Wydanie bieżące

1 lutego 3 (363) / 2019

Miron Kądziela,

ZNIKANIE (PŁOMIENIE)

A A A
Lee Jong-su (Ah In Yoo) to młody, nieśmiały i życiowo zagubiony chłopak, który przez problemy prawne swojego ojca musi przejąć schedę nad rodzinnym gospodarstwem. Sam siebie uważa jednak za początkującego pisarza. W wolnych chwilach siedzi przed komputerem i z trudem skleca pojedyncze zdania powieści. Zdaje się, że kryzys twórczy, który uniemożliwia mu dokończenie książki, wynika nie z braku wyobraźni, lecz z trudu związanego z przelaniem własnych myśli na papier. Fikcja bowiem kiełkuje w jego głowie i wciąż wyziera na zewnątrz, wpływając na jego, a przez to i nasz odbiór filmowego świata. Chęć ucieczki od nudnego, przykrego życia sprawia, że Jong-su dopatruje się w otaczającej go rzeczywistości intryg, spisków i tajemnic, dlatego złuda nieustannie zderza się tu z rzeczywistością.

Pewnego dnia Jong-su spotyka piękną Hae-mi (Jong-seo Jun), która twierdzi, że zna chłopaka ze szkoły, mimo że ten najwyraźniej jej nie pamięta. Prosi go ona o opiekę nad kotem, podczas jej wyprawy do Afryki. Zwierzę nigdy nie pojawia się przed oczami protagonisty, ale podczas kolejnej wizyty w mieszkaniu Hae-mi miska na kocią karmę okazuje się pusta, a kuweta pełna. Motyw znikania i pojawiania się postaci będzie nieustannie powracał, kwestionując prawdziwość przedstawianych wątków. To także przez niejasny status ontyczny niektórych bohaterów rozpocznie się śledztwo prowadzone według znanych z literatury kryminalnej torów.

Reżyser Chang-dong Lee, aby oddać wewnętrzny mętlik głównego bohatera, podąża ścieżką postmodernizmu. Konwencja kryminału służy mu do zostawiania bohaterowi i widzom pozornych tropów. Sztuczność fabularnych reguł łączy się tu z ciężkimi i poważnymi tematami. Artystyczne klisze, jakkolwiek wybitnie i kreatywnie wykorzystane, kontrastują z podjętymi w filmie wątkami. Dogłębna samotność, nieumiejętność porozumienia się, zmiażdżone ambicje i problemy finansowe przeplatają się z próbą rozwiązania kuriozalnej tajemnicy.

Kluczem do zrozumienia „Płomieni” jest scena obierania mandarynki przez Hae-mi. Dziewczyna wykonuje poprawnie każdy ruch. Starannie obierając skórkę, tworzy iluzję trzymanego w dłoni ciężaru i mówi nawet, że ma ochotę wbić zęby w soczysty owoc. Jednak jego tam nie ma. Pantomimiczny pokaz przyjaciółki głównego bohatera to analogia fabularnej struktury „Płomieni” – reżyser tworzy tajemnicze wątki, konstruuje enigmatyczne postaci, a widza aż skręca od budowanego suspensu i pokręconej intrygi, której ostatecznie nie ma. Oczywiście, na dobrą sprawę cały film można interpretować według zastosowanych w nim wątków kryminalnych i zastanawiać się kogo zabili, a kto uciekł. I w tym wszystkim najlepsze jest to, że tak interpretowany film będzie miał tyle samo sensu. Chang-dong Lee nie prowadzi jednak historii według jednej interpretacji i widz nie może mieć pewności, po której stronie leży filmowa prawda.

