Wydanie bieżące

1 września 17 (353) / 2018

Magdalena Piotrowska-Grot,

UPSIDE DOWN (OD/PO-WRACANIE ORFEUSZA) (MACIEJ JAWORSKI 'NOWOCZESNY ORFEUSZ')

A A A
Właściwie wszystkie dzieła literackie mówią o miłości, tragedii, rozłące? To truizm tak niewyrazisty w swej wymowie, że nie sposób na niego przystać. Jednak po głębszym zastanowieniu trudno byłoby nie przyznać mu racji. Wszystko zależy po prostu od tego, jak ową miłość zdefiniujemy, z jakimi innymi uczuciami czy zdarzeniami ją w owym procesie definiowania skorelujemy. Tak zresztą kończą się próby definiowania wszelkich fundamentalnych dla człowieka emocji i problemów. To misterna, acz niejednorodna konstrukcja połączonych ze sobą, nieraz całkowicie sprzecznych, innym razem chaotycznie zmieszanych, składników. Historia Orfeusza i Eurydyki zawiera w sobie wszystkie te elementy i wątpliwości, co stanowi podstawową przyczynę niezwykłej i trwałej popularności tego mitu w europejskiej kulturze.

Dlatego też przytoczona przez Macieja Jaworskiego uwaga Józefa Olejniczaka: „Opowieść o Orfeuszu, jak zauważył jeden z badaczy, »jest niewątpliwie – obok historii świętej – najważniejszym tekstem kulturowym, do jakiego się [Aleksander] Wat w swojej twórczości odwołuje«” (Jaworski 2017: 71) z łatwością poddaje się uniwersalizacji, ponieważ nie tylko dla twórczości Wata opowieść o katabazie Orfeusza stanowi jeden z najistotniejszych fundamentów. Należy jednak niezaprzeczalnie zadać sobie pytanie: jaką właściwie narrację snuje dziś Orfeusz?

(Pra)początki

Na popularność mitu orfejskiego we współczesnej kulturze wpływa przede wszystkim złożoność tej historii, która przecież nie jest jedynie opowieścią o miłości, śmierci i sztuce. Historia Orfeusza, niejednokrotnie modyfikowana, ewoluująca semantycznie, dopowiadana, stała się źródłem tak wielu inspiracji, że nie sposób zebrać ich w syntetyczną całość. Jaworski podejmuje jednak próbę rozrysowania mapy obecności Orfeusza i Eurydyki w literaturze polskiej XX i XXI wieku.

Komponując książkę naukową o żywotności tego mitu w kulturze współczesnej, trudno ograniczyć się jedynie do medium literackiego. Stąd liczne nawiązania do malarstwa, opery, rzeźb. Zapewne w związku z ciążącym na badaczu zagadnienia sprawozdawczym obowiązkiem, interpretacje poszczególnych dzieł literackich, które przeprowadza autor książki „Nowoczesny Orfeusz. Interpretacje mitu w literaturze polskiej XX-XXI wieku”, poprzedzone są niezwykle wyczerpującym wstępem. Oczywiście rozumiem potrzebę rewizji stanowisk, wyjaśnień, argumentacji wyboru określonych utworów, które pojawią się w części analitycznej. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, iż wiele z rozważań zawartych w tym wstępie mogło przybrać formę bardziej skondensowaną, a autor powinien intensywniej wykorzystać przestrzeń przypisów.

W trakcie lektury pierwszej części łatwo zorientować się, iż nie ma być to książka dotycząca literatury nowoczesnej, a samego mitu, jego recepcji, wersji, ewolucji. Zgadzam się z opinią autora, że takie kompendium do tej pory nie powstało, że zebrane zostały w tej książce najistotniejsze informacje dotyczące mitu orfickiego, jednocześnie treść pierwszej części odbiega wyraźnie od wyznaczonych w temacie publikacji granic, stając się zbyt długim wstępem do rozważań popartych analizami poszczególnych dzieł. Tak dogłębne wyjaśnienia, prezentowanie całego spektrum odnalezionych źródeł, wykazywanie się wiedzą i koniecznym do wykonania dalszej intelektualnej pracy zapleczem to zapewne specyfika dysertacji pisanych w celu uzyskania kolejnego stopnia naukowego – w czasach demokratyzacji wiedzy nie ma chyba jednak potrzeby przenoszenia tego schematu do wersji książkowej danej pracy.

