sierpień 15-16 (351-352) / 2018

Adam Andrysek,

PIOTRA ZAWOJSKIEGO NOWOMEDIALNE 'THE BEST OF'

A A A
Zapewne spora część czytelników niniejszego tekstu słyszała o albumach muzycznych typu The Best Of. W pewnym momencie kariery niektórzy muzycy podejmują decyzję o wydaniu wybranych fragmentów swojej twórczości w postaci jedno- bądź wielopłytowej kompilacji, stanowiącej swoiste podsumowanie dotychczasowej drogi artystycznej, a czasem również rodzaj symbolicznego „domknięcia” pewnego etapu muzycznego rozwoju. Składanki The Best Of charakteryzują się specyficzną dynamiką, odmienną od tej wyczuwalnej w „zwykłych” albumach. Te ostatnie niejednokrotnie stanowią domkniętą całość, a odtwarzane w porządku linearnym opowiadają określoną historię (przykładem może być chociażby album „50 Words for Snow” autorstwa Kate Bush) – w takiej też formie najsilniej oddziałują na odbiorcę. Nie pojedynczy utwór, a domknięta całość staje się więc głównym nośnikiem znaczeń, choć trzeba pamiętać, że ów pojedynczy utwór również nie jest ich pozbawiony. „Wyrywanie” poszczególnych kompozycji i przenoszenie ich w nowy kontekst nieuchronnie wymaga restrukturyzacji materiału oraz nadania mu nowej dynamiki, opartej już w większym stopniu na pojedynczych elementach zbioru.

Wydawnictwa The Best Of kierowane są zarówno do środowiska oddanych fanów, jak i do nowych słuchaczy. Bez wątpienia pełnią one funkcję materiału reklamowego samych artystów, pozwalającego stosunkowo efektywnie poszerzyć docelową grupę odbiorców ich twórczości. Pojawia się natomiast pytanie, co artyści mogą zaoferować wiernym słuchaczom, posiadającym pełną dyskografię ulubionego muzyka, często znającym utwory na pamięć? Walor oryginalności skompilowanego na nowo materiału uzyskuje się przynajmniej na dwa sposoby: dołączenie do albumu nowych, dotychczas niepublikowanych kompozycji lub przearanżowanie znanych utworów i zaproponowanie ich słuchaczom w odświeżonych wersjach (np. aranżacjach symfonicznych).

Podjęte wyżej rozważania dotyczące specyfiki wydawnictw The Best Of nie pojawiają się w niniejszym tekście przypadkowo. Wydana w formie dodatku do kwartalnika kulturalnego „Opcje” (2017, nr 3-4) książka Piotra Zawojskiego „Ruchome obrazy zatrzymane w pamięci. Reminiscencje teoretyczne i krytyczne” może być odczytana właśnie jako rodzaj naukowego zbioru najlepszych utworów autora, kierowanego raczej do czytelnika niezbyt dobrze zaznajomionego z dotychczasowym dorobkiem naukowym Zawojskiego (badacz ten jest profesorem Uniwersytetu Śląskiego pracującym w Zakładzie Filmoznawstwa i Wiedzy o Mediach oraz wykładowcą na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie). Z kolei wartością dodaną dla „fanów”, osób, które czytały już niektóre z tomów zawierających artykuły wykorzystane w „Ruchomych obrazach…”, mogą być nowe, osobiste refleksje autora związane z jego podejściem do opisywanych zagadnień i zjawisk.

„Ruchome obrazy…” są także formą podsumowania oraz (zapewne) symbolicznego końca pewnego etapu wędrówki badawczej Zawojskiego – etapu trwającego co najmniej od 1994 roku (data publikacji najstarszego ze zgromadzonych w książce artykułów). Sam autor we wprowadzeniu do publikacji potwierdza zresztą ów trop, pisząc, że chociaż „kwestie tradycyjnie pojętej audiowizualności ciągle wydają [mu] się kluczowe”, to obecnie myśli on „o swego rodzaju (choćby tymczasowej) abdykacji, o pewnej zmianie pola czy też przesunięciu swoich zainteresowań w stronę innych obszarów” (s. 8). I trzeba przyznać, że jako forma syntezy twórczości teoretyczno-krytycznej Zawojskiego „Ruchome obrazy…” sprawdzają się znakomicie.

