Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (362) / 2019

Kamila Czaja,

'POLSKA, MIESZKAM W POLSCE...' (ELEMENTARZ POLSKI DLA POLAKA I POLKI Z POLSKI)

A A A
Na obwolucie „Pokrzyw”, drugiej książki Bolesława Chromrego (wcześniej wydał „Renatę”, później „Notes dla ludzi uczulonych na gluten i laktozę”), autor został z celową emfazą określony jako „architekt negatywnych emocji” i „konstruktor wzruszeń” (Chromry 2016). Mimo pewnej przesady te sformułowania okazują się trafne także w kontekście najnowszej publikacji. „Elementarz Polski dla Polaka i Polki z Polski” przynajmniej do niektórych roczników odbiorców powinien trafić jako portret tego, co negatywne w rodzimych realiach, a przy tym nieco wzruszyć polskim losem – zwłaszcza gdy człowiek odkryje, że wzrusza się głównie własną dolą.

Elementarz Polski dla Polaka i Polki z Polski” (celowo nie skracam tytułu, ma bowiem wyjątkowy tautologiczny urok), czyli czwarta książka rysownika, powinien się spodobać fanom dotychczasowej twórczości Chromrego, ale także przysporzyć mu kolejnych odbiorców. Nie tylko dlatego, że tom został przepięknie wydany, w czerni i bieli – z wyjątkiem biało-czerwonej flagi oraz eleganckich, pasujących do niej tasiemek w funkcji zakładki. Naładowany „patriotyzmem” jeszcze przed otwarciem książki czytelnik może przejść do kolejnych części zatytułowanych: „Słownik obrazkowy”, „Polacy, których warto znać”, „Przysłowia polskie”, „Porady”, „Plakaty i listy z Polski”.

Najmniej zainteresowały mnie portrety „Polaków, których warto znać”. Podejrzewam, że ten fragment zachwyci przede wszystkim przedstawione w nim środowisko i okolice – artystów, których projekty zostały w ten sposób zareklamowane, albo po prostu ludzi bardziej wtajemniczonych w „światek” Chromrego i kuluary polskiej sztuki współczesnej. To rysunki najbardziej hermetyczne w książce i przez to pewnie z najwężej zarysowanym docelowym odbiorcą. Natomiast te najłatwiejsze do rozszyfrowania wywołały we mnie różne reakcje. O ile trudno nie poddać się rozbawieniu przy stronach z Ewą Minge czy Violettą Villas, a nawiązanie do książki Marcina Wichy to majstersztyk, to rysunek przedstawiający Remigiusza Mroza jednak mnie zniesmaczył.

Pozostałe, bardziej trafiające do mnie części publikacji uderzają często w tematy mocniej uniwersalne. I chociaż czasem idzie Chromry po linii najmniejszego oporu, ośmieszając najbardziej oczywiste cele (pijaństwo, nietolerancję, PKP, Kościół), to rysownik nawet dość zgrane narodowe wady pokazuje jednak w swoim stylu, odświeżając znane wątki. Poza tym: może i zgrane, ale cóż poradzić, że to po prostu evergreeny? A do nich dorzucić można gorzkie refleksje na temat polskiego wychowania poprzez szantaż emocjonalny czy rodzimego optymizmu streszczonego we frazie: „Jakoś to kurwa będzie”. Urzekły mnie też „Porady”, choćby „Miejsca, w których nie zmienisz swojego życia na lepsze”, „Kim nie być w Polsce”? (pierwsza odpowiedź: „Tobą”) i moja ulubiona: „Jak odnieść spektakularny sukces i mieć dużo pieniędzy? Urodzić się na nowo w bogatej i wpływowej rodzinie”.

Trudno przewidzieć, na ile czytelne okażą się za jakiś czas żarty z sytuacji zawodowej oraz zainteresowań młodych ludzi, ale póki co niezwykle aktualne i rozbrajające są rysunki dotyczące prekariuszy i/lub hipsterów. „Przysłowia polskie” w rodzaju: „W załączniku przesyłam CV” albo „To się nie czyta” zostają w głowie, podobnie jak porównanie pracy w kulturze do losu Syzyfa czy umowa o pracę na czas nieokreślony jako jeden z przedmiotów gorącej modlitwy. Chromry żartobliwe zaleca na jednym z obrazków: „politykę zostawmy Andrzejowi Rysuje i Henrykowi Sawce”, ale jest w oczywisty sposób polityczny, głównie lewicujący. Nie brakuje mu jednak dystansu, więc kpi też z zamiłowania hipsterów do znanych marek, a na liście potencjalnych prezentów komunijnych wymienia i prenumeratę „Egzorcysty”, i „bilet na Offa”.

Związane z życiowymi niewygodami obrazki Chromrego bawią, bo autor ma dar kondensowania w małej formie dużej siły oddziaływania. Skrajnie czarny humor wsparty wyczuciem językowym i charakterystyczną kreską sprawdza się zarówno w doraźnych wątkach, jak i w aluzyjnych grach z polskością. Jednym z moich faworytów jest strona: „Oderwij tę kartkę i wytrzyj nią ślinę Niemca kiedy splunie ci w twarz”. I warto każdy obrazek i uzupełniające go teksty poznać ze szczegółami, bo łatwo przegapić jakiś niepozorny fragment, który odkryty może stać się tym ulubionym. Dla mnie to chyba jedna z odpowiedzi na pytanie: „Jak polubić Polskę?”. Otóż: „Zostając latarnikiem”.

„Elementarz Polski dla Polaka i Polki z Polski” oscyluje między humorem wyrafinowanym lub ze względu na temat – hermetycznym a takim, do którego nie mam przekonania (typu plansza „Jak nazwać penisa?”). Trafne i pomysłowe diagnozy na temat Polski, Polek i Polaków (z Polski!) są tu jednak w zdecydowanej przewadze. Dla miłośników Chromrego, sfrustrowanych prekariuszy i ambitnych adeptów hipsterstwa pozycja obowiązkowa. Dla pozostałych godna uwagi okazja sprawdzenia, czy przekonuje ich taki brutalnie zabawny, a czasem brutalnie dosadny styl diagnozy.

LITERATURA:

Chromry B.: „Pokrzywy”. Kraków 2016.
Bolesław Chromry: „Elementarz Polski dla Polaka i Polki z Polski”. Korporacja Ha!art. Kraków 2018 [seria: Literatura Wizualna].