Wydanie bieżące

15 listopada 22 (358) / 2018

Ewa Szkudlarek,

DOSKONALENIE STWORZEŃ PANA BOGA ('NA OBRAZ I PODOBIEŃSTWO SWOJE', REŻ. PIOTR TROJAN)

A A A
Obecność motywu ciała w kulturze od czasów antycznych do współczesności dotyka szeregu problemów, a mianowicie wzrostu i dojrzewania, sfery erotyzmu i rodzicielstwa, starzenia się i umierania, wreszcie zmagań z chorobą i kalectwem. We współczesnej kulturze medialnej nie jest łatwo przeciętnemu człowiekowi znaleźć w sobie siłę i drogę do pełnej akceptacji i zadowolenia z własnego ciała. Poznański spektakl „Na obraz i podobieństwo swoje” w reżyserii Piotra Trojana to gorzka refleksja wokół tego, iż coraz częściej kształtowanie własnej fizis na obraz i podobieństwo boskiej doskonałości zastąpione zostaje kreowaniem idealnego obrazu stworzonego za pomocą technologii medialnej. Twarz bez zmarszczek, ponętny biust, starannie wyrzeźbione linie brzucha, bujny zarost – takie obrazy każdego dnia atakują odbiorcę, który chłonie wizje i stopniowo zaczyna popadać w kompleksy. Rodzą się w głowie rozmaite pytania – dlaczego na okładce pisma czy miejskim bilbordzie nie jestem ja? Dlaczego znów nie ja? Czy ja też mogę wystąpić i stać się gwiazdą choćby jednego wieczoru? Chociaż sukces i sława nie są jednoznaczne z poczuciem szczęścia i zadowolenia, tworzą jednak silną iluzję, że tak może być i dlatego wiele osób dąży do tego za wszelką cenę.

Spektakl otwiera wiadomość o projekcie Basa Lansdorpa „Mars One”. Holenderski przedsiębiorca pragnie sfinansować pobyt i adaptację ludzkiej kolonii na Marsie. W 2020 roku na planetę Mars ma zostać wysłany prywatny satelita komunikacyjny, a w roku 2027 będą mogły wylądować cztery wybrane osoby. A zatem powstaje nowa, atrakcyjna próba stworzenia najdłuższego reality show w historii telewizji. Jest jednak pewne ryzyko – ten spektakularny projekt medialny to bilet tylko w jedną stronę, stamtąd nie ma powrotu ani na ziemię, ani do własnej rzeczywistość. Taka przygoda w życiu może przytrafić się tylko raz, nikt nie myśli o zagubieniu w innej przestrzeni, problemach adaptacyjnych i stresie izolacyjnym. Trwa casting na astronautów: zdrowych, pięknych i młodych. Wszyscy bohaterowie podejmują wyzwanie, by sprostać stawianym wymaganiom. Ta próba skazana jest jednak z góry na niepowodzenie, gdyż poszczególnym postaciom brakuje wytrwałości i odwagi w dążeniu do celu. W grze pozorów obnażają własne słabości, kompleksy, urazy i ograniczające przekonania. Po prostu żyje się z dnia na dzień, co powoduje, że powstaje specyficzna egzystencjalna maska, budująca dystans pomiędzy światem i człowiekiem – dystans mierzony odległością na Marsa. Droga ludzkiego życia prowadzi przez smutne zakręty i trudno je ominąć. Mimo doskonałej nawigacji na mapie można czasem wkroczyć na niebezpieczne obszary, szczególnie ludzkiej psychiki.

