Wydanie bieżące

1 listopada 21 (357) / 2018

Przemysław Pieniążek,

(U)LOTNE WSPOMNIENIA (BOMB ROAD. WYDANIE ZBIORCZE)

A A A
W malowniczym zakątku położonym gdzieś w Górach Skalistych Bradley „Redneck” Townsend – nieprzywiązujący specjalnej uwagi do protokołu emerytowany pułkownik Lotnictwa Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych – raczy się koniakiem w towarzystwie porucznika Trottiego, dotrzymującego towarzystwa byłemu pilotowi podczas nieobecności jego etatowej opiekunki. Podczas niezobowiązującej rozmowy senior wraca pamięcią do czasów młodości, snując opowieść o (nie tylko) początkach swojej służby, w równym stopniu naznaczonej piętnem rutyny, co bagażem dramatycznych wydarzeń ze szczególnym uwzględnieniem akcji ratunkowych. Townsend wspomina przeżycia z okresu służby i walk w wojnie wietnamskiej, począwszy od pierwszych misji w bazie lotniczej w Da Nang w roku 1967, przez lotnicze doświadczenia w rejonie Chu Lai A.D. 1969, aż po przypadającą na 1972 służbę na lotniskowcu „Kitty Hawk” w Zatoce Tonkińskiej, w samym środku Ofensywy Wielkanocnej. Równocześnie weteran rzuca nieco więcej światła na losy swojego przyjaciela, kapitana Cinquottiego (zmuszonego do katapultowania się nad Laosem), przywołując także okoliczności, w jakich ziścił się najczarniejszy koszmar jego samego.

„Bomb Road” to zbiorcze wydanie komiksowego tryptyku (obejmującego tomy „Da Nang”, „Chu Lai” oraz „Yankee Station”), który nie powinien rozczarować miłośników wojennych fabuł, jak również fanów lotnictwa. Francuski scenarzysta i rysownik Michel Koeniguer zachowuje przyzwoity poziom dramaturgii we wszystkich segmentach cyklu, część akcji prezentując z perspektywy działań lądowych. Protagoniści „Bomb Road” nie są pomnikowymi herosami, lecz trzymającymi się razem towarzyszami broni starającymi się przetrwać kolejny dzień w piekle. Koeniguer sprawnie zarysowuje relacje między uczestnikami wydarzeń (choć trudno tu mówić o szczególnie pogłębionych profilach psychologicznych), przypominając, jak po Wietnamie zmieniło się obrazowanie w mediach konfliktów zbrojnych. „Miałem okazję zobaczyć pierwszą wojnę w Zatoce, i gdy słyszałem te bzdury o chirurgicznych cięciach, czystej wojnie zrozumiałem, że wojnę wygrywa się albo przegrywa w telewizji… Ludzie pchają się bezwiednie do wojny, ale nie chcą oglądać martwych ani rannych. To wszystko ma odbywać się daleko od nich i nie wpływać na codzienne obowiązki” (s. 151) – podkreśla Townsend, w finalnej części komiksu deklarując swoją apolityczność, miłość do latania i spokój sumienia w stosunku do podejmowanych przez siebie decyzji.

Stosunkowo realistyczna kreska autora „Bushido” (mam tu na myśli ujęcia portretowe) – wspieranego przez kolorystę Wesa Hartmana – ukazuje pełnię mocy w pieczołowicie wykonanych rysunkach latających maszyn (odrzutowców, bombowców, myśliwców czy śmigłowców) uwiecznionych na tle podniebnych eksplozji, umykających przed pociskami smugowymi bądź siejących zniszczenie za pomocą bomb typu Snake Eyes. Niektóre z kadrów mają w sobie wizualną maestrię godną „Czasu apokalipsy” (1979) Francisa Forda Coppoli, pozostałe zaś to przykład solidnego rzemiosła w bardzo dobrym (okraszonym gustowną obwolutą) wydaniu.
Michel Koeniguer: „Bomb Road. Wydanie zbiorcze” („Bomb Road. Tome 1-3”). Tłumaczenie: Tadeusz Luniak, Marcin Pisarkiewicz. Wydawnictwo Scream Comics. Łódź 2018.