Wydanie bieżące

15 września 18 (354) / 2018

Andrzej Juchniewicz,

WYBÓR FORMY BARDZIEJ POJEMNEJ (DOROTA GŁOWACKA: 'PO TAMTEJ STRONIE: ŚWIADECTWO, AFEKT, WYOBRAŹNIA')

A A A
W najnowszej książce Doroty Głowackiej trzy wyszczególnione w ytule kategorie (świadectwo, afekt, wyobraźnia), które zdominowały w ostatnim czasie Holocaust studies i umożliwiły nadanie czytelnikowi/widzowi aktywnej roli w procesie zaświadczania o Zagładzie, stanowią także siatkę słów-kluczy, wyznaczających trzy pola naukowych eksploracji. Głowacka, pisząc o nowych sposobach badania spuścizny holokaustowej, podejmuje także problemy artystycznej/naukowej rzetelności (casus „Shoah” Claude’a Lanzmanna), surowości ocen dotyczących ocalałych kobiet, które po wojnie zmagały się z krzywdzącymi komentarzami na temat domniemanych sposobów ocalenia oraz kwestię „hańby”, jaką według patriotyczno-patriarchalnych norm stanowiły gwałt/molestowanie seksualne ze strony rosyjskich i niemieckich okupantów. Próba relacyjnego uchwycenia zjawisk, które stanowią najważniejsze wyzwanie dla współczesności (m.in. tortury, dyskryminacja płciowa, petryfikacja kanonu pożądanych zachowań w trakcie wojny), i powiązania ich z Zagładą okazuje się szczególnie instruktywna, biorąc pod uwagę radykalizację Donalda Trumpa, Mike’a Pompeo i Alana Dershowitza w kwestii stosowania tortur wobec osób podejrzanych o sprzyjanie terrorystom lub innym organizacjom przestępczym na terenie Stanów Zjednoczonych. Kwestia dyscyplinowania ciała w celu wydobycia niezbędnych informacji przez nazistowskich oprawców i funkcjonariuszy z Abu Ghraib/Guantánamo, a także wykluczania torturowanych ze wspólnoty, której przysługuje potencjał „opłakiwalności”, to awers tej samej strategii dezawuowania ludzkiego życia.

Zasada analogiczności stanowi podstawę większości rozdziałów. Głowacka dostrzega powinowactwa i odpowiedniości pomiędzy przypadkami wydawałoby się nieporównywalnymi. Szczególnie cenne okazują się konstatacje dotyczące wyobraźni relacyjnej i konieczności spojrzenia w twarz torturowanego oraz stanięcia obok niego w celu empatycznej identyfikacji (co nie jest tożsame z patologiczną substytucją). Ten etyczny postulat, by móc wyobrazić sobie cierpienia torturowanego, oraz powracająca w wielu fragmentach apologia wyobraźni, stanowią doskonały przykład aplikowania narzędzi i kategorii, które w kontekście Zagłady mogłyby zostać oprotestowane ze względu na niewspółmierność doświadczeń czytelnika i ofiary lub abstrakcyjność podejmowanych prób empatycznej bliskości, jednak ich użycie stanowi clou antropologii kultury. Status świadectwa uległ bowiem zasadniczej zmianie: coraz częściej od zdeponowanej w nich wiedzy o realiach historycznych ważniejsze okazują się afekty, jakim ulegają czytelnicy w kontakcie z nimi, sytuacje, które rewidują utrwalone porządki percepcji oraz naświetlają do tej pory dyskredytowane strategie przeżycia lub zawiązywania wątpliwych moralnie sojuszy.

Projekt, który forsuje Głowacka, wiąże się także z podjęciem próby ochrony pamięci tych, którzy na skutek braku potomków lub ze względu na brak zainteresowania opinii publicznej zostali skazani na zapomnienie, a więc więźniów obozów koncentracyjnych i gett, kobiet artystek z Ravensbrück (casus Violette Lecoq), a także rdzennych mieszkańców Kanady. Wyobraźnia, o którą upomina się badaczka, dotyczy nie tylko potencjału empatycznego, jaki zdolny jest wytworzyć w sobie czytelnik/widz, lecz również koi lęk tanatologiczny i zapewnia człowiekowi poczucie przynależności do wspólnoty.