Widz poznaje rodzinę mieszkającą w skromnym domu na wsi. Matka (Martyna Zaremba-Makowiak) wychowuje dwóch synów: Eryka (Grzegorz Gołaszewski) i Piotra (Nikodem Kasprowicz). Dwaj bracia to dwa odmienne charaktery, obaj podlegają jednak dominującej matce. Grzegorz Gołaszewski jako Eryk stworzył ciekawy portret chłopaka z prowincji, który z zakompleksionego chłopca stał się podziwianym i oklaskiwanym przez widzów kulturystą. Każdego dnia rzeźbi własne ciało za pomocą ćwiczeń i odpowiedniej diety, wyznaje matce, iż „czuje się dziełem sztuki”. Stara się współczuć i rozumieć innych własnym sercem, nie zawsze potrafi powiedzieć „prawdę od serca”, więc posługuje się frazami z komentarzy internetowych lub internetowego kursu coachingu. Umieszcza na YouTube filmy, których jest jedynym i głównym bohaterem, i oczekuje społecznej aprobaty. Śmieszny i jednocześnie pogubiony w rzeczywistości, marzyciel i nieporadny mężczyzna. Z biegiem lat oraz dni jego ciało zestarzeje się, włoży domowe kapcie i zrozumie, że najlepsze jest bycie we własnym domu z kochającą żoną u boku. Natomiast Piotr w wykonaniu Nikodema Kasprowicza to mężczyzna wycofany z życia, wątły, niezaradny i zamykający się w świecie marzeń. Nie potrafi znaleźć własnego miejsca na ziemi, przeciwstawić się gderliwej matce, więc myśli o rajskiej przestrzeni na odległej planecie i zgłasza swoją kandydaturę do marsjańskiego projektu.

Kobiety także usiłują zapanować nad swoim ciałem. Ela (Alicja Juszkiewicz) to anorektyczka – odczuwa strach przed zjedzeniem czegokolwiek, ciągle rejestruje możliwość przyrostu tkanki tłuszczowej i liczy kalorie dla poszczególnych produktów. Mona (Anna Langier) to prowincjonalna dziewczyna, dla której najważniejsze są portale plotkarskie dotyczące życia gwiazd. Pragnie stworzyć swój zewnętrzny image wedle konwencjonalnego modelu stworzonego przez zamożne gwiazdy. Warto dodać, że Ela i Mona stworzyły ciekawy duet – poszczególne wypowiedzi dziewczyn przypominają chwilami złośliwy język internetowych hejterów, którzy czerpią radość z krytykowania wyglądu innych ludzi. Natomiast babcia – w tej roli Irena Dudzińska – przypomina o tym, że każde ciało w miarę upływu czasu podlega procesowi starzenia. Od tego nie ma ucieczki – brzuch, piersi i policzki, wszystko marszczy się, wiotczeje, z czasem zasycha i razi brzydotą.

Poszczególne dialogi bohaterów spektaklu „Na obraz i podobieństwo swoje” dopełniają krótkie fragmenty filmów zrealizowane przez Patrycję Płanik. Projekcje te stanowią ciekawą narrację sceniczną spektaklu. A jednak mimo dobrej gry aktorskiej i wielu interesujących pomysłów przedstawienie sprawia wrażenie chaosu, dotyka problemu ludzkiej cielesności w sposób powierzchowny, zbyt schematyczny, a może nawet męczący? Tematy są podejmowane, ale nie rozwijane – są one nieco pogmatwane i w rezultacie nie sprzyjają refleksji o ludzkiej cielesności. Z pewnością pobrzmiewa tu dalekie echo dramatu narcyzmu – samouwielbienia i odrzucenia. Istnieje wątek przestrogi, by nie poprawiać doskonałości ludzkiej istoty stworzonej ręką Boga, a także inne tropy związane z rozpaczliwym poszukiwaniem siedliska duszy w zbiorowisku tkanek matrycy DNA. Być może twórcy spektaklu chcieli powiedzieć zbyt wiele na raz? Z pewnością obraz ograniczony do wizji „na swoje podobieństwo”, a zatem bez sfery duchowej, jest tylko płaskim odbiciem na szybie czy też telewizyjnym ekranie. Doskonałość bowiem niejedno ma imię.
Na obraz i podobieństwo swoje”. Reżyseria: Piotr Trojan. Dramaturgia: Michał Pabian. Scenografia i reżyseria świateł: Aleksandr Prowaliński. Kostiumy: Dominika Olszowy. Muzyka: Marcin Janus. Choreografia: Katarzyna Wolińska. Video: Patrycja Płanik. Premiera: 25.02.2017.

Fot. Jakub Wittchen,