Wydanie bieżące

1 listopada 21 (357) / 2018

Konrad Wojtyła,

WIERSZE

A A A
[z desek i pali]

A gdy gubię się w twym zagubieniu,

tniemy się; zaciągamy na ostro – siekierki

i toporki. Rozpoznasz pod światło te cięcia,

co szybko rozchodzą się po wszystkich

dobrze spełnionych złych uczynkach.

Nie jestem ci do niczego potrzebna – powie.



„Nie wiesz nic o rzeczach natychających”.



Wciąż trenujemy treny i budujemy dalej

z desek i pali, których nie zapali nic i nikt,

więc buźka w ciup, rączki w małdrzyk –

widzę cię przez nie.Ołtrzyk. Czapeczki

z dupki od chleba. Z potencjalnych zwycięstw

już tylko sen w szczelinachstarości.Na

baczności. Trzymaj, nie rozpraszaj – miej się.



[zła godzenie]

To już ten czas. Żadna sól nie będzie

rany szczypać tak bardzo, jak to,

czego nie ma. Jak ty gryzie tylko śmierć,

co nie przychodzi w momentach

przewidzianych; zza palców, znad psalmów

– z zaskoczenia, do góry dnem, czułym

szeptem, szeptuchem – zauroczeniem przed

odczynieniem; zjawą ust, co objadły zabobon.

Nadto kilka słów, co dygocząc zechcą zbiec

poza słownik w nie-opisane liturgie znaczeń.

Nie ma niczego nieważnego. Tylko

okoliczności zła godzące.



[koda]

Nowe nawyki, stare nałogi. Chciałoby się coś

jeszcze na-pisać, po-wiedzieć, przy-tulić. Zły

stan spraw; szemrany serwis napraw. Conocna



koda. Gdzie jesteś, gdzie? I tak w kółko. W krąg

bezsłów, w bezkrólewie liter. Rząd pauz. Melodie

dzwonka – głuche czekanie na przeczekanie. Nic.



Luki w latopisie. Wyciągam cię sprawnym ruchem

z wąskich gardeł butelek – sączenie i czytanie.

Tęsknota leśnych zwierząt. Tuż przed i zaraz po.



[(o)szukanie]

Nie znajduję nic dobrego,

tylko wiązki światła wolne

związki myśli –mgłę, dławicę

mgławic, co sennie zakrywa

niepamięć zdjęć i zdarzeń.

Wymaż to, co nam jawi się

jeszcze – żeby nie mogło

być powiedziane, że mi

daleko do Ciebie, i żeby

nie było, że Tobie do mnie

głęboko aż nadto.



[z tym]

Tyle w nas spraw i ludzi

niebyłych, bardzo umarłych albo

pół na pół – kto wie, co tam jest.

Od tyłu zachodzi nas ten strach

i bierze nas nie pierwszy raz, więc

zgęstka w zgęstkę; piąstka w pestkę.

Sierść w trawie. Nie ma cię już

we mnie.



To jest rozmowa na długą rozmowę.



Nieródki. Pusty ul z martwą

królową. Pszczołodoły, czułe

mikroczułki i oczka. Morskie żółwie

smutnie łykają meduzy. Ten sposób

jest śmiertelny i z tym będziesz

taka delikatna. Z tym.
Fot. Jan Surudo.