Określenie książki mianem „The Best Of” należy oczywiście wziąć w cudzysłów; nie chciałbym wyrokować bowiem, czy zamieszczone w publikacji teksty rzeczywiście są zbiorem najlepszych tekstów autora (bądź czy autor je za takie uważa), szczególnie, że dokonanie tego typu klasyfikacji spośród jego bogatego dorobku byłoby niezwykle trudne oraz obarczone ogromną dozą subiektywizmu.

Książka podzielona została na dwie części: „reminiscencje teoretyczne” oraz „reminiscencje krytyczne”; w ich skład wchodzą artykuły wyjęte z pierwotnego kontekstu macierzystych tomów, teraz zebrane razem (przy każdym podana została data jego publikacji w „oryginalnym” źródle). Reminiscencje teoretyczne poświęcone zostały namysłowi nad istotą szeroko pojmowanych ruchomych obrazów: znajdują się tutaj m.in. rozważania dotyczące problematyki statusu kina wobec przeobrażeń zachodzących w kulturze audiowizualnej, Artificial Life Art, wirtualnej rzeczywistości w kinie oraz – szerzej – sztuce ruchomego obrazu, koncepcji Studio Ideale Zbigniewa Rybczyńskiego czy też rozważań nad możliwością stworzenia Ogólnej Teorii Obrazu. Już tych kilka przywołanych zagadnień z pierwszych stu stron świadczyć może o ogromnej rozpiętości zainteresowań badawczych Zawojskiego; dla czytelników jego książki to z kolei szansa na poznanie otaczającego ich krajobrazu audiowizualnego z wielu dotychczas być może nieuświadomionych perspektyw.

Ciekawym doświadczeniem odbiorczym jest kontakt z tekstami powstałymi w bardziej odległej, czy wręcz – chciałoby się rzec – medialnie zamierzchłej przeszłości. Za taką z pewnością uznać można rok 1994, kiedy opublikowany został artykuł „Teleekran zamiast ekranu. Wyczerpanie, przeobrażenie czy śmierć kina?”, otwierający „reminiscencje teoretyczne”. Prawie 25 lat to prawdziwa przepaść, gdy mowa o zmianach technologicznych przeobrażających krajobraz audiowizualny; znam teksty naukowe, które niezbyt dobrze zniosły podobny upływ czasu, a ich aktualna recepcja bezlitośnie obnaża archaiczność języka i/lub przedstawionych w nich tez. Zawojski tymczasem potrafił swe spostrzeżenia formułować tak, by ich aktualność nie była uzależniona od konkretnych technologicznych form (re)produkcji ruchomych obrazów. We wspomnianym artykule podejmuje więc wątki dotyczące poszukiwań początków sztuki nowych mediów, wielokrotnie wieszczonych „śmierci” kina, wyczerpania przez nie swego potencjału artystycznegoczy też roli medium wideo w utrwalaniu się nowej formy kontaktu z dziełem audiowizualnym. Rozważania owe, przywołane obecnie i zestawione z kształtem współczesnego krajobrazu medialnego zdominowanego przez serwisy streamingowe w rodzaju Netflixa czy HBO GO, okazują się niezwykle aktualne.

Decyzję o włączeniu w obręb nowej publikacji artykułu sprzed prawie 25 lat można odczytywać jako zachętę dla czytelników nowej książki, by samodzielnie starali się budować paralele między sformułowanymi wtedy tezami a otaczającą ich dziś rzeczywistością audiowizualną. Wspomniana wcześniej aktualność problematyki poruszanej w tekście „Teleekran zamiast ekranu…” świadczy jednocześnie o niezwykłej, godnej pozazdroszczenia dojrzałości badawczej autora, widocznej nie tylko w jego współczesnych publikacjach, ale i dawnych rozważaniach o charakterze medioznawczym.

