Wydanie bieżące

15 października 20 (356) / 2018

Karolina Obszyńska,

MOC OPOWIADANIA HISTORII ('GWIEZDNIK', REŻ. JANUSZ RYL-KRYSTIANOWSKI)

A A A
Za tekst „Gwiezdnika” Katarzyna Mazur-Lejman otrzymała pierwszą nagrodę w Konkursie na Sztukę Teatralną dla Dzieci i Młodzieży organizowanym przez Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu. I nic w tym zaskakującego, bo tekst ten stanowi zręczne połączenie poważnego tematu oraz lekkiej, zabawnej formy, która trafia nie tylko do najmłodszych widzów.

Warstwa tekstowa jest tu bardzo istotna i to ona wysuwa się na pierwszy plan w inscenizacji Janusza Ryla-Krystianowskiego. Mnogość sensów i nieoczywistych metafor tworzy subtelną, pouczającą baśń, którą udało się poprowadzić z rozmysłem i naprawdę ważną pointą.

Smutna sześciolatka – Kira (Malwina Kajetańczyk) – traci na zawsze ukochaną babcię. Nie tylko nie może pogodzić się z tą stratą, ale też zupełnie jej nie pojmuje – bo babcia zawsze była, a teraz już nigdy jej nie będzie. No właśnie – jak rozmawiać z dziećmi o tym, co ostateczne, najtrudniejsze i nieuniknione? Gdzie znaleźć równowagę między potrzebną prawdą a wrażliwą naturą dziecka, która może nie przyjąć tej prawdy w odpowiedni sposób? Wystarczy użyć Księgi Gaśni, czyli baśni opowiadanych przez gwiazdy. Z tej właśnie niezwykle mądrej książki Kira dowie się, że jej babcia zamieniła się w kurz. I że ona sama też kiedyś będzie w ten sposób latać po przestworzach. A przede wszystkim zrozumie, że w smutku nie ma nic złego, bo nawet Gaśnie są z natury po prostu smutne.

Co ciekawe, w tej nauce o umieraniu nie ma ani słowa o śmierci. To wzruszające historie – o królewnie, która zamieniła się w kurz, oraz o najmądrzejszym królu na świecie, który znał odpowiedzi na wszystkie pytania, prócz tego o istotę człowieczeństwa. Wydaje się, że w „Gwiezdniku” nikt nie szuka odpowiedzi na pytania o sens życia czy przyczynę umierania, bo tych odpowiedzi nie ma, a przynajmniej – nie ma co do nich żadnej pewności.

Przy niewymuszonej scenografii (Julia Skuratowa) przypominającej makietę małego, sennego miasteczka powstaje dwuwymiarowa przestrzeń. A w niej – świat zagubionej Kiry, która ze smutkiem patrzy w gwiazdy z dachu swojego domu. Dostrzega w nich świat Gaśni, w którym dzieje się wszystko, co tylko mieści się w ramach ludzkich przypadków. To właśnie na potrzeby Gaśni spektakl przybiera formę lalkową. Mamy tu do czynienia z metateatrem – zarówno widzowie, jak i mała Kira przyglądają się z zaciekawieniem historiom, które rozkwitają na scenie.

Nie bez znaczenia w tej podróży przez księgę gwiazd jest figura Gwiezdnika – to archetyp opiekuna, który bierze na siebie najtrudniejsze na świecie zadanie, czyli wytłumaczenie dziecku, jak wiele cierpienia czeka go na świecie. Ale Gwiezdnik robi to w taki sposób, że właściwie wszyscy chcemy stać się wspominanym kurzem. Występujący w tej roli Henryk Hryniewicki porywa widzów – jawi się on jako niezwykle mądry, wyrozumiały, mówiący językiem dziecka jegomość, którego gapowatość dodaje mu tylko niewymuszonego uroku.

Janusz Ryl-Krystianowski prowadzi tę opowieść rozważnie, nie obciążając jej tym, co dla sześcioletnich widzów mogłoby być dość trudne do zrozumienia. Reżyser przedstawia „Gwiezdnika” jako lekką opowieść, ale z ważnym przesłaniem. Kira żyje, lecz dowiaduje się, że i ona kiedyś zamieni się w kurz – wtedy być może zostanie jedną z gwiazd, przyjaciółek Gwiezdnika, które mogą stwarzać różne światy i powoływać je do życia. Wystarczy, że o nich opowiedzą.
Katarzyna Mazur-Lejman, „Gwiezdnik”. Reżyseria: Janusz Ryl-Krystianowski. Scenografia: Julia Skuratova. Muzyka: Robert Łuczak. Prapremiera: 08.04.2018, Teatr Maska w Rzeszowie.

Fot. Jerzy Dowgiałło.