Wydanie bieżące

15 lutego 4 (364) / 2019

Ewa Szkudlarek,

CZY PANI TO ROZUMIE? ('NIEPORADNIK MĘŻCZYZNY', REŻ. MAREK ZGAIŃSKI)

A A A
Niewielka scena teatru powstała w miejscu samochodowej myjni. W rzędzie ustawionych równo blokowych kloców, wąskich chodników, wyłania się napis „Mój Teatr”. I już w tym przejściu między ulicą a teatrem pojawia się myśl – jaki to teatr? Być może Mój Teatr Marzeń? Mój Teatr Zwierzeń? Mój Teatr Życia? Albo wszystkie te dopełnienia są właściwe po trochu? Tak mała scena, niewiele miejsc dla publiczności i skromna scenografia pozwalają skierować szczególną uwagę odbiorcy na dialogi aktorów, ich bliskie spotkania i nieoczekiwane, intymne zwierzenia.

W wielu momentach spektaklu „Nieporadnik mężczyzny” w reżyserii Marka Zgaińskiego nie mam wątpliwości, że bohater tęskni do świata zbudowanego na mocnych i stabilnych fundamentach, do świata przejrzystych uczuć i prawdziwych dążeń, rzeczy dokończonych i satysfakcjonujących osiągnięć. A jednak gdziekolwiek mężczyzna w szarej bluzie i sportowych butach skieruje wzrok lub podniesie dłoń, wszędzie spotyka rzeczywistość trochę wrogą, czasem ułomną, pełną przykrych wspomnień. Od chwili rozpoczęcia spektaklu pojawia się zasadnicze pytanie: czy to mężczyzna jest osobą nieporadną, czy raczej rzeczywistość nie może poradzić sobie z niesfornym bohaterem?

Ten zaskakujący tytuł przedstawienia może dla niektórych brzmieć absurdalnie i komicznie, a jednak jest poruszający, zastanawiający i z pewnością przyciągający uwagę widzów. Jakby nieoczekiwanie zbiera się w nim silne emocjonalne napięcie towarzyszące zmaganiom człowieka z własną codziennością: pracą, domem, rodziną. To jest tytuł niezwykle obrazowy, gdyż poszczególne odsłony spektaklu przypominają otwarcie stron poradnika, w którym – w paradoksalny sposób – nie można znaleźć porad dotyczących wielu życiowych sytuacji. „Nieporadnik” to katalog niepowodzeń bohatera i zarazem przestroga dla innych mężczyzn. Spektakl jest osobny i samodzielny, pulsuje napięciem emocjonalnym, przerywanym komediowymi frazami. Dzięki aktorom role pozostały wyraziste, nasycone zmysłowością i intensywnością bycia każdej z postaci. Samo przedstawienie osiąga atmosferę wieloznacznej przestrzeni – rodzinnego domu, sypialni ukochanej, pracowni pisarza czy też kawiarni.

W niezwykłej dynamice spektaklu, którą stworzyła para aktorów (Magdalena Pawelec i Sebastian Grek) została przedstawiona historia życia bohatera szukającego swojego miejsca w świecie oraz chwil bliskości, czułości i pocałunku. Miłość w sztuce „Nieporadnik mężczyzny” ma wiele twarzy i dotyczy rozmaitych sytuacji oraz różnego rodzaju związków. To przede wszystkim związek kobiety i mężczyzny na płaszczyźnie emocjonalnej i fizycznej. Ale to także miłość rodzicielska oraz drobne miłostki – mniej lub bardziej szczęśliwe, pozostające w wielkiej tajemnicy, marzycielskie, platoniczne. Chyba żadna z prawd o miłości, odkrywana w dialogach bohaterów, nie jest tajemnicą niedostępną poznaniu widza. Trochę banału, wylewna szczerość, chwilowy bunt i naga prawda. Pisanie o miłości nie jest łatwe, bo co nowego można jeszcze powiedzieć? Pisząc swój najnowszy dramat, bohater wie, że wszystkie historie oraz miejsca spotkań pojawiły się już w literaturze, malarstwie, teatrze i kinie.

On – mężczyzna w średnim wieku, rozwiedziony i samotny, zaczyna pisać sztukę teatralną. Stukot wybijanych na maszynie do pisania liter to także stopniowe wystukiwanie wspomnień, które składają się na przedstawienie własnego życia. Świat, w którym żyje bohater, jest znaną dobrze codziennością, złożoną z przypadkowych spotkań, drobnych kłótni, chwilowych fascynacji i bolesnych rozstań.