W moim odczuciu zaletą książki „Ruchome obrazy zatrzymane w pamięci” jest jej fragmentaryczny charakter. Achronologiczny, wręcz mozaikowy układ tekstów w zbiorze buduje ciekawą narrację całości, nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by czytelnik sięgający po tę publikację dokonywał jej lektury w sposób całkowicie dowolny czy wręcz wybiórczy. Tego rodzaju recepcji sprzyja zresztą dwuczęściowa struktura książki, różniąca się m.in. „ciężarem” tekstów zawartych w obu częściach. Wyraźnie należy zaznaczyć przy tym, że nowa publikacja Piotra Zawojskiego adresowana jest raczej do osób posiadających pewne kompetencje w zakresie recepcji tekstów naukowych bądź okołonaukowych. Owe kompetencje szczególnie istotne wydają się w kontakcie z częścią „reminiscencje teoretyczne”. Autor jest osobą o niezwykle szerokim spektrum zainteresowań (czego wyraz stanowi chociażby różnorodność „skompilowanych” artykułów, a także zamykający książkę rozdział o charakterze autobiograficznym, podsumowującym dotychczasową drogę zawodową Zawojskiego), nieustannie meandruje między różnorodnymi koncepcjami teoretyków mediów, szczegółowej analizie poddaje także realizacje artystyczne twórców sztuki nowomedialnej, nierzadko wpisując je w szerszy kontekst techno-filozoficzno-kulturowy. Odnoszę tym samym wrażenie, że dla osób całkowicie niezaznajomionych z tematyką nowomedialną niektóre artykuły mogą okazać się zbyt „nasycone” wielością kontekstów, przez co trudne w odbiorze. Z drugiej jednak strony, wspomniana wielość kontekstów może w czytelniku budzić chęć dokładniejszego zgłębienia zasygnalizowanych wątków, co niewątpliwie należy uznać za ogromną wartość opisywanej książki.

Nie oznacza to oczywiście, że nowa publikacja Zawojskiego nie znajdzie uznania u odbiorcy nieobcującego na co dzień z literaturą o charakterze naukowym. W tym kontekście warto wspomnieć, że „reminiscencje krytyczne” zdają się przystępniejsze dla mniej doświadczonego teoretycznie czytelnika – ciężar został w nich położony na krytyczną refleksję na temat konkretnych realizacji artystycznych, które autor z różnych powodów (zawsze zostają one wyjaśnione) uznał za ważne. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, by odbiorcy nieprzyzwyczajeni do medioznawczego, akademickiego języka opisu rzeczywistości rozpoczęli swą przygodę właśnie od tej części, wybierając interesujące ich tematy, z biegiem czasu sięgając po kolejne zgromadzone w publikacji artykuły.

W przypadku każdej książki różni jej czytelnicy wskażą odmienne ulubione fragmenty. Ja sam chciałbym wyróżnić sensualny i osobisty tekst „Twarz Innej. Marina Abramović w MoMA”, refleksje na temat filmu „Jesteś Bogiem” oraz twórczości Paktofoniki, a także wyjątkowo interesującą relację z wystawy poświęconej twórczości Stanleya Kubricka, zatytułowaną po prostu „Kubrick w Muzeum (Narodowym)”. Ogromne uznanie należy się Zawojskiemu za umiejętność niezwykle sugestywnego opisywania realizacji artystycznych, których był on świadkiem/uczestnikiem/obserwatorem – opisy te bardzo silnie oddziałują na wyobraźnię czytelnika, pozwalając zrozumieć mu ideę danego dzieła nawet bez jego uprzedniej znajomości. Miałem okazję odwiedzić wspomnianą wystawę poświęconej twórczości Kubricka i przyznaję, że artykuł Zawojskiego wyjątkowo trafnie oddaje jej niepowtarzalny klimat.

W tym miejscu chciałbym ponownie wspomnieć także o specyficznej dramaturgii całej publikacji, która podczas klasycznej, linearnej lektury książki może budzić w czytelniku interesujące emocje, wynikające z achronologicznego układu artykułów. Jako że sfera emocji pozostaje kwestią bardzo subiektywną, w celu ilustracji wspomnianej kwestii podzielę się własnym wrażeniem z lektury.

