Wydanie bieżące

15 października 20 (356) / 2018

Magdalena Piotrowska-Grot,

PAN COGITO A BIO (ANDRZEJ FRANASZEK: 'HERBERT: BIOGRAFIA. T. 2, PAN COGITO')

A A A
Kiedy czytelnik staje w obliczu lektury, jaką jest biografia artysty, poety, może towarzyszyć mu wiele emocji – wśród nich pojawi się zapewne fascynacja nieco niedostępnym światem mitologizowanych przydymionych kawiarenek, chęć przekroczenia granicy pomiędzy dziełem, wytworem, a światem, w którym ono powstało. Może wśród tych emocji pojawić się jednak także lęk, że zostanie on odarty ze złudzeń artystycznej kreacji, rozczarowany codziennością, że utraci pewien aspekt niewiedzy, który może być źródłem przyjemności lektury. Oczywiście współczesny czytelnik rzadko daje się takim dymnym zasłonom sztuki uwieść, woli prawdę, aktualność, kompilację życia i sztuki.

Rok Herberta obfitował (zapewne jeszcze będzie) zarówno w ważkie publikacje, jak choćby korespondencje pisarza z Wisławą Szymborską – pełne ciepła, żartobliwego konceptu, gwarantujące ciekawą sentymentalną podróż w świat na poły prywatny, intymny, na poły wykreowany, literacki po prostu. Przyniósł też nadużycia względem postaci poety, niepotrzebne dyskusje, czy akcje jak „Wtorek z Herbertem” na profilu Facebookowym Instytutu Książki – różnie odbierane i interpretowane, ale w moim odczuciu nie do końca adekwatne, zdecydowanie spłycające, upraszczające znaczenie wybranych cytatów. To także rok publikacji przez wydawnictwo Znak dwutomowej (choć chyba bardziej obrazowe byłoby słowo „tomiszcza”) biografii Zbigniewa Herberta, która stanowi zwieńczenie długotrwałej i, na pewno wytrwałej, pracy Andrzeja Franaszka.

Jako czytelniczka poezji Zbigniewa Herberta (z przerwami i różnymi stadiami – od fascynacji kreacjami poetyckiego świata i ciekawymi metaforami, po znużenie moralizatorskim tonem) od czasów licealnych, raczej sięgam po monumentalne dzieło Andrzeja Franaszka z, równie ogromnym jak dwutomowa biografia, lękiem. Lękiem podobnym temu, który odczuwamy przed obejrzeniem ekranizacji ukochanych powieści – nieraz dobór aktorów czy ich niewprawna gra unicestwiają nasze wyobrażenie danej bohaterki, bohatera. Tak jest i z człowiekiem, który stoi za czytaną poezją. Niepokoj ten potwierdza doświadczenie z 2011 roku. Takiego zderzenia wyobrażenia i rzeczywistości, nie zawsze pozytywnego, doznałam już przy okazji poprzedniej biografii autorstwa Franaszka, w momencie, jeszcze bardzo niedojrzałej i już pod wieloma względami nieaktualnej, innej fascynacji – twórczością Czesława Miłosza. Poprzednia ogromna relacja z życia wielkiego twórcy zmieniła zresztą spojrzenie niejednego czytelnika na całokształt dzieła noblisty. Podobnie będzie na pewno z biografią Herberta.

Franaszek sięga do korzeni, do historii nie tylko Herberta, ale także rodziny, z której pochodzi. Od tego rozpoczyna się pierwszy tom. Tom drugi – opatrzony podtytułem „Pan Cogito” – poświęcony jest dojrzałości, małżeństwu, karierze i kolejnym etapom życia twórcy, aż po jego pogrzeb na Cmentarzu Powązkowskim oraz zmaganiom samego Franaszka w czasie prac nad omawianą książką.

