Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (361) / 2019

Magdalena Piotrowska-Grot,

TEKSTOLOGICZNE POSZUKIWANIA - O MIŁOSZU BEZ PRZYZWYCZAJEŃ (PAWEŁ BEM: 'DYNAMIKA WARIANTU')

A A A
Twórczość Czesława Miłosza zdaje się niewyczerpanym źródłem inspiracji dla filozofów, kulturoznawców, badaczy literatury. Liczba opracowań, analiz, interpretacji – świetnych, poprawnych i skandalicznie wtórnych – nie dziwi już nikogo. Kiedy więc do tej twórczości powraca ktoś, kto nie jest uznanym miłoszologiem lub wprawionym badaczem wspaniale władającym warsztatem filologicznym, to traktuję to dwojako – jako akt odwagi albo brak samozachowawczego instynktu. Za każdym razem, kiedy pojawia się nowa książka o dziele noblisty, zastanawiam się bowiem, czy jest potrzebna, czy może przynieść coś nowego, czy nie będzie jedynie zbiorem cytatów. Paweł Bem zdaje się podzielać moje wątpliwości, dlatego już we wstępie postanowił zaskoczyć czytelnika swoistym metodologicznym eklektyzmem.

Gorączka archiwum – edytor a współczesność

Papier jest cierpliwy – najlepiej wiedzą o tym zapewne prawnicy i osoby parające się szeroko pojętym edytorstwem. Warto dodać do tego, iż słowo (w tym także słowo poety) raz wypowiedziane obrasta w liczne znaczenia, konteksty, warianty. Edycja tekstów literackich, choćby w czasie przygotowań wydania krytycznego dzieł zebranych, to przede wszystkim zmagania redakcyjne – z licznymi wersjami tekstów, zmianami odautorskimi lub ingerencjami redaktorów i korektorów, nieraz z niemalże nieczytelnymi rękopisami. Specjaliści z zakresu edytorstwa zapewne takich utyskiwań wymieniliby jeszcze wiele, a wśród nich prawdopodobnie pojawiłyby się zastrzeżenia do pozycji tej dziedziny we współczesnym literaturoznawstwie.

Współczesność zdaje się bowiem nie doceniać ich roli – jeżeli ktoś nie musiał zmagać się nigdy z kilkoma wersjami analizowanego wiersza (z których każda wnosi inne semantyczny ładunek), nie popadł w „gorączkę archiwum”, może nie dostrzegać wagi tej żmudnej i niewdzięcznej poniekąd pracy. Dzisiejsze literaturoznawstwo jest także pod względem dostępu do materiałów w dużo wygodniejszej sytuacji. W większości przypadków nie musimy już dociekać, jak wyglądał tekst literacki przed ingerencją cenzora, na rynku działają wydawnictwa, których wersje dzieł uznajemy za wolne od zafałszowań, utwory większości klasyków doczekały się już krytycznych opracowań zbiorowych zachowanych dzieł. Skupiamy więc naszą uwagę na innych aspektach – znaczeniach, filozofii, zaangażowaniu tekstów, ich działaniu w czasie i przestrzeni, procesach, które zmieniają nie tylko oblicze literatury, ale także jej wykorzystanie i rolę w budowaniu świadomości społeczeństwa. Zapominamy o tym, jak długą drogę przechodzi tekst, zanim trafi do naszych rąk w wersji wydawniczej, a przecież nieraz od wersji autorskiej może się on ogromnie różnić. W przypadku pisarzy, którzy już odeszli, trudno zdecydować, z którą wersją powinien obcować czytelnik i czy tylko autorska intencja powinna być w tych przypadkach drogowskazem.

Takich problemów i niuansów Paweł Bem mógłby zapewne wskazać zdecydowanie więcej. W książce „Dynamika wariantu. Miłosz tekstologicznie” autor stara się przekuć trudy pracy edytora w sukces na polu literaturoznawczym. W niemal niepoliczalnej dziś powodzi tekstów omawiających dzieło noblisty Bem doszukuje się znaczącej luki – nie ma zbyt wielu opracowań dzieł Miłosza, które zajmowałyby się wariantywnością i zmiennością jego utworów w kolejnych wydaniach, ani takich, które w tym kontekście omawiałyby poetycką technikę i filozofię tekstu przyświecającą pisarzowi (choć język poetycki Miłosza doczekał się wielu opracowań, by wymienić choćby kanoniczny tekst Stanisława Barańczak „Język poetycki Czesława Miłosza. Wstępne rozpoznanie”, opublikowany w „Tekstach” z 1981 roku). Temat kolejnych edycji tekstu nie był zbyt często wspominany, wszystkie opracowania, które poruszały ten wątek, Bem rzetelnie odnotowuje, ale zauważa, że nikt nigdy nie zastanawiał się nad interpretacją porównawczą różnych edycji tekstów, na przykład tych pochodzących z debiutanckiego tomu, publikowanych wcześniej choćby na łamach „Żagarów”.

