Wydanie bieżące

15 lutego 4 (364) / 2019

Anna Katarzyna Dycha,

KRWIOŻERCZA ROŚLINA JEST NIENASYCONA. CZY JEST NA NIĄ SPOSÓB? ('LITTLE SHOP OF HORRORS', REŻ. MICHAEL VOGEL)

A A A
Musical na białostockiej scenie

Jest śmiesznie i strasznie. Mieszają się stylistyki, ale nie zmienia jedno – profesjonalizm na scenie Białostockiego Teatru Lalek. W „Little shop of horrors” wszystko zaczyna się niewinnie. Skromny właściciel kwiaciarni Seymour (Błażej Piotrowski) przypadkiem zostaje właścicielem niezwykłej rośliny. Jak potoczą się jego losy?

W białostockim spektaklu udało się połączyć konwencję musicalową z horrorem. Aktorzy śpiewają piosenki, tańczą, świetnie prezentują się też w scenach zbiorowych. Przedstawienie powstało na podstawie musicalu Howarda Ashmana, z muzyką Alana Menkena z 1982 roku. Ta produkcja to z kolei remake filmu wcześniejszego o ponad 20 lat, wyreżyserowanego przez Rogera Cormana.

Reżyserem białostockiego spektaklu jest pochodzący z Niemiec Michael Vogel. Zaprojektował on także przestrzeń sceniczną i lalki. Niemiecki reżyser jest postacią znaną białostockim widzom. Tworzony przez niego Figurentheater Wilde&Vogel zrealizował z Grupą Coincidentia kilka spektakli, m.in. „Faza REM Phase” oraz „Krabat”. Produkcję „Little shop of horrors” Vogel wyreżyserował już w zawodowym teatrze. W spektaklu zagrali aktorzy Białostockiego Teatru Lalek: Łucja Grzeszczyk, Magdalena Dąbrowska, Kamila Wróbel-Malec, Ryszard Doliński i Krzysztof Bitdorf. Muzykę na żywo wykonują Bogusław Kasperuk, Jakub Kwaśniewski i Bartosz Kwaśniewski.

Rosiczka za 1,95 dolara

Seymour wszedł w posiadanie rośliny (Chińczyk sprzedał ją z 1,95 dolara), która – jak się okazuje – ma dziwne właściwości. By rosnąć, potrzebuje ludzkiej krwi. Najpierw wystarcza jej krew właściciela (Seymour ma stale czerwone ręce), potem chce coraz więcej. W zamian za dostarczoną krew roślina ma spełnić marzenia swojego właściciela. Seymour przeżywa chwilę zawahania. „Czy uczciwym być, czy więcej mieć radości?” – zastanawia się. Jaką drogę wybierze? Czy roślina go skusi? Życie Seymoura zmienia się nie do poznania – z dnia na dzień staje się sławny, znany, podziwiany, coraz lepiej zarabia, zdobywa wybrankę swego serca. Wszystko dzięki… ofierze z dentysty-sadysty.

Scena zabójstwa to jeden z mocniejszych momentów w spektaklu. Najpierw widzimy, w jaki sposób lekarz traktuje swoich pacjentów – do dentystycznych zabiegów używa wiertarki i siekiery. W powietrzu latają nie tylko palce, ale też kończyny, a w końcu spadnie i głowa. Seymour ma nadzieję, że roślina będzie zadowolona z ofiary, jednakże sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli.

Roślina staje się monstrum

Błażej Piotrowski swe aktorskie zadanie wypełnia popisowo. W musicalowej konwencji czuje się jak ryba w wodzie. Śpiewa, tańczy, potrafi też bawić. Widoczne jest jego wielkie zaangażowanie w rolę Seymoura. Aktor prezentuje też szeroki wachlarz środków wyrazu, który pozwala mu na zabawę musicalowym gatunkiem. Piotrowski momentami zbliża się do granicy dobrego smaku, ale jej nie przekracza. Potrafi zachować umiar – właśnie dzięki temu udało mu się stworzyć tak znakomitą kreację.

Błażejowi Piotrowskiemu kroku dotrzymują aktorki. Magdalena Dąbrowska w roli słodkiej i uległej Audrey snuje „marzenia jak z gazety za 1,05 zł”. Na uwagę zwraca jej podbite oko – dzieło chłopaka sadysty. Dodatkowo gra ona na instrumencie klawiszowym, urozmaicając muzykę wykonywaną przez zespół. Popis swoich aktorskich możliwości daje także Kamila Wróbel-Malec – aktorka zachwyca już w pierwszych scenach spektaklu, kiedy animuje krwiożerczą roślinę. Z kolei Łucja Grzeszczyk, która do perfekcji opanowała sztukę zmieniania głosu, równie przekonująco wypada w roli klienta z wąsem, Hamleta czy Reksia po kolizji z tirem.

Wszystkie trzy aktorki w drugiej części spektaklu tworzą niezwykłą „konstrukcję” (wykorzystując fotel dentystyczny oraz lalkarskie i scenograficzne pomysły Michaela Vogla), która pokazuje, jakim monstrum stała się roślina. Ma ona żądne krwi, czerwone usta i wciąż rozrastające się ogromne liście. Osiąga gigantyczne rozmiary, ale wciąż jest nienasycona. Budzi coraz większe przerażenie. W kreacji tej nieoceniona jest rola Ryszarda Dolińskiego – nestora sceny BTL, który dysponuje bardzo niskim głosem. To on użycza głosu krwiożerczej roślinie.

„Little shop of horrors” zachwyca także formalnie. Ciekawe są efekty wizualne – spadające z sufitu tulipany, wbijające się w podłogę jak rzutki lub też ogromne, dmuchane formy, oplatające widzów. Całe przedstawienie kipi od oryginalnych pomysłów inscenizacyjnych, ale przede wszystkich to aktorzy sprawili, że udało się je brawurowo połączyć w całość.
Little shop of horrors”. Tekst i piosenki: Howard Ashman. Muzyka: Alan Menken. Scenariusz: Charles Griffith (na podstawie filmu Rogera Cormana). Reżyseria, przestrzeń sceniczna, lalki: Michael Vogel (Niemcy). Przekład tekstu i piosenek: Katarzyna Siergiej. Przygotowanie wokalne: Marcin Ozga. Obsada: Łucja Grzeszczyk, Magdalena Dąbrowska, Kamila Wróbel-Malec, Ryszard Doliński, Krzysztof Bitdorf, Błażej Piotrowski, Jakub Kwaśniewski, Bogusław Kasperuk, Bartosz Kwaśniewski. Premiera: 30.11.2018, Białostocki Teatr Lalek.
Zdjęcia: Krzysztof Bieliński.