Kontrowersyjny może okazać się już podtytuł drugiego tomu. Wyraźnie zaburza bowiem równowagę pomiędzy realnością a poetycką kreacją. Rodzi się tu wyraźna niezgodność, persona liryczna to kreacja, która ma służyć komunikacji autora ze światem zewnętrznym, ale także zakrywać pewne autokreacyjne gesty, o czym pisze nie tylko Anna Łebkowska (Łebkowska 2002), ale także Katarzyna Wyszyńska w poświęconej personie lirycznej Zbigniewa Herberta rozprawie doktorskiej, która niedawno ukazała się drukiem (Wyszyńska 2016). Zatytułowanie tak jednego z tomów biografii skazuje więc autora z góry na podejrzenie, iż postanowi obnażyć wykreowaną przez Herberta zasłonę, odkryć więcej, niż autor zechciałby przed nami odsłonić. Jest to oczywiście wątpliwość towarzysząca wszelkim gestom biograficznym czy publikacji prywatnej korespondencji artystów. Jednak w przypadku autora, który z premedytacją tworzy liryczną personę, stawia granicę pomiędzy swoją prywatnością, tożsamością a poetyckim głosem, celowe jej przekraczanie może być zbyt dużą ingerencją. Pan Cogito to persona niezwykle specyficzna. Wiersze, w których odgrywa główną rolę, stanowią zapis zmagań z otaczającym bohatera światem i potyczki z samym sobą. Persona liryczna Herberta, aby wygrać „siebie”, musi także z siebie zrezygnować, jak bowiem kierować się rozumem i zasadami sztuki nieabstrakcyjnej, kiedy największe zagrożenie wymyka się opisowi, nie może zostać nazwane wprost (także przez wzgląd na cenzurę).

Franaszek obnaża Herberta, nie pozostawia właściwe żadnej sfery jego życia nietkniętą. Rytm tej opowieści (nie można zaprzeczyć, iż bardzo sprawnie zbudowanej, choć narracja momentami się rwie), wyznaczają lepsze i gorsze zdrowotnie okresy – momenty odzyskiwanej równowagi, jak pisze autor biografii, problemy finansowe i „antologia związanych z Herbertem kobiet” (s. 218). Nie zaprzeczam prawdziwości wszystkich tych problemów, ale odnoszę wrażenie, że na tyle dominują w tej historii, iż czytelnik nie zwróci uwagi na rozwój pisarskiej kariery i historię niezwykle ważnych aspektów polskiej kultury, które powinny stanowić w tej historii pierwszy plan. Podobne zastrzeżenia wskazał już w swojej recenzji Ryszard Koziołek: „Nic na to nie poradzi autor, że czytelnikowi najprawdopodobniej zostanie w pamięci dominujący obraz Herberta jako egotystycznego i egoistycznego kabotyna, zrozpaczonego i zgryźliwego błazna grzęznącego na przemian lub równocześnie w alkoholizmie, erotomanii i depresji…” (Koziołek 2018). Tak, to, co złe, zdecydowanie cieszyć się będzie większym zainteresowaniem – co nie jest oczywiście winą autora – który nie ocenia Herberta, nie kreuje usilnie skandalu, ale od którego jednak, o czym nie powinniśmy zapominać, zależało rozłożenie poszczególnych akcentów. Wina leży więc pośrodku. Rzetelność jest niezaprzeczalnie największą wartością w pracy każdego badacza – w przypadku spisywania biografii, choć brzmi to może nieco kontrowersyjnie, może warto czasami pozostawić kilka pustych miejsc?

Co jeszcze może uderzać czytelnika tej biografii? Mitologizacja pracy biografisty – oczywiście należy się Franaszkowi laur pierwszeństwa i ciężkiej pracy, ale może nieco zbyt wyraźnie wykreowany został on na bohatera, który dokonuje niemożliwego. Autor odnalazł sobie niszę, niełatwą, żmudną, momentami zapewnie niewdzięczną, ale niezaprzeczalnie zapewniającą pracę i płacę na lata i na pewno nie niemożliwą, zwłaszcza w kontekście zgromadzonego archiwum i dostępu do osób bezpośrednio z poetą związanych. Praca z jakimikolwiek archiwami jest jednak pracą wyjątkową, nie powinno się jej umniejszać, jest bowiem odzyskiwaniem, rekonstruowaniem nie tylko faktów, ale także emocji, nastroju, atmosfery czasów. Należy jednak zauważyć, iż rzetelność autora pozostawia nieco do życzenia – badacz literatury choć trochę obeznany w temacie zapewne dostrzeże pewne wyraźne braki w bibliografii dzieł dotyczących twórczości i życia poety. Reasumując jednak, należy przyznać, iż prezentowana przez Znak biografia jest wynikiem wielu lat wymagającej pracy, która przyniosła zdecydowanie „obfity” plon.