Głowacka pisze: „Wyobraźnia jest nieodłącznie związana z działaniem, czyli z tym, co określa jednostkę jako człowieka. Wyobraźnia otwiera nowe horyzonty i prowadzi nas ku temu, co jeszcze nigdy się nie wydarzyło; dzięki niej, doświadczamy ponownych narodzin, stwarzamy się wciąż na nowo i wpisujemy w sprawy świata. Wyobraźnia jest niezbędna, by człowiek mógł działać spontanicznie i tworzyć inną, lepszą przyszłość. Pozwala również, by pojedyncze istnienie przetrwało w opowieści i w ten sposób zostało włączone w życie wspólnoty, zaistniało w jej pamięci” (s. 157). Jako przykład etyki wpisanej w strategię skryptora rejestrującego dzieje innych Głowacka podaje Hannah Arendt, która jest autorką biografii Róży Luksemburg i Rahel Varnagen. Próbuje ona zmierzyć się z biografią wybitnych kobiet oraz reorientować podział na męskie centrum i kobiece peryferia, na które skazała te kobiety historia, a także przez pryzmat podjętych działań biograficznych pozostawić ślad po sobie. Strategia narratywizacji własnego życia, która odbija się w pozostawionych dziełach i pracach z dziedziny polityki i filozofii, stanowi dla Głowackiej wyznacznik budowania autonomicznej pozycji w świecie zdominowanym przez fallocentryczny porządek. W dziełach Sarah Kofman i Arendt poszukuje Głowacka śladów doświadczenia Zagłady i biograficznych pęknięć (przykład dwóch matek Kofman, z których biologiczna została w późniejszym życiu odrzucona i skazana na zapomnienie ze względu na bierność podczas Zagłady i konieczność ukrywania się z dzieckiem), a także wypracowanych oryginalnych poglądów na temat opresyjnej roli totalitaryzmów (casus „Korzeni totalitaryzmu”). Kolejne rozdziały stanowią wprowadzenie do apologicznej postawy względem traumatycznych doświadczeń, którym mimo że naznaczone są „gorzką wiedzą” o czasie Zagłady, przysługuje status wydarzeń cennych pod względem epistemologii katastrof i ludzkiej mobilizacji do przeciwdziałania ich skutkom.

Kategoria wyobraźni, którą wykorzystuje Głowacka, stanowi przeciwwagę dla zasady decorum (okazuje się bowiem, że perwersyjność i skrajności estetyczne generują współczucie i akty empatii w większym stopniu niż utwory „zimne” i wycyzelowane), a także pozwala na aktywizację czytelnika przez akty empatycznego współbycia. Wyobraźnia w recenzowanej rozprawie nie jest równoznaczna ze zmyśleniem, konfabulacją, lecz stanowi proces zbliżania się do traumatycznych wydarzeń przez medium sztuki lub filozofii i nauk politycznych (w przypadku Arendt i Kofman) i zajmowania przez czytelnika/widza odpowiedzialnego stanowiska, wymagającego przewartościowania sądów na temat moralności, która w sytuacjach granicznych stanowi gwarant etycznych zachowań, a także uzmysłowienia sobie istnienia sprzyjających warunków do wyrządzania zła (jak poucza Lawrence L. Langer, jego rozpiętość wyznacza gest kradzieży pożywienia i zabójstwo drugiego człowieka), rewidowania poglądów o wyższości człowieczeństwa nad zwierzęcością. Głowacka w kolejnych rozdziałach wytycza nowe ścieżki interpretacji klasycznych świadectw i utworów. Podkreśla konieczność krytycznej lektury źródeł i multimedialne podejście do badań nad Zagładą, uwzględniające także obrazy oraz filmy.

Wrażliwość autorki na wszystkie akty przemocy symbolicznej w obszarze Holocaust studies wynika ze świadomości, że reglamentacja wiedzy odpowiednio spreparowanej i zideologizowanej utwierdza pożądany porządek dyskursu, który fałszuje nie tylko perspektywę badawczą, ale i rzeczywistość pozatekstową. Warto podkreślić, że rozpatrywany przez Głowacką problem ekskluzji kobiecych świadectw (które przekraczają społeczne tabu i ze szczegółami zdają relację o „czynach hańbiących”) z „Shoah” Lanzmanna oraz ze sfery publicznej ma swoje przełożenie na aksjologię prezentowaną we współczesnych filmowych reprezentacjach wojny. Badaczka jako przykład podaje film „Joanna” w reżyserii Feliksa Falka. Warto wspomnieć także o „Róży” Wojciecha Smarzowskiego, w której gwałt kobiet związanych z protagonistami traktowany jest jako hańba, a bohaterowie traktują go jako zamach na męski porządek i system reglamentowania własności, jaką stanowią kobiety. Książka Głowackiej to także ważny głos w sprawie dostrzeżenia istotnych różnic pomiędzy kobiecym i męskim doświadczeniem wojny/Zagłady.

