Wydanie bieżące

1 października 19 (355) / 2018

Przemysław Pieniążek,

PROSTO Z LOS ANGELES (JAMES BOND: EIDOLON)

A A A
Bond (James Bond) przybywa do Los Angeles w celu nawiązania kontaktu z Cadence Birdwhistle, agentką dyplomatycznego wydziału MI6 (wywiad zagraniczny) z posterunku w konsulacie Turcji. Rezolutna księgowa znalazła dowód na istnienie ukrytych transakcji finansowych dokonywanych za pośrednictwem podstawionych firm, których nazwy stanowiły wariant słowa „Eidolon” (z greckiego „zjawa” lub „widmo”). Wkrótce para bohaterów staje się celem ataku ze strony tajemniczych agresorów, którymi okazują się funkcjonariusze tureckich służb wywiadowczych (MIT). Jakby tego było mało, na lotnisku Heathrow dochodzi do kolejnych incydentów, wskazujących między innymi na nieautoryzowaną akcję CIA (Felix Leiter nie ma bladego pojęcia o co chodzi). Bond rzecz jasna nie zasypia gruszek w popiele, z właściwym sobie wdziękiem rozpracowując ukrytego wroga, którego zamierza dopaść także Eve Sharma, starszy oficer terenowy MI5 (bezpieczeństwo wewnętrzne).

Bezpośrednia kontynuacja „Warga”, czyli brawurowego otwarcia komiksowych perypetii agenta 007 stworzonych przez Warrena Ellisa i Jasona Mastersa, w niczym nie ustępuje swojemu poprzednikowi. Scenarzysta „Transmetropolitan” po raz kolejny serwuje czytelnikom nienagannie skrojoną, z ducha rewizjonistyczną perypetię, w której niezłe dialogi, szybka akcja (w wydaniu: sam przeciw wszystkim) oraz przyjemny dreszcz emocji wzbogacone zostały o neo-noirową poetykę. Współtwórca „The Planetary” zadbał również o to, by odbiorca w czasie lektury „Eidolonu” poczuł się jak na seansie kolejnej Bondowskiej superprodukcji. Dlatego też kompozycja recenzowanego komiksu spełnia większość wymogów klasycznego filmu z 007 w roli głównej: po krwawym wstępie z udziałem okaleczonego łotra Becketta Hawkwooda przychodzi pora na czołówkę (zamiast wymyślnych wizualizacji – redakcyjna stopka; z przyczyn oczywistych zabrakło piosenki tytułowej), po której z rosnącą ciekawością kontynuujemy lekturę, spotykając starych znajomych i nowych graczy.

Jason Masters („Batman Incorporated”), wspierany przez Guya Majora („Blue Beetle”) odpowiedzialnego za nastrojową kolorystykę, z powodzeniem ilustruje ową wybuchową opowieść, w której bezkompromisowe starcia, świst kul, eksplodujące czaszki i krwawe rozbryzgi przypominają, że praca terenowego agenta to nie przelewki. Dbałość o detale oraz obłędna kompozycja kadrów wzmacniających efektowność (nie efekciarskość) scen akcji sprawiają, że „Eidolon” jest przykładem komiksowej rozrywki w najlepszym wydaniu. Fanów serii drugi tom z pewnością nie rozczaruje, natomiast czytelnicy, którzy niniejszej inicjatywy nie znają, a cenią sobie zmyślnie napisane i brawurowo zilustrowane thrillery sensacyjno-szpiegowskie, niech szybko nadrobią zaległości. Trzyma poziom!
Warren Ellis, Jason Masters: „James Bond: Eidolon” („Ian Fleming’s James Bond 007. Eidolon”). Tłumaczenie: Tomasz Hacia. Wydawnictwo Non Stop Comics. Katowice 2018.