Wydanie bieżące

15 lutego 4 (364) / 2019

Przemysław Pieniążek,

TAM, GDZIE PRZECHADZAJĄ SIĘ BOGOWIE (K)

A A A
Kiedy Nevan Dohle – zaprawiony w bojach alpinista i syn potentata naftowego w jednej osobie – nie potrafi opuścić Twarzy Allaha (półki skalnej położonej na północnej ścianie K2), wpływowy ojciec robi wszystko, aby uwolnić ze śmiertelnej pułapki ukochanego potomka. Problem w tym, że akcja ratunkowa wydaje się (nomen omen) z góry skazana na porażkę. Plik banknotów ani zaklinania bogacza niewiele obchodzą K – charyzmatycznego wspinacza, którego prawdziwe imię, narodowość oraz przeszłość skrywa nimb tajemnicy. Jednak to właśnie ów zagadkowy himalaista podejmie się ze wszech miar karkołomnego zadania.

Wspomniane K2, Pumori, Mount Everest, Makalu oraz Kajlas stanowią kolejne punkty na mapie wypraw protagonisty ruszającego (czasem wbrew własnej woli) z pomocą potrzebującym, testującego przy tym granice własnych możliwości. Debiutująca w roku 1993 manga doskonale sprawdza się jako opowieść o zdobywaniu kolejnych szczytów (rozumianych nie tylko dosłownie), studium pokonywania duchowych słabości i mentalnych ograniczeń, jak również jako komiksowy traktat o górach – pięknych, fascynujących, a jednocześnie zwodniczych i szalenie niebezpiecznych dla beztroskich lub wręcz aroganckich śmiałków.

Scenarzysta Shirō Tōsaki („Zero: The Man of the Creation”) nienagannie prowadzi trzecioosobową narrację przetykaną subiektywnymi partiami dającymi wgląd w sferę myśli konkretnych bohaterów ze szczególnym uwzględnieniem enigmatycznego K. Mangaka przedstawia go jako osobę rezonującą wewnętrzną siłą, ale i opanowaniem. Mimo nieprawdopodobnych wręcz umiejętności protagonista recenzowanego dzieła zachowuje pokorę. Poprzez góry lepiej poznaje innych, bo strach przed naturą i szacunek do niej są czymś, co skrywa się w głębi każdej ludzkiej duszy. Dręczony własnymi demonami mężczyzna wie, kiedy należy podjąć wyzwanie (które może być jego ostatnim – dlatego też przed każdą wyprawą bohater starannie się goli), a kiedy przychodzi czas, by odpuścić. „K walczył z niebiańskimi bogami… Jednocześnie zostawiał w tyle piekielną otchłań. Dzika natura K stawała się jednością z boską wolą” (s. 89) – przekonuje narrator rozdziału poświęconego wspinaczce na Pumori, akcentując transcendentalny aspekt górskich zakątków, oferujący doświadczenie wzniosłości oraz autentycznej grozy.

Owa graficzna parabola zyskała doskonałą oprawę wizualną za sprawą prac Jirō Taniguchiego („Wędrowiec z Tundry”). Fotorealistyczne ujęcia z lotu ptaka, pieczołowicie dokumentowane etapy kolejnych eskapad (w tym motoryka samej wspinaczki) nadają omawianemu utworowi walor autentyzmu, podbudowując także fabularną dramaturgię. Kadry przedstawiające chwile wytchnienia w trakcie zmagań ze zmienną materią ścian czy sposoby walki z odmrożeniami idą w parze z sekwencjami obrazów sugestywnie oddających zagrożenia co rusz czyhające na bohaterów mangi. Zdradliwe podmuchy, zamarzający pot na twarzy, lawina, diamentowy wiatr (niosący ze sobą twarde, często niespełna milimetrowe kryształki śniegu ostre niczym tłuczone szkło) oraz ukazana w epizodzie „Kajlas” destrukcyjna moc „smoka” (zjawiska atmosferycznego zwiastującego błyskawiczny spadek temperatury do -170ºC) to tylko niektóre z „atrakcji” czekających na czytelnika, który niejednokrotnie w trakcie lektury wstrzyma oddech.

Stąd też przesycona duchem mistyki i gwarantująca podwyższony poziom adrenaliny opowieść zilustrowana przez twórcę „Samotnego smakosza” jest nie lada gratką dla osób mających w pamięci seans takich filmów jak „K2” (1991) Franca Roddama, „Granice wytrzymałości” (2000) Martina Campbella czy „Everest” (2015) Baltasara Kormákura, ale także dla tych, którzy cenią sobie metaforyczny wymiar „Krzyku kamienia” (1991) Wernera Herzoga. Polecam!
Shirō Tōsaki, Jirō Taniguchi: „K”. Tłumaczenie: Radosław Bolałek. Wydawnictwo Hanami. Warszawa 2019.