Wydanie bieżące

15 lutego 4 (364) / 2019

Przemysław Pieniążek,

JEDNORĘKI REWOLWEROWIEC NA TROPIE (BOUNCER. PRZEKLĘTE ZŁOTO/SMOCZY GRZBIET)

A A A
Gretel Zeiss, córka zegarmistrza z miasteczka Barro-City, przyjaźni się z małą Panchitą, której oblicze zdobi specyficzny tatuaż. Na prośbę dziewczynki Indianka pokrywa jej twarz identycznymi malunkami, wzmacniającymi i tak już doskonale widoczne fizyczne podobieństwo między dziećmi. Ba, osoby postronne mogą mieć poważny problem z odróżnieniem Gretel od Panchity. Czy zatem tajemniczy agresor odpowiedzialny za ogłuszenie Zeissa i brutalne morderstwo jego pociechy mógł popełnić błąd, wybierając niewłaściwą ofiarę? Dlaczego ktoś stara się zrzucić brzemię zbrodni na Indian? Kim jest hałaśliwy komiwojażer, który podróżuje w towarzystwie najbardziej niezwykłej kobiety na świecie? Właśnie te pytania zaczynają kiełkować w głowie Bouncera – jednorękiego wykidajły i rewolwerowca, który powraca do Barro-City w (najmniej?) stosownym momencie.

Ukazujące się pod szyldem Taurusa „Przeklęte złoto” oraz „Smoczy grzbiet” to drugi (po „Do piekła i z powrotem”) komiksowy dyptyk przybliżający dalsze przygody bohaterów stworzonych onegdaj przez duet Alejandro Jodorowsky/François Boucq. Niniejsza historia powstała już co prawda bez udziału chilijskiego scenarzysty, jednak francuski artysta (współpracujący z Jodo także przy słynnej „Księżycowej Gębie”) stworzył spójną, wciągającą opowieść.

Boucq zaprasza bowiem do wspólnej podróży niebezpiecznym traktem Dzikiego Zachodu, gdzie obowiązuje prawo silniejszego, a bezwzględni antagoniści snują makiaweliczne plany (patrz: El Cuchillo), choć nie brakuje tu także osób o mocnym kręgosłupie moralnym oraz sprawdzonych towarzyszy, na których zawsze można polegać (w przypadku tytułowego bohatera będzie to niedająca sobie w kaszę dmuchać Yin Li oraz łebski Job). Przypominając, że żyjemy w świecie pozorów, Francuz konstruuje całkiem niezłą intrygę, uwzględniając w opowieści kilka retrospekcji oraz twistów fabularnych, szczególnie widocznych pod koniec drugiego epizodu.

Z miejsca rozpoznawalna kreska Boucqa – ilustrującego wydane także w Polsce tomy „Czarcia morda” oraz „Tulipanek” według scenariuszy Jerome’a Charyna – świetnie sprawdza się w dynamicznych scenach akcji, partiach onirycznych oraz kapitalnie uchwyconych panoramach (warto zwrócić uwagę na sekwencję podróży do pustynnego krateru powstałego po uderzeniu meteorytu, czyli tytułowego Smoczego grzbietu), całość zaś spowija stonowana, pastelowa kolorystyka. Chociaż najnowsza odsłona przygód Bouncera nie jest aż tak krwawa jak odcinki pisane przez Jodorowsky’ego, dyptyk Boucqa nie rozczarowuje, będąc komiksowym odpowiednikiem kinowego seansu dobrze skrojonego westernu. Polecam!
François Boucq: „Bouncer. Przeklęte złoto/Smoczy grzbiet” („Bouncer – tome 10: L’Or maudit/Bouncer – tome 11: L’Échine du dragon”). Tłumaczenie: Jakub Syty. Wydawnictwo Taurus Media. Piaseczno 2018.