Autor ewidentnie jest zafascynowany tematem i nie brakuje mu w tym aspekcie wiedzy czy dociekliwości, jednak za pewne literaturoznawcze wykroczenie należy chyba uznać przeprowadzanie analizy i prorokowanie wpływu, jaki wywarłby na kolejne pokolenia literatów dramat, którego Stanisław Wyspiański nigdy nie napisał. Autor „Warszawianki” wspominał o takim pisarskim zamiarze w jednym tylko liście. Nie twierdzę, że humanista musi być więźniem faktów, ale to jednak materiał na osobny esej, ciekawostkę, nie na kolejny podrozdział bardzo już rozbudowanej monografii. Zwłaszcza że owych domniemań, niepewności, porywów badawczej wyobraźni znajdziemy w książce sporo.

Orfejskie rozstrzygnięcia

Nagromadzenie we wstępie (a także w kolejnych partiach książki) wszystkich tych informacji na temat różnych sposobów odczytywania i kulturowego funkcjonowania mitu mają z pewnością jeden wyrazisty cel. Pomagają autorowi pokazać nam, o jakim Orfeuszu chce opowiedzieć. Unaoczniają, jaką drogę przeszła historia katabazy mitycznego pieśniarza od starożytności do XX/XXI wieku, ale także jak odmiennie postrzegany był na kolejnych etapach bohater opowieści: „Przedstawia ono [romantyczne dzieło »Wielcy wtajemniczeni« Eduarda Schurégo –M.P.-G.] Orfeusza jako kapłana o rysach Chrystusowych, mistrza duchowego popychającego cywilizację na nowe tory. W XX-wiecznych odczytaniach zdecydowanie z kolei dominuje wywodzący się od Wergiliusza, model bohatera indywidualisty, dalekiego od jakichkolwiek form służby społecznej” (Jaworski 2017: 235). Ewidentnie – jakie czasy, taki Orfeusz potrzebny był kulturze. To kontekstowe, wybiórcze odczytywanie postaci, naddawanie jej nowych znaczeń i ról śledzi Jaworski na przykładzie wielu zróżnicowanych tekstów literackich. Pokazuje nam jednak ważny, choć chyba dla większości wtajemniczonych dość oczywisty rys znaczenia mitu – historia Orfeusza nie jest jedynie historią miłosną. To opowieść o zmieniającej się roli sztuki, bohaterze, który przekracza granice utartych obyczajów, ogromnej zmianie, herosie, przewodniku. Przede wszystkim odczytany w takiej formule, jaką proponuje autor omawianej książki, mit staje się mapą ogromnych przeobrażeń społeczno-kulturowych – oczywistych, ale także niezwykle elastycznie wykorzystujących, zdawałoby się niezmienne, fundamenty europejskiej kultury. Jaworski obnaża gest wyboru, niemożność ustalenia jednej obowiązującej wersji danej opowieści, permanentność procesu narracji.

Liczba wątków, które uruchamia historia herosa, przyprawić może czytelnika o zawrót głowy. Nie pozostaje to bez wpływu na strukturę omawianej książki. Nie potrafię jednak zdecydować, czy stanowi to jej atut czy wadę. Z jednej bowiem strony, brak wyraźnej segmentacji, całkowicie niepodręcznikowa architektura publikacji, nagłe przejścia od Symonidesa z Keos do Jerzego Kamila Weintrauba mogą czytelnika zniechęcić. Łatwo pogubić się w gąszczu nieusystematyzowanych informacji. Z drugiej strony, Jaworski, słusznie, demaskuje sztuczność takiego gestu – omawiana przez niego historia towarzyszy literaturze od wieków, nie sposób wypreparować jednej tylko reprezentacji, należy pokazać całą złożoność procesu, który doprowadził do powstania takiej, a nie innej opowieści. Nie zmienia to jednak faktu, że niemal na każdym kroku spotykamy się w tej książce z pewnym nadmiarem, chaosem informacyjnym, przesytem. Publikacja wymaga od czytelnika czasu i cierpliwości – aby zrozumieć złożoność opowiadanej historii, ale także intensywność obecności Orfeusza w różnych odsłonach, odmiennych dziedzinach sztuki musimy nieraz powracać do już przeczytanych fragmentów książki, odtworzyć ciągłość rozbitych wątków.