Metoda – co nowego o Miłoszu

Bema jednak, jak deklaruje autor we wstępie, nie interesuje jedynie wyliczenie, porównanie i skontrastowanie różnych wariantów poszczególnych wierszy. Stara się odtworzyć specyficznie pojmowaną pisarską filozofię, polemizując niejako z obiegową opinią badaczy o procesie twórczym Miłosza, czy wręcz z mitem, który sam poeta próbował propagować: „Czy dajmonion, który darował poecie słowa, powracał, gdy przychodziło ocenić dzieło raz stworzone, a w tym sensie nietykalne, zapisujące wszak prawdę chwili, rejestrujące niepowtarzalny błysk? To tylko w części prowokacyjnie naiwne pytanie. O takich powrotach »dyktanda podświadomości« Miłosz nigdy nie wspomina, w kreowanym przez niego obrazie poety natchnionego i poety pracującego nie pojawia się temat zmiany tego, co zrazu »zasłyszane« i zapisane. A nie trzeba przecież sięgać daleko, by przekonać się, że wiersz raz ogłoszony był przedmiotem krytycznego namysłu poety, a w kolejnej swojej publikacji zaczynał istnieć w nowej, zmienionej postaci” (s. 13). Gdzieś pomiędzy impulsem, wypracowywaną techniką pisarską a głosem dajmoniona znajduje się pisarz – świadomy, oczytany, kreujący własny wizerunek w pismach krytycznych, ale też niejednokrotnie zupełnie podporządkowujący się owym impulsom. Takiego Miłosza, a przede wszystkim jego utwory (dopracowywane, zmieniane, przekazywane drogą ustną przez walczących o wolność kraju żołnierzy-poetów/krytyków/czytelników), chce pokazać nam Bem.

Badacz nie zajmuje się jedynie techniczną stroną krytycznej edycji tekstów. Stara się nas przede wszystkim zaciekawić – zarówno zagadnieniami z dziedziny edytorstwa, jak i własnymi pomysłami interpretacyjnymi. To głównie interpretacja pewnych historycznych faktów, w mniejszym stopniu analiza i interpretacja poetyckich tekstów. Do tej autor omawianej książki kilkukrotnie się przymierza, ale nie jest to jego najmocniejsza strona, przynajmniej nie w kontekście twórczości Czesława Miłosza.

Z książki więcej niż o samym Miłoszu dowiadujemy się o metodologicznych inspiracjach Bema, warsztacie pracy współczesnego edytora, drodze, jaką przechodzi tekst obecny w świadomości społecznej przez dziesięciolecia. To nie tylko interesujące, ale także niezwykle ważne spostrzeżenia. Jedną z najciekawszych części „Dynamiki wariantu” stanowi rozdział na temat żywotność tekstu w kontekście pracy ludzkiej pamięci. Bem omawia w ten sposób historię wiersza „O książce”. Każdy niemal czytelnik poezji Miłosza nie tylko zna treść tekstu, ale przede wszystkim wie, jak szeroko był komentowany. Niewielu jednak dotrze do wypowiedzi Miłosza, w której autor wyraźnie zaznacza, że był to wiersz-wprawka. Utwór pisany w ramach poetyckiego konkursu, stanowiący warsztatowe ćwiczenie, stał się w czasie wojny swoistym hymnem. Przynosi bowiem nie tylko zapowiedź spełnionej wówczas apokalipsy, ale także nadzieję na odrodzenie dawnej kondycji człowieka – tym staje się przynajmniej w przekazywanych ustnie, zmodyfikowanych wariantach tekstu. Utwór żyje więc własnym życiem, posiada własną biografię, daleką od autorskich intencji przyświecających pisarzowi w trakcie jego tworzenia.

Oczywiście wiemy, że życie tekstu nie jest tożsame z życiem i wolą jego twórcy, ale historia tego akurat wiersza – publikowane nie na podstawie oryginału, a na podstawie tego, jak ktoś go zapamiętał, stanowi przypadek szczególny.

Edytorstwo – o co tyle zachodu?

Bem niejednokrotnie stara się uświadomić nam, że jesteśmy poniekąd czytelniczymi więźniami dostępnych nam wersji tekstu, nie zawsze świadomymi, że na którymś etapie mógł wkraść się w nie błąd. A przecież interpretacje „haseł metali” i „hałasów metali” przynieść może dalekie od siebie konkluzje interpretacyjne (s. 73).

Ważny zdaje się także ustęp dotyczący korekty kolejnych wydań tekstów, polegającej na modernizowaniu języka twórcy. Ten zabieg Bem wyraźnie krytykuje – twierdząc, zapewne słusznie, że wówczas czytelnik demaskuje własną wygodę. Nie interesuje go język poetycki autora, a jego własne językowe przyzwyczajenia, nieraz niestety prowadzące do uproszczeń.

