ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (361) / 2019

Kamila Czaja,

GRUBY KOT Z SZEŚCIOPAKIEM (GARFIELD. TŁUSTY KOCI TRÓJPAK. TOM 1-2)

A A A
Komuś, kto ma nad łóżkiem jeden z komiksowych pasków o rudym kocie (ściślej: ten z 2 lipca 1979: https://d1ejxu6vysztl5.cloudfront.net/comics/garfield/1979/1979-07-02.gif), umieścił tegoż kota na smartfonowej tapecie, a kiedyś przebrał się za Garfielda na karnawałowy bal, Egmont nie mógł sprawić większej radości. Jednak nawet jeśli ktoś nie spełnia podanych wyżej wyśrubowanych warunków obsesji, zaczerpniętych z mojej biografii, tylko po prostu lubi stworzone przez Jima Davisa (czterdzieści lat temu!) popkulturowe kocie bożyszcze, to nie powinien przegapić serii „Garfield. Tłusty koci trójpak”. W tej edycji dostajemy bowiem całego Garfielda, od 19 czerwca 1978, w grubych jak sam bohater dawkach: w tytułowych trójpakach, czyli po trzy zeszyty w jednej książce. Ukazały się na razie dopiero dwa tomy, ale należy spodziewać się kolejnych co kwartał. Wierzę więc, że szybko dogonimy wydania oryginalne (po angielsku na lipiec zapowiadany jest tom 21).

Od razu od początku pierwszego zeszytu o wdzięcznym tytule „Garfield jako taki” faktycznie dostajemy Garfielda w całej krasie. Owszem, w końcówce lat 70. bohater komiksu wyglądał nieco inaczej, na pewno mniej uroczo, ale osobowościowo od razu był kotem, który nie zamierza łapać myszy, za to domaga się cały czas jedzenia i wygłasza sarkastyczne komentarze. A przy tym jest rozkosznie leniwy i hedonistyczny. Już w jednym z początkowych pasków monologuje: „Nic tylko jem i śpię. Jem i śpię. Jem i śpię. / W kocim życiu musi chodzić o coś więcej. / Ale mam nadzieję, że nie” (t. 1, s. 8). W dwóch otwierających serię tomach mamy też całą grupę postaci, które potem będą towarzyszyć głównemu bohaterowi przez lata. Oprócz właściciela, Jona (chociaż kto jest w tym duecie tak naprawdę właścicielem, a kto własnością?) pojawiają się między innymi prześladowany przez Garfielda pies Odie, najsłodszy kociak świata Nermal, kotka Arlene, mieszkający na farmie rodzice Jona oraz kelnerka Irma.

Pierwsze tomy przynoszą przede wszystkim stałe garfieldowe motywy – w tym dwa moje ulubione: poniedziałki i diety. Ale i dla fanów innych scenerii znajdzie się sporo dobrego. Mamy tu wchodzenie na drzewa i niemożność zejścia z nich, wycieczki na farmę, koncerty na płocie i wiele innych atrakcji. A wszystko podsumowane w trafnych, ironicznych komentarzach Garfielda i w jego czasem zaskakująco trafnych psychologicznych diagnozach. Jak ta, że deszcz to „łagodny depresant” (t. 1, s. 227), a „Ludzie nie chcą miłych. Ludzie chcą konsekwentnych” (t. 2, s. 126, czyli historyjka, w której po serii zaskakujących miłych odruchów Garfield ląduje w kaftanie bezpieczeństwa).

I chociaż głównego bohatera komiksu kojarzy się nie bez powodu z cynicznym ujęciem świata, a sam słynny kot nie zgadza się, że jest „kotem z odrobiną cynika w środku”, wszak uważa się za „cynika z odrobiną kota dookoła” (t. 2, s. 273), to warto pamiętać, ile pozytywnych emocji znajdziemy w tych paskach. Garfield udaje twardziela, ale przecież kocha swojego misia, Pooky’ego. Dowiemy się też, że „Koty w domu są miłe, kiedy człowiek czuje się samotny” (t. 1, s. 53), a co roku na Boże Narodzenie dostaniemy jakiś pozytywny przekaz. Wszak Garfield to nie tylko niepoprawny obżartuch nękający otoczenie i dbający głównie o własne potrzeby. To równocześnie kot, który podczas oglądania zachodu słońca potrafi przyznać, że do oka wpadła mu „mała drobinka sentymentu” (t. 2, s. 261).