Re-lektura recepcji

Jaworski pokazuje innego Orfeusza niż ten, którego większość czytelników zna z licealnych lekcji języka polskiego. Kolejne odczytania odsłaniają przed nami możliwość wskazania wątków posthumanistycznych, psychoanalitycznych, obrazu Orfeusza jako swoistego rebelianta, agnostyka. Jaworski zwraca naszą uwagę nie tylko na to, że Orfeusz posiadał moc poruszania przyrody, ale także jej zatrzymywania. Wyliczając literackie reprezentacje tej postaci, autor przypomina także o jej indywidualizmie.

Tak przeprowadzony wywód może sprawić, że zainteresujemy się różnymi współczesnymi reprezentacjami mitu, jednak brakuje tu właściwie pewnego ożywczego elementu – niejednokrotnie Jaworski skrywa swoje diagnozy pod gęstym płaszczem cytatów (często takich, których obecności nie wymaga nawet nadmiernie przestrzegana badawcza rzetelność), co w rezultacie prowadzi do powtórzeń, swoistych zapętleń – sedno wypowiedzi rozmywa się, pozostawiając czytelnika w swoistym zawieszeniu.

Kiedy jednak przyzwyczaimy się do tego sposobu pisania (a książka jest na tyle obszerna, że daje nam na to sporo czasu), zaczynamy odkrywać jego pozytywne skutki. Choć nie do końca świadomie, autor rezygnuje z klasycznie pojmowanej metody hermeneutycznej, zastępując ją właściwie specyficzną, kolażową wręcz techniką uzupełnień. Bazę stanowią znane, oswojone stanowiska badaczy, w które Jaworski wkomponowuje interpretacyjne uzupełnienie – nie tworzy kompleksowej, pełnej, pozornie nowej interpretacji dzieła, a jedynie przeplata, dopowiada dotychczas pomijane wątki, wstawiając umiejętnie interpretacyjne cegiełki w wybrakowaną konstrukcję. W ten sposób tworzy właściwie renarrację o reinterpretacjach mitu. Literaturę traktuje więc dość kontekstowo, ale nadaje to książce pewnej oryginalności i świeżości.

Najbardziej ciekawiły mnie rozstrzygnięcia dotyczące powieści „Solaris”, opowieść o Orfeuszu w dziełach poetyckich była mi bowiem znana i, choć kompetentne, interpretacje przedstawione w książce, nie zaskoczyły mnie niczym nowym (choćby po rozpoznaniach Czesława Miłosza, Aleksandra Fiuta, Michała Głowińskiego, Henryka Berezy, Józefa Olejniczaka). Zastanawiałam się jednak, jak poradzi sobie Jaworski z Orfeuszem Lema i czy przypadkiem nie zabrnie tak daleko, jak w czasie interpretacji dramatu, którego nikt nie napisał. Muszę przyznać jednak, że się nie zawiodłam. Teren był dość dziewiczy, poza kilkoma wzmiankami żaden badacz bowiem nie podjął się dogłębnej analizy zjawiska. Rozstrzygnięcia okazały się ciekawe: nie tylko ponownie wskazują najważniejsze wątki „Solaris”, ale także pozwalają spojrzeć na nie z nowej perspektywy (muszę przyznać, że zaintrygowana wróciłam do lektury niektórych fragmentów powieści). W tym przypadku zarówno metoda uzupełnień, jak i badawcza dociekliwość autora przyniosły bardzo ciekawy rezultat. Te fragmenty wyróżnia też wyjątkowa treściwość i brak nadmiaru, bez wzbudzania podejrzeń badawczych zaniedbań.

Ciągi dalsze

Nie sposób nie zastanowić się, co może dać czytelnikowi tak przedstawiona historia orfejskich inspiracji. Przede wszystkim odczarowuje, odwraca schematy, jakimi mit zdążył obrosnąć przez stulecia dopowiedzeń i reinterpretacji. Historia Orfeusza staje się opowieścią o sztuce wyboru, poświęceniu, poczuciu winy, jest także narracją o przemocy – o argonaucie, który próbuje światu narzucić własne zasady działania. Zarówno kompozycja książki, jak i realizacja poszczególnych interpretacji mają wiele wad, zwłaszcza kiedy staramy się przyswoić publikację w całości. Na pewno jednak Maciej Jaworski udowodnił, że przez cały proces pisania próbował przedstawić czytelnikowi mit, który (za cytowaną w książce Elizabeth Sewell) „jest stwierdzeniem, pytaniem i metodą jednocześnie” (Jaworski 2017: 97).
Maciej Jaworski: „Nowoczesny Orfeusz. Interpretacje mitu w literaturze polskiej XX-XXI wieku. Instytut Badań Literackich PAN. Warszawa 2017.