Hae-mi wraca z Afryki z nowo poznanym przyjacielem – przystojnym i bogatym Benem (Steven Yuen). To w przeciwieństwie do Jong-su człowiek silny mentalnie, odnoszący sukcesy i, co najbardziej frustrujące, mający powodzenie u Hae-mi. Mimo że uosabia on w „Płomieniach” klasę wyższą, z innymi bohaterami łączy go pragnienie znalezienia w życiu konkretnego celu. On tak samo jak Jong-su i Hae-mi beznamiętnie płynie przez życie. Przyznaje się jednak głównemu bohaterowi do sposobu, w jaki zaspokaja swój egzystencjalny głód. W wolnym czasie jeździ po prowincji w poszukiwaniu opuszczonych i zapuszczonych szklarni, które mógłby podpalić. Przenośnia jest wymowna – młody bóg znajduje ukojenie w akcie destrukcji. Jego celem są obiekty, które wskutek postępującej industrializacji i rozwoju technologicznego stały się bezużyteczne. To ekscentryczne zajęcie należy jednak rozpatrywać pod kątem tego, jak klasę wyższą widzi Jong-su. Wciąż bowiem nie mamy pewności, które zdarzenia są rzeczywiste, a które są jedynie wynikiem jego bujnej wyobraźni.

Być może celniej w sedno trafiał pomysł aktu palenia stodół z literackiego pierwowzoru, którego adaptacji dokonuje koreański reżyser. Autor materiału źródłowego t znany japoński pisarz, Haruki Murakami. Jego skłonność do łączenia dogłębnej prozaiczności życia z magią ludzkiej wyobraźni jest nieustannie obecna w „Płomieniach”. Ponadto styl pisarski Japończyka wiele zyskuje przy filmowej adaptacji. Minimalna narracja daje Chang-dong Lee nieskończone pole do popisu. Z racji tego, że ta historia trzyma widza na skraju fotela przez prawie dwie i pół godziny, mimo że uboga jest w konkretne wydarzenia, pokazuje nam mistrzowskie umiejętności koreańskiego reżysera w tworzeniu wciągającej narracji filmowej.

Styl Chang-dong Lee przypomina reżyserię Jacques’a Audiarda, autora „Imigrantów”, „Proroka” czy „W rytmie serca”. Lee, tak samo jak Francuz, skupia się na tym, aby realistycznie przedstawić przyziemność i bałagan współczesnej tkanki miejskiej. Przy tym ani Audiard, ani Lee nie robią tego w narzucający się sposób – perfekcja lokacji, scenografii i zdjęć jest subtelnym, a przez to immersyjnym tłem dla opowiadanych historii. Cel tych reżyserów stanowi bowiem jak największa uczciwość w budowie przedstawionego świata. Nie kłóci się to jednak z estetyką. Codzienna rzeczywistość uchwycona jest w pięknie skadrowanych ujęciach, a od ukazanej w „Płomieniach” przestrzeni wiejskiej bije surowość oraz chłód koreańskiej zimy.

„Płomienie” łączą w sobie wiele wartościowych elementów, od gatunkowego eksperymentu do ciętego komentarza społecznego. To film z klaustrofobicznym, duszącym klimatem znanym z najlepszych kryminałów, a zarazem pozbawiony łatwego wykorzystywania ich schematów. Podejmowanie gatunkowych klisz ma tu wszak całkiem inny wymiar. Zazębiające się tropy, przywodzące na myśl postmodernistyczną zabawę z gatunkiem i przyzwyczajeniami widza, służą reżyserowi do nakreślenia psychologicznej sylwetki bohatera. Nowy film Chang-dong Lee to także smutna historia młodego pokolenia – samotnych, pozostawionych samym sobie ludzi, którzy rozpaczliwie pragną nadać swemu życiu sens. To również opowieść o podskórnej frustracji, obsesji na punkcie swoich niepowodzeń i cudzych sukcesów, która tak burzliwie buzuje w człowieku, że musi znaleźć jakieś ujście.
„Płomienie” („Beo-ning”). Reżyseria: Chang-dong Lee. Scenariusz: Chang-dong Lee, Jung-mi Oh. Obsada: Ah In Yoo, Jong-seo Jun, Steven Yeun. Produkcja: Korea Południowa 2018, 148 min.