W obrębie pierwszego pola badań sytuują się problemy reprezentacji, a więc możliwości nowych sposobów narratywizacji Holokaustu, których rzecznikami czyni Głowacka Hansa Günthera Adlera i Emmanuela Lévinasa. Rekonstruując biografie dwóch świadków/ocalałych, którzy wypracowali idiomatyczne języki, badaczka dostrzega silną zależność miedzy życiem, a dziełem, która w przypadku autora „Imion własnych” okazuje się dyskretniejsza niż w przypadku Adlera. Pisarz od początku stosuje strategię autobiograficznych tropów, które pozwalają czytelnikowi w kolejnych powieściach („Fotoplastykon”, „Podróż”, „Niewidzialna ściana”) na utożsamienie głównych bohaterów z rodziną Adlera i z nim samym. Jego pisarstwo stanowi również estetyczne wyzwanie dla powojennych myślicieli, m.in. dla Theodora Adorna, który zarzucał Adlerowi przywiązanie do estetyki sprzed katastrofy. Po wydaniu „Podróży” doszło do polaryzacji środowiska artystycznego: jedni krytykowali literacki projekt Adlera, widząc szansę na ukazanie losów Żydów w formach bardziej zachowawczych, m.in. w pracy naukowej „Terezin 1941-1945: Oblicze społeczności pod przymusem”, pisanej w latach 1945-1948, której autorem był również Adler, inni zaś docenili nowatorstwo pisarza (szczególnie Elias Canetti i Heinrich Böll), a nawet umieszczali cytaty i fotografię jednej ze stronic jego książki o Terezinie w swoich własnych pracach (casus „Austerlitz” W.G. Sebalda), co ostatecznie podkreślało pozycję Adlera i estymę, jaką go darzono. W dziełach Lévinasa poszukuje Głowacka dyskretnych śladów Zagłady, ponieważ filozof nigdy expressis verbis nie wspominał o swoich okupacyjnych przeżyciach. Jedyny wyjątek stanowi dedykacja zamieszczona w książce „Inaczej niż być lub ponad istotą”, która stanowi „rodzaj tekstowej macewy” (s. 81). Głowacka dowodzi, że wszystkie prace Lévinasa skupiają się zachowaniu pamięci o pomordowanych i są ukrytą transpozycją jego własnych doświadczeń.

Drugi krąg eksploracji naukowych wiąże się z wypracowaniem kategorii wyobraźni relacyjnej, która ma fundamentalne znaczenie w procesie przyswajania doświadczeń perwersyjnych, wiążących się z wystawieniem ofiary na spojrzenia voyeurów i podglądaczy, za sprawą medium fotografii lub tekstu literackiego. W kreślonej typologii trzech pól badawczych i ich egzemplifikacji to właśnie procedury zmierzające do wykrystalizowania postawy świadka, który mimo że znajdował się poza okiem cyklonu (a więc nie przekonał się naocznie o skali zbrodni i nazistowskiej deprawacji), zdolny jest do współodczuwania z ofiarami za sprawą medium wyobraźni, okazują się w publikacji Głowackiej najważniejsze. Fragmenty dotyczące rewizji sądów na temat wiodącej fallocentryczności świadectw Zagłady oraz odzyskujące dla czytelników i badaczy głosy kobiecych ofiar, które muszą zmierzyć się z problemami niewidzialności i niesłyszalności, stanowią dla kolejnych naukowców wyzwanie zmierzające do poszukiwania świadectw nienormatywnych, których siła tkwi w innym sposobie widzenia i rejestrowania Zagłady. Głowacka, pisząc o wyobraźni relacyjnej, akcentuje jej etyczność w procesie ujawniania nazwisk i tożsamości ofiar (zob. s. 192) oraz włączania ich do wspólnoty opłakiwanych. Powołując się na koncepcję „opłakiwalności” Judith Butler, podważa dotychczasowy porządek hierarchizowania ofiar i zapewnia kobietom-ofiarom poczesne miejsce w archiwum Zagłady. Próba zarysowania feministycznej perspektywy świadectw literackich i artystycznych wiąże się także z koniecznością rewindykacji sądów na temat nikłej faktograficzności kobiecych świadectw i uwagi autorek koncentrującej się na (pozornie) małoznaczących detalach. W publikacji Głowackiej kobieca perspektywa świadectw okazuje się bardziej miarodajna niż męska.

Autorka kreśli kilka węzłowych dla Holocaust studies sytuacji, które unaoczniają, że siła płynąca ze zdjęć ocierających się o perwersję i przekazów literackich akcentujących nadmiarowość i niewspółmierność doświadczeń wobec możliwości języka pozwala na zadawanie fundamentalnych pytań o granice ludzkiej wytrzymałości, siły i oporu, wynikających z zachowania reguł poszanowania odrębności i nietykalności drugiego człowieka.

