki w późniejszych czasach, poczucie zagubienia tożsamościowego i wykluczenia współczesnych potomków niewolników. Nie boi się przy tym wskazać na winnych, w tym również samych Afrykanów, którzy często brali udział w okrutnym procederze. Najostrzej jednak ocenia Imperia Kolonialne, które zbiły niebotyczny majątek na okrutnym, nieludzkim traktowaniu innych i ich morderczej pracy: „Bogactwo zgromadzone wówczas przez te państwa (…) już na wieki pozwoliło im zbudować potęgę ekonomiczną zostawiającą wszystkie inne kraje daleko w tyle, a wykopana wtedy przepaść między bogatymi a biednymi istnieje do dziś i właściwie dalej się pogłębia, bo nikt nigdy nie odebrał kolonizatorom tak haniebnie zgromadzonego bogactwa” (s. 218).

Ostatni rozdział, „Budda na strychu, czyli ani tu, ani tam”, poświęcony jest tekstom dużo bardziej zróżnicowanym: historiom chińskich i japońskich imigrantów w Stanach Zjednoczonych na początku XX wieku oraz przybyszy z Karaibów i Bangladeszu w Londynie lat sześćdziesiątych. Z „deportowanymi z życia” z poprzednich rozdziałów łączy ich to samo poczucie wyobcowania, zawieszenia, bezpowrotnej utraty dawnego miejsca i życia. Trudno też powiedzieć, że samodzielnie wybrali oni swój los, bo czy można ich winić za to, że uwierzyli w obietnicę lepszego jutra? Przywołane przez Mroczkowską-Brand teksty Maxine Hong Kingston, Julie Otsuki, Sama Selvona i Zadie Smith obrazują równie wielkie cierpienie, jak literackie świadectwa pisarzy omawianych w poprzednich rozdziałach. Ciekawym zabiegiem, jeśli chodzi o strukturę książki, jest zamknięcie tych opowieści historią dużo bliższą polskiemu czytelnikowi, czyli spisanymi przez Angelikę Kuźniak losami Papuszy, mieszkającej na terenie Polski Cyganki, znanej z pięknych i poruszających wierszy, które oczarowały Juliana Tuwima i całe współczesne mu środowisko artystyczne. Zamknięcie to jest o tyle interesujące, że zacytowany zostaje fragment listu młodego Cygana, w którym porównuje on sytuację Cyganów zmuszonych do osiedlania się z sytuacją Indian: „Tęsknota u nich jest tak silna jak u Indian, co też wyginęli prawie” (s. 329). Tym samym historia zatacza krąg, a praca spięta zostaje bardzo wymowną klamrą.

Nie sposób pozostać obojętnym na rozpacz zarówno ludzi z krwi i kości, którzy sami opowiedzieli swoje losy w utworach autobiograficznych, jak i postaci fikcyjnych, których historie bardzo wiarygodnie stworzyli znakomici światowi pisarze i pisarki. Podobnie nie sposób nie poczuć gniewu wobec wszystkich, którzy do tego nędznego losu się przyczynili. Szczególnie obraz Stanów Zjednoczonych wyłaniający się z analizowanych tekstów okazuje się jednoznacznie negatywny; to właśnie Amerykanie są głównymi odpowiedzialnymi za zamykanie w rezerwatach Indian i ich powolną, ale nieuniknioną śmierć, za katorżniczą pracę niewolników afrykańskich w XIX wieku, za kuszenie m.in. Japończyków na początku XX wieku fałszywymi obietnicami dobrobytu, a następnie skazywanie ich na głodową egzystencję, wykluczenie i rasizm. Autorka dementuje tym samym „ciągle jeszcze bardzo mocno funkcjonujący [w Polsce – M.M.] mit Ameryki jako nie tylko miejsca bogactwa i szczęśliwości, ale też państwa będącego ostoją równości i sprawiedliwości dla wszystkich” (s. 13).

Wybrane do analizy teksty łączy nie tylko wspólna im tematyka, ale też nowatorstwo w sposobie podjęcia tych tematów, w sposobie narracji czy przybranej perspektywie, na co wskazuje podtytuł książki, „Nowe głosy w narracjach literackich i ich kolonialne konteksty”. Mamy do czynienia z klasycznym realizmem, realizmem historycznym, psychologicznym, jak też elementami realizmu magicznego. Teksty te łączy także bardzo ważna funkcja: uchronić od zapomnienia. Książka Katarzyny Mroczkowskiej-Brand jest piękną, a jednocześnie smutną lekturą.
Katarzyna Mroczkowska-Brand: „Deportowani z życia. Nowe głosy w narracjach literackich i ich kolonialne konteksty”. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków 2017.