1 grudnia 23 (359) / 2018

Andrzej Ciszewski,

FRANKOFOŃSKI KLASYK (BOB MORANE. WYDANIE ZBIORCZE. TOM 1)

A A A
10 grudnia 1953 roku na łamach magazynu „Marabout Junior” ukazał się pierwszy odcinek młodzieżowej powieści „La Vallée Infernale” autorstwa Charlesa-Henriego Dewisme, belgijskiego dziennikarza i obieżyświata posługującego się pseudonimem Henri Vernes. Bohaterem niniejszego utworu był podpułkownik Bob Morane (choć początkowo miał nazywać się Robert Ujac) – sympatyczny i nieustraszony inżynier oraz pilot RAF-u z czasów II wojny światowej, przeżywający niesamowite perypetie w najróżniejszych zakątkach ziemskiego globu. Świętujący w tym roku setne (!) urodziny autor napisał ponad dwieście przygód Boba, w których suspens płynnie łączył się z wątkami awanturniczymi, fantastycznymi i naukowymi.

Spektakularny, choć w znacznym stopniu nieoczekiwany sukces literacki zaowocował udaną próbą przełożenia prozy Vernesa na język komiksu – wszak w 1959 roku na łamach belgijskiego tygodnika „Femmes d’Aujourd’hui” zadebiutował „Bob Morane i Ognisty Ptak”: jeden z pięciu komiksów z powodzeniem zilustrowanych przez Dino Attanasio, urodzonego w Mediolanie artystę odpowiadającego dotąd za oprawę graficzną książkowego cyklu o tytułowym bohaterze. Na przestrzeni lat charyzmatyczny lotnik zyskał status bohatera popkultury, inspirując powstanie filmu pełnometrażowego (datowany na rok 1960, powszechnie uznawany za zaginiony „Szpieg o stu twarzach” z Jacquesem Santim w roli Morane’a), serialu telewizyjnego, gry komputerowej oraz 26-odcinkowej animacji.

Dzięki wydawnictwu Sideca polski czytelnik ma teraz okazję poznać (w porządku chronologicznym) sensacyjno-przygodowe perypetie dzielnego protagonisty, jego wiernego druha Billa Ballantine’a oraz profesora Clairembarta, którego tajemnicze zniknięcie jest kluczowym elementem fabuły tomu „Bob Morane i Ognisty Ptak”. W niniejszym epizodzie bohaterowie muszą stawić czoło Dimitriemu Tchou: cieszącemu się nieposzlakowaną opinią singapurskiemu przedsiębiorcy, będącemu de facto okrutnym piratem wchodzącym w posiadanie prototypu tytułowego samolotu-łodzi podwodnej napędzanego energią atomową. Linearna narracja, schludna, oldschoolowa kreska, przyjemna dla oka kolorystyka: pierwsza historia wchodząca w skład recenzowanego integrala nie przynosi rozczarowania, a starcie z olbrzymią kałamarnicą to nie jedyna atrakcja przewidziana w rzeczonym odcinku.

„Bob Morane i tajemnica Antarktyki” (1959-60, wydanie albumowe 1962) zabiera czytelnika w podróż wprost na Biegun Południowy, gdzie niezrównany tercet poszukuje legendarnego lodowego miasta, będącego jednym ze zdobyczy zaginionej cywilizacji Mu. Jeśli cenicie sobie twórczość Juliusza Verne’a oraz Herberta George’a Wellsa, jak również macie w życzliwej pamięci „Zaginiony świat” sir Arthura Conan Doyle’a, lektura tego komiksu dostarczy wam nie lada satysfakcji.

Pierwszy integral – wydany na kredowym papierze, zamknięty w twardej okładce i wzbogacony o niezbędne dossier opatrzone ciekawym materiałem ilustracyjnym – zamyka natomiast rozgrywający się w południowoamerykańskiej scenerii „Bob Morane kontra zielony postrach” (1960-1961, wydanie albumowe 1963). Wyprawa tropem inkaskiej świątyni, polityczna intryga (z rewolucją w tle) oraz niekontrolowana zemsta natury to główne, choć nie jedyne wątki poruszone w tym epizodzie posiadającym silny proekologiczny wydźwięk.

Trącące myszką, ale nadal wciągające przygody Boba Morane’a i spółki powinny zjednać sobie miłośników klasycznie budowanych perypetii oraz fanów stylu retro. Niezależnie od czytelniczych preferencji warto znać – w końcu mamy do czynienia z frankofońskim klasykiem.
Henri Vernes, Dino Attanasio: „Bob Morane. Wydanie zbiorcze. Tom 1” („Integrale Bob Morane nouvelle version – tome 1”). Tłumaczenie: Jakub Syty. Wydawnictwo Sideca. Warszawa 2018.