Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (351-352) / 2018

Grzegorz Marcinkowski,

PO LINII FANTAZJI (SERGE FAUCHEREAU: 'FANTAZMATYCZNY ŚWIAT BRUNONA SCHULZA')

A A A
„Xięga bałwochwalcza” to z pewnością najbardziej fascynujące i najbardziej enigmatyczne zarazem dzieło Brunona Schulza. Zmusza ono odbiorcę do aktywizacji różnych form percepcji; gra linii i kształtów, zawiła, wprawiająca w konsternację jawność obrazu, skłania do lektury pokątnej, podejmowanej niejako wbrew ustalonym regułom widzenia. Oczywiście głównym motywem jest tutaj niepodlegająca kamuflażom perwersyjność dzieła. Aczkolwiek jawna, kliniczna lektura czerpiąca z bogatego słownika patografii na niewiele się tu zda. Jesteśmy bowiem w samym środku pewnej fantazji, w której to, co kulturowe, splata się w nader ścisły sposób z tym, co somatyczne. Bardzo łatwo zabrnąć w ślepa uliczkę przyczynkarskiej wykładni, zapominając o bogatym spektrum kulturowych odniesień. Inną mielizną jest próba zapoznania perwersyjności tych grafik, swoista sterylizacja, odebranie im ich rozsadzającego normę potencjału. Lawirując pomiędzy tymi mieliznami, interpretator musi wykazać się pomysłowością i wiernością wobec osobliwego świata, wykreowanego przez Schulza. Wydaje się, że Serge Fauchereau poradził sobie z tym zadaniem znakomicie.

Książka Fauchereau jest skierowana do zagranicznego odbiorcy, niezaznajomionego z schulzologią, o czym może świadczyć pierwszy rozdział będący wprowadzeniem do twórczości drohobyczanina. Ta zewnętrzna perspektywa, brak ograniczenia związany z powielaniem pewnych klisz interpretacyjnych daje autorowi dużą swobodę, pozwala na świeżość spojrzenia. Francuz wykorzystuje „Xięgę…” jako pretekst do rozważań obejmujących całe dzieło Schulza. Zamiarem Fauchereau jest umiejscowienie autora „Sklepów cynamonowych” na mapie nowoczesnej literatury i sztuki, pójście tropem inspiracji, współzależności i odniesień, intertekstualnych tropów, zarówno tych widocznych na pierwszy rzut oka, jak i bardziej ukrytych. Francuz od początku zarazem rezygnuje z klucza autobiograficznego; lektura „Xięgi…” jako śladu patologicznej obsesji nie wydaje mu się atrakcyjna. Wiąże się to również z faktem, że Schulzowski masochizm był obsadzony symbolicznie, co wynika z jego obecności w dziełach literackich i ikonograficznych modernizmu. Zarazem jednak Fauchereau odżegnuje się od koncepcji wpływu; Schulz był zjawiskiem na tyle osobnym, że trudno przychodzi przypisanie mu jednoznacznej genealogii. Jest raczej tak, że figury tworzone mocą Schulzowskiej wyobraźni przywołują motywy w innych dziełach. Książka Fauchereau to próba rekonstrukcji imaginacyjnego bogactwa tych grafik i wpisania ich w teleologiczny ruch nowoczesności, która była przede wszystkim przygodą wyzwolonej wyobraźni.

Świat „Xięgi bałwochwalczej” konstytuuje okrucieństwo i osobliwa hieratyczność, sprawiające, że wkraczamy w rodzaj świeckiego obrządu, w którym panuje szczególna hierarchia i osobna ontologia. Jerzy Ficowski poświęcił dużo wysiłku badaniom mającym naświetlać sposób, w jaki u Schulza sacrum ulega metamorfozie, stając się pewnym kulturowym przebraniem, nadającym fetyszystycznej idolatrii charakter hierofanii. Francuski badacz natomiast skupia się nade wszystko na tekstualności tych grafik. Tekstualności pojmowanej jako szczególna właściwość artefaktu kulturowego pozwalająca mu na nawiązanie kontaktu z jego otoczeniem, na dialogową relację z innymi tekstami kultury. Pozorny tradycjonalizm Schulza koresponduje z nowoczesnością: na wszystkich prawie grafikach i rysunkach da się wyśledzić znamiona epoki: stroje, meble, szczegóły typograficzne. Zarazem scena pierwotna masochistycznego spektaklu jest osobliwie bezczasowa; odwieczna niemal.