W części drugiej książki znalazł się artykuł „Wokół twórczości Lecha Majewskiego” (2011), zawierający fragment poświęcony Zbigniewowi Rybczyńskiemu – jednej z ważniejszych postaci sztuki nowych mediów, szerszej publiczności znanej chociażby z nagrodzonego Oscarem krótkometrażowego filmu „Tango” (1980) oraz dzieła zatytułowanego „Schody” (1987). W owym fragmencie Zawojski, odnosząc się do podjęcia przez Rybczyńskiego budowy we Wrocławiu Studia Ideale, pisze: „Czyżby zamiast w wyśnionej Ameryce (z której wrócili Rybczyński i Majewski) właśnie w Polsce, we Wrocławiu mogła się dokonać rewolucja w zakresie tworzenia obrazów? To chyba nie tylko nierzeczywisty sen, to możliwość, która otwiera się przed tymi artystami, przed nami, którzy czekamy na efekty ich pracy. Może zatem warto było śnić […]” (s. 185). Co ciekawe, odbiorca zasiadający do lektury książki Zawojskiego w porządku linearnym znacznie wcześniej, bo już w części teoretycznej, miał możliwość przeczytania chronologicznie późniejszego (2017), wyczerpującego artykułu „Studio Ideale – utopia (nie)zrealizowana?”, dotyczącego burzliwych artystycznych losów „Zbiga”, a przede wszystkim tworzonego przez niego Studia Ideale. Perturbacje wokół osoby Rybczyńskiego poskutkowały ponowną – tym razem prawdopodobnie ostateczną – emigracją artysty do USA, a więc jednocześnie zniweczeniem nadziei, które Zawojski w skondensowanej formie zawarł w cytowanym tekście. Linearna lektura „Ruchomych obrazów…” sprawia więc, że odbiór przytoczonego fragmentu wzbogacony zostaje o bolesną świadomość niezrealizowanych oczekiwań i straconej szansy. Emocje owe uzyskane zostały dzięki charakterystycznemu, niechronologicznemu ustrukturyzowaniu zamieszczonych w tomie artykułów.

 
***

Podczas lektury książki Piotra Zawojskiego na jej marginesach przykleiłem kilkadziesiąt fiszek z ręcznymi adnotacjami, by na etapie pisania niniejszego artykułu nie pominąć szczególnie interesujących bądź ważnych wątków. Właściwa praca nad tekstem zweryfikowała jednak moje początkowe plany i ostatecznie w omówieniu udało mi się zasygnalizować jedynie znikomą część z niezwykle szerokiego spektrum problematyki podejmowanej przez autora. Wśród poruszanych przez Zawojskiego, a nierozwiniętych tu przeze mnie wątków bądź nowomedialnych zjawisk znajdują się więc także: refleksje dotyczące trwałości cyfrowych nośników względem celuloidu, znaczenie różnic między obrazem cyfrowym a analogowym dla współczesnych widzów, rozważania na temat dzieł realizowanych w technice non-camera, charakterystyka twórczości Stanisława Dróżdża (autora projektu elewacji z wiele znaczącym słowem „lub”, przez lata zdobiącym fasadę obecnego Centrum Kultury Katowice im. Krystyny Bochenek, dawnego Górnośląskiego Centrum Kultury), problematyka rzeczywistości wirtualnej, somatoestetyka i wiele innych.

„Ruchome obrazy zatrzymane w pamięci. Reminiscencje teoretyczne i krytyczne” to książka szczególna. Być może nieco paradoksalnie, kompilacyjny charakter publikacji stanowi jej niezaprzeczalną zaletę. Pozycji tej na szczęście daleko do formy suchej, hermetycznej akademickiej refleksji na tematy filozoficzno-artystyczno-nowomedialne. Osobisty stosunek autora do rozwijanych zagadnień, wielość oraz różnorodność analizowanych przez niego dzieł sztuki nowych mediów, umiejętność wzbudzenia zainteresowania czytelnika – wszystko to stanowi ogromną wartość dodaną opisanej publikacji. Bogactwo informacji zawartych w „Ruchomych obrazach…” sprawia, że do książki tej można wracać wielokrotnie, dodatkowo traktując ją jako punkt wyjścia do dalszych, samodzielnych nowomedialnych poszukiwań. Gdy do wysokiej jakości merytorycznej dodamy równie wysoką jakość samego wydania (elegancka i minimalistyczna okładka, czytelna czcionka tekstu głównego, estetycznie wyróżnione imiona i nazwiska w przypisach dolnych, znikoma liczba literówek oraz błędów typograficznych), otrzymujemy książkę, którą zdecydowanie warto umieścić w swojej kolekcji.
Piotr Zawojski: „Ruchome obrazy zatrzymane w pamięci. Reminiscencje teoretyczne i krytyczne”. Stowarzyszenie Inicjatyw Wydawniczych. Katowice 2017.