Zaborcza matka nawet zza grobu nadal wychowuje syna, krytykuje jego naganne zachowanie (brzydkie słowa, lenistwo), brak gospodarności (ostatnia saszetka herbaty, pusta lodówka), skąpstwo (urna pogrzebowa pozbawiona ozdób), zahamowanie rozwoju osobistego (pisze ciągle jedną sztukę). Była żona zarzuca go monologiem złożonym z wielu pretensji – raz o hałaśliwą maszynę do pisania, a innym razem o zbyt małe zarobki i zaniedbywanie obowiązków rodzicielskich. Kochanka ma natomiast wielki żal i odrzuca zaloty mężczyzny. Wspomina z dużą dozą kpiny, że wprawdzie wyznawał jej miłość, ale po każdej upojnej nocy przy butelce wina i tak zawsze powracał do żony.

Zatem by wyzwolić się od porad zrzędliwych kobiet, skupionych tylko na swoich oczekiwaniach, bohater ucieka w sferę marzeń i co pewien czas do gabinetu psychoterapeutki. I tu zaczyna się nowa historia. Urocza psychoterapeutka uświadamia pacjentowi, że jego nieporadność czyni go kimś wyjątkowym, a przejażdżka motocyklem z wiatrem we włosach może być zapowiedzią niebanalnej randki. Kobieta sama jest już znudzona mężczyznami w dobrze skrojonych garniturach, skrapianych markowymi perfumami i kapryszącymi od świtu do zmroku. Ona także poszukuje kogoś nietuzinkowego. Odmienność jest siłą przyciągającą, chociaż nie daje żadnej gwarancji na szczęśliwe życie. Stopniowo można nabrać przekonania, że psychoterapeutka jest jedyną kobietą, która naprawdę rozumie niespełnionego marzyciela i pisarza.

Magdalena Pawelec w roli matki, żony, kochanki i psychoterapeutki za pomocą kilku rekwizytów (kapelusza, ręcznika, kubka z herbatą oraz gestów odrzucenia włosów, masażu relaksującego) stworzyła wyraziste portrety tak odmiennych charakterologicznie kobiet. Jej wyrazisty tembr głosu odbija się o ścianę teatralnej sali i nie pozwala szybko zapomnieć o sobie oraz o wizerunkach stworzonych przez aktorkę kobiet. Bohaterki grane przez Pawelec są pełne cynizmu, wyrachowania, szyderstwa, ale są również w nieoczywisty sposób wrażliwe i zmysłowe. Ciekawą cechą tych kreacji stała się prześmiewczość, manifestująca się poprzez swobodę wchodzenia w rozmaite role, grę ze schematycznym wizerunkiem, nierzadko też z kliszami dotyczącymi stereotypowych wyobrażeń kobiecości – najmocniej wyczuwalne jest to w ostrym, wulgarnym języku.

Cóż, życie nawet w szeregowych blokowiskach jest nieprzeniknioną tajemnicą, ale to dzięki niej biografia bohatera staje się czytelną i wiarygodną opowieścią. Ostatecznie codzienność ujawni swój sens właśnie wobec tego, co trudne i niewiadome. Można odnieść wrażenie, że ta opowieść o niezaradnym mężczyźnie pozwala na spojrzenie z innej perspektywy na miłość i nienawiść, czułość i gniew, cynizm i sentyment. Te opozycje umożliwiają w wywiadzie terapeutycznym na mówienie o najbardziej oczywistych stanach uczuciowych. W ten sposób udało się w spektaklu zbudować mikroświat – przestrzeń intymną – opanowując zarazem pozycję dystansu.

Spektakl „Nieporadnik mężczyzny” przenika refleksja, że miłość to spotkanie różnych samotności, często na chwilę. To spotkanie nie burzy jednak istnienia w samotności, wręcz przeciwnie, nadaje sens odkrywania siebie w zwierciadle samotności innej postaci.
Marek Zgaiński „Nieporadnik mężyczyzny”. Reżyseria: Marek Zgaiński. Scenariusz: Marek Zgaiński. Obsada: Magdalena Pawelec, Sebastian Grek. Premiera: 23.09.2016. Mój Teatr w Pozaniu.