Fauchereau zwraca uwagę na ten temporalny paradoks, tłumacząc go fenomenem dziecięcości; mit dzieciństwa, ewokowany i rozwijany w listach i opowiadaniach Schulza, daje się wydobyć również w jego twórczości plastycznej, w której świat ulega zniekształceniom, charakteryzującym dziecięcą fantazję. Podmiot Schulzowskiej sztuki jest zawsze młodszy; postrzega kobiety na infantylny sposób. W ten sposób Fauchereau może zbudować pomost pomiędzy „Xięgą…” a innymi dziełami drohobyczanina. Połączenia dzieciństwa i perwersji każe Francuzowi przywołać innego wielkiego samotnika, Balthusa. Niewyjawiona atmosfera seksualnej transgresji ożywia wszak dzieła malarskie i rysunkowe obydwu artystów. Obaj, zarówno Schulz, jak i Balthus, ulegali magii kobiecości, obaj oddawali cześć okrutnym dziewczynkom. W centrum ich dzieł często znajduje się postać kobieca, otoczona przez mężczyzn. Dziewczynki u Balthusa i Schulza często są nagie lub skąpo odziane. Na wszystkim ciąży klimat utajonej przemocy, gwałtowności kryjącej się w każdym geście. Fauchereau żongluje nazwiskami, przykładami tak rożnymi jak Alfred Kubin, brat Balthusa: Pierre Klossowski, Max Blecher czy Federico Fellini. Każde z tych odniesień zostaje szczegółowo i przekonujący sposób uargumentowane.

Najciekawsze w rozważaniach Fauchereau są te momenty, w których akcentuje on jedność i osobność dzieła Schulza, kiedy wydobywa motywy łączące grafiki zwarte w „Xiędze bałwochwalczej” z późniejszymi rysunkami i fragmentami prozy. Tym, co charakteryzuje słynny cykl grafik, jest jego narracyjność i figuratywność, każąca myśleć o rysunkach Goi, tradycjonalizm sprzężony z rewelatorskim nowatorstwem. Swoista monotematyczność Schulza, każąca nam sięgać w stronę słownika psychiatrycznego, okazuje się w istocie próbą zbudowania świata opartego na fantazji i niepodległego względem wymogów realności. Innym ciekawym punktem rozważań Francuza jest właśnie uwaga, jaką poświęca on zanurzeniu Schulza w nowoczesności. Pozorna odwieczność sceny pierwotnej, inscenizowanej na różne sposoby, idzie w parze z zadziwiającym i łączącym w jeden nurt prozę i dzieła plastyczne umiłowaniem nowoczesności: fetyszy, dorożek, dziwacznych maszyn, miast i gabinetów figur woskowych, panpotykonów i manekinów. Cały ten sztafaż pozwala na usytuowanie Schulza wśród krytyków nowoczesności, futurystów i surrealistów – oraz innych, dla których doświadczenie miejskie było traumą, którą egzorcyzmowali za pomocą profetycznej sztuki. U Schulza przerażenie nowoczesnością szło w parze z umiłowaniem tandety, seryjności, taniości. Jego świat zaludniają opuszczone sklepy, dwuznaczne dzielnice, mknące przez mrok w otoczeniu gazowych latarni dorożki. Pisarz żywi umiłowanie do dziwnych maszyn, takich jak połączenie lunety i samochodu z „Sanatorium pod Klepsydrą”. Dlatego autor „Fantazmatycznego świata…” stara się nade wszystkim nakreślić kontekst, którym jest widoczne zanurzenie Schulza w mitologii moderny.

Książka Fauchereau nie oferuje wiele nowości czytelnikowi znającemu dokonania rodzimej schulzologii. Ten brak oryginalności publikacja równoważy głębią analizy. Nie można się tutaj spodziewać rewolucyjności, spotykamy wiele znanych tropów. Zarazem jednak uraczeni zostajemy filologicznym daniem pierwszej klasy. Francuski badacz z godną podziwu skrupulatnością okrywa przed czytelnikiem tajniki Schulzowskiego świata. Świeżość spojrzenie i godna podziwu erudycja sprawiają, że rzecz czyta się z prawdziwą przyjemnością. Można stanowczo polecić zarówno miłośnikom Schulza, jak i wielbicielom dalekich, imaginacyjnych podróży.
Serge Fauchereau: „Fantazmatyczny świat Brunona Schulza. Wokół »Xięgi bałwochwalczej«” Przeł. Paulina Tarasewicz. Wydawnictwo słowo/obraz terytoria. Gdańsk 2018 [seria: Biblioteka Schulz Forum].