Historia tekstów Miłosza to także opowieść emigranta. Bem wskazuje na różnice w opracowaniu tekstów w londyńskim wydaniu wierszy Miłosza w porównaniu do pierwodruków. Przytacza listy stanowiące dowody zmagań pisarza z nieprzychylną nieraz koniunkturą wydawniczą. Przypomina, że Miłosza, przebywając już w Stanach Zjednoczonych Ameryki, starał się przekonać wydawcę do publikacji dzieł zebranych, przedsięwzięcie nie doszło jednak do skutku przez wzgląd na zbyt duże koszty.

Za każdą odmienną edycją stoi więc osobna, złożona, nieraz niezwykle ciekawa narracja. Zdaje się, że unaocznienie tego faktu stanowi główny cel omawianej książki – dynamika wariantów tekstu to także dynamika życia, relacji międzyludzkich, pamięci, dynamika błędu, niedopatrzeń, ale także, a może przede wszystkim, dynamika ewolucji samego twórcy. Pod tym względem książka Bema okazuje się ciekawym uzupełnieniem biografii Miłosza autorstwa Andrzeja Franaszka. Historia tekstu i historia twórcy stanowią całość, która może odsłonić pewne nowe interpretacyjne ścieżki. W tym kontekście niezwykle zyskuje na znaczeniu pozycja edytora – kogoś, kto prześledzi ową tekstową biografię.

W kontekście dynamiki trudno nie mieć kilku drobnych zastrzeżeń do języka, jakim napisana jest omawiana publikacja. Autor niejednokrotnie się powtarza, zdaje się, że niepotrzebnie rozbudowuje pewne frazy i akapity. Brakuje tej książce pewnego żywiołu syntezy. To oczywiście nie jest zarzut wielkiej wagi, ale po 100 stronach można poczuć się nieco zmęczonym specyficzną manierą badacza. Trzeba jednak przyznać, że zapewne każdy z nas, piszących, taką manierę posiada, ważne, by nie przesłaniała ona treści i istoty samej wypowiedzi. W przypadku Bema ów tok wypowiedzi zdaje się czasami zatracać wśród odautorskich komentarzy: „Nie chcąc przeciążać spotkania z poezją Czesława Miłosza aparatem metodologicznym, chciałbym jedynie słowem wspomnieć o moich naukowych inspiracjach. Tekstologiczne spojrzenie na wiersze Miłosza przyjęte w tej książce wyniknęło bowiem ze znajomości osiągnięć nie tylko polskiej nauki. Obraną tu perspektywę badawczą ukształtowały co najmniej trzy szkoły myślenia o tekście, z których dorobku korzystam ochoczo, ale wybiórczo” (s. 26). Tak sformułowana deklaracja może nieco razić, gdyż autor nie tłumaczy właściwie, jaką ścieżkę metodologiczną wybiera, a w czasach demokratyzacji wiedzy wszyscy właściwie mamy niezwykle łatwy dostęp do osiągnięć „nie tylko polskiej nauki.” Oczywiście należy się szacunek tym wszystkim, którzy sięgają głębiej, ale w przypadku Bema nie doczekamy się sformułowania badawczego zaplecza, możemy je jednak sami odtworzyć, przyglądając się części analitycznej książki, zdecydowanie lepszej moim zdaniem, niż zapowiadał wstęp.

Czy można tę książkę określić mianem nowatorskiej? Trzeba się zastanowić, na czym owo nowatorstwo miałoby polegać. Zdecydowanie „Dynamika wariantu” stanowi źródło wiedzy o warsztacie pracy edytora, najnowszym zapleczu teoretycznym, które wspiera tę dziedzinę wiedzy. Sytuując się na swoistym „trójstyku” – pomiędzy biografią (tekstu i pisarza), pracą edytora a wysiłkiem interpretatora, Bem, chyba świadomie, skazał właściwie swoją książkę na status pozycji niesamodzielnej. To glosa, intrygujące uzupełnienie wszelkich istniejących już opracowań. Jeżeli taki jej charakter wynikał z autorskiej intencji, to trzeba uznać to przedsięwzięcie za dość udane. I tym razem nie zrewolucjonizowano badań miłoszologicznych, ale książka jest pełna ciekawych faktów, intrygujących interpretacji, wielu może i marginalnych, ale przydatnych informacji. Przede wszystkim zaś ukazuje miejsce edytorstwa poza schematem technicznej „roboty” na tekstach. Prezentuje prawdziwą i, co ważniejsze, ciekawą naturę tej niezwykle czasochłonnej pracy, czyniąc z edytora badacza na miarę wyzwań współczesnej humanistyki.

LITERATURA:

Barańczak S.: „Język poetycki Czesława Miłosza. Wstępne rozpoznanie”. „Teksty” 1981, nr 4-5.

Franaszek A.: „Miłosz. Biografia”. Kraków 2011.
Paweł Bem: „Dynamika wariantu. Miłosz tekstologicznie”. Instytut Badań Literackich PAN. Warszawa 2017 [seria: Filologia XXI].