ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 września 18 (354) / 2018

Zuzanna Sokołowska,

ZACIERANIE GRANIC (CENTRUM SZTUKI WSPÓŁCZESNEJ W TORUNIU: 'DZIECIŃSTWO')

A A A
Najnowsza wystawa „Dzieciństwo”, którą można oglądać w toruńskim Centrum Sztuki Współczesnej Znaki Czasu, to międzynarodowy pokaz fotografii, których głównymi bohaterami są dzieci. Nie jest to jednak ekspozycja, która demonstruje widzom osłodzony portret dorastania, pełen niewinności, czułości czy niczym nieskrępowanej radości oraz zabawy. Są to przekorne portrety młodych ludzi, od urodzenia naznaczonych jakimś podskórnie odczuwanym piętnem, którego charakter rejestrują fotografie siedmiorga artystów: Iriny Botea Bucan, Fu Yuzhu, Youkine Lefevre, Betsy Schneider, Anny Skladmann, Viktorii Sorochinski i Patricka Willocq. Ekspozycja „Dzieciństwo” w zaskakujący sposób rewiduje wyobrażenia o dorastaniu, w którym nie ma miejsca na całkowitą beztroskę. Dzieci przedstawione na zdjęciach artystów to bardzo nieokreślone jednostki – jeszcze niedorosłe, ale jednocześnie przedwcześnie dojrzałe, balansujące na granicy niewinności i trudnego do werbalizacji napięcia.

Każdy z nas pamięta newralgiczne momenty dzieciństwa, które kojarzą się bezpośrednio z zapachem rodzinnego domu, szalonymi zabawami na podwórku, pierwszymi igraszkami z ciemnością, w których niemal zawsze czaił się jakiś potwór, i tajemnicami chowanymi głęboko we własnej głowie, które z czasem boleśnie rozwiązał czas, odzierając je z pierwotnego uroku. Istotna jest też w tym czasie relacja z matką. Na fotografiach Victorii Sorochinski widzowie mogą obserwować niezwykły związek pomiędzy córką a matką. Barwne kadry artystki przepełnione są bezpośrednią, naturalną bliskością i dotykiem. Jej zdjęcia są niezwykle intymne, bardzo osobiste i delikatne. Bohaterki zostają przyłapane na prozaicznych czynnościach – na wspólnym czesaniu, myciu, leżeniu. Sorochinski stawia pomiędzy nimi wizualny znak równości – na jej kadrach zostaje zniesiony społecznie ustalony podział matka-córka, silniejszy i słabszy, starszy i młodszy. Artystka rezygnuje z kulturowych klisz na rzecz spontanicznej, bezwarunkowej relacji wynikającej z naturalnych potrzeb matki, jak i córki, która na zdjęciach artystki nie jest tylko i wyłącznie słodkim dzieckiem o twarzy aniołka – jest samodzielną, osobną istotą, na której twarzy pojawia się zarówno dojrzała powaga, jak i bezbronność. Dziecko, jak i matka, wprowadzają siebie we własne, prywatne światy i oswojone przestrzenie, w których doświadczają wzajemnej obecności i bezgranicznej miłości. A wszystko to odbywa się na granicy jawy i snu, baśni i rzeczywistości.

W zupełnie innym tonie utrzymane są zdjęcia belgijskiej fotografki Youkine Lefevre, która w swoich kadrach analizuje problem samotności, oderwania się od swojego naturalnego środowiska. Dzieci na jej zdjęciach rozdzielone są z rodzinami. Widz nie dowiaduje się, z jakich przyczyn, jedynie może się ich domyślać. Ich ciała są porzucone, zagubione, pochmurne i smutne. Łakną bliskości, której nie ma – nie da się jej niczym innym zastąpić. Zdjęcia Lefevre przepełnione są gwałtowną tęsknotą, jak i emocjonalnym bezwładem. Artystka perfekcyjnie rejestruje uczucia swoich młodych bohaterów, którzy rzadko patrzą wprost w jej obiektyw, pozostając ciągle sam na sam z przygniatającą pustką, z którą nie chcą się z nikim podzielić.

Tymczasem francuski artysta Patrick Willocq w swoich zdjęciach inspirowanych rysunkami dzieci powraca do problemu uchodźców. Artysta bada osobowość młodych ludzi, a przede wszystkim ich tożsamość naznaczoną przez wojnę i przemoc. Willocq pragnął na swoich kolorowych, niezwykle barwnych zdjęciach pokazać ich zmaganie się z mrocznymi wspomnieniami, ale także ich marzenia, plany na przyszłość, niezwykłe przygody, które być może przeżyli albo pragnęliby doświadczyć. Tak właśnie powstał cykl zdjęć „Art Of Survival”, który można oglądać na toruńskiej wystawie.