Ostatnie pole badawczych eksploracji wyznaczają problemy oscylujące wokół wyjątkowości Zagłady na tle innych aktów ludobójczych (szczególnie eksterminacji rdzennej ludności Kanady) oraz koncepcja „wielokierunkowości pamięci” Michaela Rothberga. Koncepcja ta umożliwia rezygnację z formuł opisu poszczególnych konfliktów zbrojnych i ich następstw ogniskujących się na dyskursie rywalizacji, konkurencyjności lub, jak podkreśla Rothberg, strategii umacniania „uświęconych granic etnicznych czy czasowych” (Rothberg 2015: 38), których przekroczenie mogłoby zniszczyć dotychczasowe status quo. Badacz bazuje na filmach („Kronika jednego lata” Jeana Roucha i Edgara Morina), obrazach („Cywilizacja atlantycka” André’a Fougerona), klasyce literatury („Jądro ciemności” Josepha Conrada) i myśli politycznej („Korzenie totalitaryzmu” Arendt), a jego wnioski okazują się rewolucyjne, zwłaszcza gdy ma się na uwadze fakt, że lata 60. XX wieku obfitowały w doniosłe wydarzenia (za sprawą procesu Adolfa Eichmanna, wojny algierskiej, wojny w Wietnamie), które domagały się upamiętnienia. Głowacka udowadnia, że można ustalić pewne filiacje pomiędzy Holokaustem a ludobójstwem kolonialnym oraz rekonstruuje starania potomków rdzennej ludności Kanady o uznanie działań kolonizatorów za jedno zamierzone ludobójstwo.

Badaczka w świetnie skomponowanych rozdziałach składających się na publikację „Po tamtej stronie…” skupia się na etyce badań nad Zagładą. Udowadnia, że w ramach Holocaust studies nie powinny istnieć żadne granice, bo doświadczenie to wciąż pozostaje konglomeratem istotnych mechanizmów, których zbadanie konieczne jest ze względu na powtarzające się scenariusze konfliktów zbrojnych, niezmienne impulsy psychosomatyczne, decydujące o woli przetrwania (objawia się ona gotowością do zabicia dziecka w sytuacji ekstremalnej, prostytuowania się, wyparcia najbliższych) oraz stały system opresji powielanych we współczesnych konfliktach (wykluczanie kobiet jako szczególnych ofiar wojen ze względu na brak dystynkcji wojskowych, tortury). Publikacja Głowackiej jest także głosem drugiego pokolenia po Zagładzie (badaczka to córka ocalałego Wiktora Jassema), które dobierając odpowiednie metodologie, mierzy się z problemami związanymi nie tylko z Szoa, ale również generowanymi przez współczesność: dyskryminacją, zgodą na przemoc, terroryzmem i radykalizmem objawiającym się w zaostrzaniu prewencji, a także szeroko pojęta nieuczciwością, mającą swoje źródła w zaspokojeniu partykularnych interesów. Wykoncypowana przez Głowacką kategoria wyobraźni pozwala na zbliżenie do grup społecznych, które poddawane są wszelkiej opresji, i wypracowanie modus operandi, mogącego wpłynąć na przemocogenne praktyki i prowodyrów niewłaściwych zachowań. Jednym z najważniejszych postulatów jest apologia buntu, który dla feministek i działaczek społecznych ma szczególny potencjał, a jego formy obejmują zarówno udział w manifestacji, jak i pisanie wierszy (zob. Butler 2011: 53-54): „U swych źródeł wyobraźnia jest więc zawsze czymś w rodzaju współwyobraźni, która zasadza się na afektywnym zaangażowaniu w odczucia drugiego człowieka, w tym jego ból i doświadczenie przemocy. Współczująca wyobraźnia relacyjna jest więc warunkiem, bym w sensie dosłownym »poczuła« się zobowiązana, by podjąć działania przeciw przemocy” (s. 192).

LITERATURA:

Butler J.: „Ramy wojny. Kiedy życie godne jest opłakiwania?” Przeł. A. Czarnacka. Warszawa 2011.

Rothberg M.: „Pamięć wielokierunkowa. Pamiętanie Zagłady w epoce dekolonizacji”. Przeł. K. Bojarska. Warszawa 2015.
Dorota Głowacka: „Po tamtej stronie: świadectwo, afekt, wyobraźnia”. Instytut Badań Literackich PAN. Warszawa 2016 [seria: Nowa Humanistyka].