Polskie wydanie przetłumaczył Piotr W. Cholewa i chyba nic lepszego nie mogło „Garfielda” spotkać. Tłumacz ten proponuje choćby świetne onomatopeje oraz perełki w rodzaju „Rabuj! Plądruj! Rżnij! Niszcz! / Skamlaj, kulej, płacz, cierp, jęcz…” (t. 1, s. 200) czy „przehasany” ogród (t. 1, s. 208). Oczywiście trafiają się miejsca, w których nawet Cholewa nie da rady dorównać wersji angielskiej (gra słów „die” i „diet” w pasku z 30 sierpnia 1978 roku, nieistnienie po polsku idiomu „cat got your tounge” [t. 2, s. 24]). Ale ogólnie tłumaczenie jest bardzo udane i lektura powinna sprawić przyjemność nawet tym, którzy znają już komiksy Davisa po angielsku.

Radość płynąca z całościowego czytania trójpaków i wracania do nich później wynika także z tego, że większość pasków okazuje się uniwersalna. Wcale się nie zestarzały – bo też i losy Garfielda rzadko dotyczą hermetycznych czy bieżących zjawisk, które po latach byłyby całkiem nieczytelne. Dużo tu ponadczasowego slapsticku – przebieranek, bójek, niezdarności postaci. Docenić trzeba jednak i to, że Davis często „przemyca” coś więcej. Na przykład tak planuje pasek, by ostatni kadr przez zmianę perspektywy odsłaniał zaskakującą pointę. Świetnie wypadają też opowieści ciągnięte przez kilka dni, bo o ile każda osobno sobie radzi, tak razem składają się na jeszcze ciekawsze całości. A od czasu do czasu lekką monotonię kolejnych podobnie rysowanych odsłon przygód Garfielda rozbijają zabawy formą. Na przykład widzimy, jak Garfield podchodzi coraz bliżej do swojej ofiary (t. 2, s. 102), albo mamy pasek rysowany z perspektywy głównego bohatera (t. 2, s. 174). Niekiedy Davis sięga też po metakomiksowe dowcipy, a wtedy tytułowy kot stwierdza: „Niech to licho! Przespałem dzisiejszy pasek!” (t. 1, s. 154) albo: „Czego ja nie robię dla tego paska…” (t. 1, s. 246).

Pewnie wierni fani Garfielda dobrze znają większość zawartości pierwszych dwóch tomów tej zbiorczej edycji, ale i tak warto sięgnąć po proponowaną przez Egmont wersję. Garfieldowe paski czytane hurtem i chronologicznie pozwalają nie tylko docenić pojedyncze żarty, ale dodatkowo podziwiać pomysł Davisa na ten świat zaludniony przez postacie, które przez czterdzieści lat nam się nie znudziły. Co więcej, w takiej zbiorczej lekturze powtarzalność pewnych wątków stanowi wręcz atut, bo „Garfield” śmieszy także dzięki niepoprawności bohaterów. A przede wszystkim nigdy dość tych cudownych kocich pomysłów. I złotych myśli. I lazanii.
Jim Davis: „Garfield. Tłusty koci trójpak. Tom 1” („Garfield. Fat Cat 3-Pack”): „Garfield jako taki” („Garfield at Large”), „Garfield nabiera wagi” („Garfield Gains Weight”), „Garfield imponujący” („Garfield Bigger Than Life”). Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2018.
 
Jim Davis: „Garfield. Tłusty koci trójpak. Tom 2” („Garfield. Fat Cat 3-Pack. Volume 2”): „Garfield się waży” („Garfield Weighs In”), „Garfield bierze wszystko” („Garfield Takes the Cake”), „Garfield, kiedy coś gryzie” („Garfield Eats His Heart Out”). Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2018.