Artystki Fu Yuzhu i Anna Skladmann eksplorują w swojej fotograficznej twórczości problem samotności. W przypadku Fu Yuzhu zdjęcia te tak naprawdę dokumentują transformację, jaka dokonała się w perspektywie macierzyństwa w Chinach, w których obowiązywał zakaz posiadani więcej niż jednego dziecka. Skazane na brak rodzeństwa i na niewyobrażalne oczekiwania rodziców, dzieci przestały być tak naprawdę indywidualnościami, tylko masą ulepioną na modłę społecznych pragnień. Dzieciaki na jej fotografiach nie są w pełni „sobą”. Pozornie uśmiechnięte (bo inaczej przecież nie wypada), pozornie szczęśliwe, idealnie uczesane i ubrane, na kolorowych, wręcz doskonałych zdjęciach, brak jest im naturalności. Stąd też kadry pozbawione są jakiejkolwiek spontanicznej dynamiki. Wszystko jest wykalkulowane, przemyślane i tym samym chłodne. Nie inaczej jest w przypadku przygnębiających zdjęć Skladmann, która kadruje dzieci z bogatych rosyjskich rodzin. Pozują one na tle ekskluzywnych wnętrz, ale podobnie jak w przypadku zdjęć Yuzhu, nie ma mowy o jakiejkolwiek autentyczności. Poprzebierane w stroje po słynnych rosyjskich przodkach, grzecznie spoglądają w obiektyw. Ich emocje są ukryte, schowane, tak jak ich tożsamość, która uwięziona jest w zbyt dorosłych ubraniach (na przykład huzara). Kadry Skladmann wyglądają tak, jakby były tworzone na zamówienie, jakby miały stanowić kolejny element dekoracji do ociekającego przepychem salonu. Na zdjęciach artystki nie ma mowy o dzieciństwie, nie ma mowy też o zabawie i budowaniu relacji. Jest tylko samotność, choć tym razem zamanifestowana nie za pomocą sztucznego, przyklejonego uśmiechu, jak miało to miejsce w przypadku zdjęć Yuzhu, tylko oficjalnego przygnębienia.

Wystawa w toruńskim CSW, eksplorując dzieciństwo, stara się je analizować z wielu perspektyw, zacierając granice pomiędzy tym, co wyobrażone, a tym, co realne. Na pokazywanych na ekspozycji zdjęciach nie ma miejsca na infantylne rozczulenie. Jest za to przestrzeń do głębokiej wiwisekcji, do zastanowienia się, jak zmieniła się definicja dzieciństwa w perspektywie przełomu wieków. Owszem, mogą widzowie wzruszyć ramionami i stwierdzić, że fotografia dziecięca została już odmieniona przez wszystkie możliwe przypadki. Jednak toruńska ekspozycja wyróżnia się świeżością, zaskakującymi kadrami, które wizualnie po prostu zachwycają, a przede wszystkim nowymi sposobami myślenia o dojrzewaniu, które dziś kojarzone jest przede wszystkim z uzależnieniem od technologii już od najmłodszych lat i problemami emocjonalnymi. Fotografie artystów pokazują nieustannie zmieniającą się dynamikę społeczno-kulturową, z której tak naprawdę wyrugowana jest bliskość, tak pięknie zresztą pokazana na zdjęciach Sorochinski. Choć oczywiście „Dzieciństwo” stawia także tutaj pytanie o przyszłość, o kolejne pokolenia – kim będą? Jakie konsekwencje będą miały szybko postępujące zmiany?

LITERATURA:

„Fotografia dzieci to nie tylko urocze kadry. CSW w Toruniu oferuje różnorodne spojrzenie na temat dzieciństwa i jego rolę w społeczeństwie”. „Fotopolis”, 27.08.2018

https://www.fotopolis.pl/newsy-sprzetowe/wydarzenia/30913-fotografia-dziecieca-to-cos-wiecej-niz-urocze-kadry-nowa-wystawa-w-torunskim-csw-to-roznorodne-spojrzenie-na-temat-dziecinstwa-i-jego-roli-w-spoleczenstwie
Dzieciństwo”. Kurator: Radu Stern. Centrum Sztuki Współczesnej Znaki Czasu w Toruniu. 31.08 -14.10.2018