Są jednak liczne aspekty omawianej książki, które wzbudzić mogą niemałą ciekawość. Choćby jej drugoplanowi bohaterowie i bohaterki. Dowiadujemy się wielu rzeczy o postaci żony Herberta, Katarzynie, osoby do tej pory znanej węższym kręgom osób bliskich Herbertom, a kobiety zdecydowanie ciekawej – o silnej osobowości, istotnych zainteresowaniach, wnoszącej w życie poety tak istotną stabilność. W nieco innym świetle postawiona została relacja Herberta z Miłoszem, mniej w niej z szeroko komentowanego konfliktu, więcej wzajemnego szacunku, zawodowej rywalizacji, zadziorności ludzi o niezwykle silnych charakterach. Przedstawione zostają okoliczności i rozmowy dotyczące otrzymania przez Szymborską nagrody Nobla. Ważną cechą omawianej książki jest także sposób, w jaki została napisana, pomimo tych przepastnych ilości stronic książkę czyta się niezwykle szybko, język wypracowany przez Franaszka nie stawia odbiorcy najmniejszego oporu. Niezaprzeczalnie jednak należy stwierdzić, iż zarówno poezja Herberta, jak i jego historia wymagają specyficznego, przygotowanego do tej lektury odbiorcy: wrażliwego i podejrzliwego, współczującego i krytycznego zarazem – biografia ta bowiem stanowi czytelnicze wyzwanie pod bardzo wieloma względami.

Pomimo wielu zastrzeżeń, jakie budzi we mnie omówiona książka, uważam, że jest krąg odbiorców, dla których ta lektura powinna stać się obowiązkowa. Są to osoby, które Herbertowi przypisują, z nadmiernym zaangażowaniem, własną ideologię. Nie twierdzę, że Herbert w swoim moralizatorskim tonie nie bywał obsesyjny, iż nie zatracał się w pewnych działaniach i poglądach na tyle, iż był w stanie w ich imię zrezygnować z przyjaźni i zepsuć niejedną relację z drugim człowiekiem. Twierdzę jedynie, że Herbert był wyraźnie w swoich zapatrywaniach na sprawy ogólnonarodowe (pomimo uczestnictwa w wielu ważnych momentach i kontaktów z osobami, które dążyły i prowadziły do zmian ustrojowych) dość osobny i angażowanie go, w jego nieobecności w kolejne polityczne debaty uważam za nieuprawomocnione. Franaszek, wśród wielu dekonstrukcji biograficznych, których dokonuje w swojej książce, zwraca słusznie nasza uwagę na przewrotność poety, na umiejętność kreowania własnego wizerunku, która wielu sprowadzić może na manowce. Dziś zaś wyraźnie manipuluje się nie tylko samym Herbertem, ale przede wszystkim semantycznym podłożem jego poezji, jeżeli już ktoś musi to czynić, niech czyni to choć świadomy gestu owej manipulacji i przeczyta najpierw historię tej skomplikowanej i pełnej trudów podróży przez życie.

Literatura:

1. Koziołek R.: „Herbert i jego pan”. „Tygodnik Powszechny” 06.08.2018, https://www.tygodnikpowszechny.pl/herbert-i-jego-pan-154415?fbclid=IwAR1I4TMBsvvHNzejGXgMbZjO_gddG0kp2v5JjYQx7RQAYCLZkn26HUK_jQY

2. Łebkowska A.: „Postać w perspektywie współczesnego dyskursu o narracji”. „Ruch Literacki” 3/2002.

3. Wyszyńska K.: „Sukcesorzy Pana Cogito”. Katowice 2016.
Andrzej Franaszek: „Herbert: biografia. T. 1, Niepokój”. Wydawnictwo Znak. Kraków 2018.
Andrzej Franaszek: „Herbert: biografia. T. 2, Pan Cogito”. Wydawnictwo Znak. Kraków 2018.