Wydanie bieżące

15 października 20 (356) / 2018

Przemysław Pieniążek,

PODRÓŻ SZLAKIEM ARCHETYPÓW (ŚWIAT EDENY)

A A A
Stel i Atan to duet mechaników-obieżyświatów, który w wyniku katastrofy asteroidy (będącej równocześnie stacją kosmiczną) trafia na niezwykłą planetę o powierzchni gładkiej niczym kula bilardowa. Przemierzając glob starym Citröenem, bohaterowie docierają do miejsca, gdzie wznosi się tajemnicza, olbrzymia piramida, u której stóp od tysiącleci koczują przedstawiciele wszystkich myślących ras z całej galaktyki. W niedługim czasie protagoniści wraz z pozostałymi pielgrzymami przekonują się, że monolityczna budowla jest tak naprawdę statkiem kosmicznym, od zawsze czekającym na przybycie Stela. Świetliste kolumny wznoszącej się w powietrze piramidy zabierają na pokład galaktyczną zbieraninę, kierując lot ku mitycznej rajskiej planecie, Edenie. W związku z diametralną zmianą środowiska w Stelu i Atanie (reprezentantach wysoce zaawansowanej technologicznie cywilizacji) zaczynają zachodzić stopniowe zmiany – w pierwszej kolejności ujawniają się ich cechy płciowe, wcześniej niezauważalne z powodu zażywania inhibitorów zawartych w syntetycznej żywności dla astronautów. Jak nietrudno zgadnąć, powyższy fakt implikuje szereg dalszych konsekwencji, a tym samym – zaskakujących perypetii.

Gdy Jean „Moebius” Giraud w 1983 roku pracował nad ilustracjami do trzeciego tom serii „Incal”, otrzymał zlecenie na sześciostronicowy, świąteczny upominek, mający ukazać się w formie portfolio dla pracowników koncernu Citröen. Zaintrygowany pomysłem francuski artysta błyskawicznie zamienił zwięzłą sześcioplanszówkę w liczącą trzydzieści dziewięć stron opowieść zatytułowaną „Na Kuli Bilardowej”, która dwa lata później zadebiutowała w formie komiksowego tomiku. Otwarte zakończenie niniejszej historii okazało się dla twórcy „Arzacha” zbyt dużą pokusą, stąd aż do roku 2001 Moebius nieśpiesznie snuł narracje o dalszych losach Stela i Atana/Atany (wszak drugi z pilotów przeszedł na Edenie spektakularną przemianę), stanowiących treść sześciu tomów – z czego jeden był zbiorem krótszych form z udziałem tego duetu – przetłumaczonych między innymi na włoski, portugalski, niemiecki, fiński oraz, rzecz jasna, polski.

Ukazujący się nakładem Scream Comics ekskluzywny wolumin (kredowy papier, twarda okładka, tasiemkowa zakładka, krawędzie stron przyprószone na niebiesko) to rarytas dla wszystkich miłośników twórczości francuskiego grafika i projektanta, w którego przebogatym dorobku „Świat Edeny” jest jednym z bardziej osobistych utworów. Będąc pojętnym uczniem niuejdżowskiego guru Jean-Paula Appel-Guéry’ego („Wiedza unitarna wnętrza wszechświata”) oraz biorąc sobie do serca myśli szwajcarskiego specjalisty od żywienia Guy-Claude’a Burgera, Moebius stworzył ponadczasową narrację o (nie tylko) duchowym odrodzeniu. Na przestrzeni lat „Świat Edeny” podlegał najróżniejszym egzegezom: cykl odczytywano i interpretowano jako artystyczną formę ascezy, zapis egzorcyzmowania nerwicy, ekologiczny moralitet, opowieść inicjacyjną odwołującą się do świętych pism, baśni i mitów, jako przesyconą magią i transgresją refleksję nad naturą snów, studium budzącej się seksualności czy utkaną z archetypicznych wyobrażeń parabolę o odwiecznym konflikcie dobra i zła.

Niepozbawiony humoru, sporej dawki absurdu oraz pierwiastka autotematyzmu konceptualny utwór autora „Garażu hermetycznego” (tu i ówdzie mnożącego nawiązania do swoich innych dzieł) zawiera równocześnie elementy społecznej satyry, krytycznym okiem patrząc na kwestię konformizmu, pokładanie nadmiernej ufności w technologii przecinającej więź człowieka z naturą czy w mocno niekorzystnym świetle stawiając ustrój patriarchalny. Pełna elips oraz niedopowiedzeń narracja Moebiusa sprawia, że pewne partie „Świata Edeny”, szczególnie jej finalne odsłony, mogą stanowić czytelnicze wyzwanie, któremu jednak warto sprostać.

Imponujący gabarytami album Moebiusa jest także niezapomnianym doświadczeniem estetycznym. Zaczynając od techniki czystej linii (z jednej strony bliskiej tradycji Hergé’ego, z drugiej – co szczególnie widać w „Bogini” – mającej sporo wspólnego ze zwiewną, odwołującą się do stylu art nouveau kreską Winsora McCaya), Francuz zwraca się ku konwencji bardziej realistycznej, niezmiennie jednak upajając wzrok odbiorców rewelacyjnymi kompozycjami przestrzennymi, w których postacie, przedmioty, obiekty i pejzaże mogą ulegać zaskakującym metamorfozom. Godna pozazdroszczenia wyobraźnia ojca „Feralnego Majora” oraz umiejętność pieczołowitego przełożenia na papier śmiałych koncepcji wizualnych (w większości przypadków wzbogaconych o bardzo przyjemną dla oka kolorystykę) sprawia, że niniejszy wolumin dostarcza niemało satysfakcji nawet podczas niezobowiązującego przeglądania kolejnych stron. Sceneria edeńskiego lasu (ukazanego w jesiennym anturażu), który samotnie przemierza Atana, to mój osobisty faworyt, jeśli chodzi o plastyczne smaczki. Gorąco polecam, bo chociaż w dorobku nieodżałowanego mistrza znajdziemy utwory o wiele spójniejsze pod względem narracyjnym, to i tak „Świat Edeny” niezmiennie kusi, zachęcając do udziału w transgresyjnym doświadczeniu, które być może wzbogaci (a z pewnością nie zuboży) niejednego czytelnika/czytelniczkę.

P.S. Przy kontemplowaniu niemych plansz, ukazujących kosmiczną przestrzeń czy malownicze, bezkresne lokacje, jak ulał pasuje muzyczny podkład w postaci kawałka „Planet Caravan” z repertuaru Black Sabbath. Sprawdźcie sami!
Moebius: „Świat Edeny” („Le Monde d’Edena”). Tłumaczenie: Maria Mosiewicz. Wydawnictwo Scream Comics. Łódź 2018.