Wydanie bieżące

1 marca 5 (365) / 2019

Agnieszka Lniak,

ZLIZAĆ HISTORIĘ PRZEGLĄDARKI (JUSTYNA KULIKOWSKA: 'HEJT I INNE BANGERY')

A A A
W niedawno opublikowanym na łamach „Wakatu” artykule ujmującym zjawisko krakowskiej Nowej Fazy, m.in. w kontekście deleuziańskiej refleksji nad kreowaniem (czy raczej przechwytywaniem) przez kapitalizm indywidualnej podmiotowości, Dawid Kujawa wiąże osobliwą niemożność krytyki opisującej współczesne zjawiska poetyckie z unikaniem przez tęże spojrzenia ujmującego zależność pomiędzy zmianami w języku poetyckim (i jego swoistym „wyczerpaniem”) a zmianami zachodzącymi w systemie kapitalistycznym (Kujawa 2018). I choć krytyka systemu nie będzie głównym przedmiotem tej recenzji – można to interpretować jako zgrabny wybieg krytyczki, która właśnie uniknęła konieczności podjęcia aspektu poetyckiego zaangażowania – istotnym będzie dla mnie przede wszystkim to, jak reperkusje zmian systemowych determinują poetycką wyobraźnię. Język debiutanckiego tomu Justyny Kulikowskiej „Hejt i inne bangery” jest bowiem tym, co przywołani przez Kujawę Genesko i Thoburn opisują jako nieznoszoną przez „psychiczną i somatyczną formę ludzką (...) fragmentaryzację i rekombinację”, związaną nie tylko z kognitywnym kapitalizmem, ale także z „maszynową prędkością przekazu informacji” (Kujawa 2018). „Hejt...” jest próbą opowiedzenia indywidualnego doświadczenia podmiotu dorastającego w przestrzeni semi-cyfrowej, zautomatyzowanej – rozczłonkowanego przez dojrzewanie w rzeczywistości późnego kapitalizmu, ale także w sieci, którą oddaje hipertekstowa wyobraźnia wierszy.

Na okładce – neuron. Nie przypomina on jednak schematycznego rysunku żywej tkanki – precyzyjne linie i łuki wyznaczają jego kontur, a białe zakończenia aksonów wcinają się ostro w czerń strony. Geometrycznie regularny okrąg opisuje intensywną czerwienią znajdującą się w centrum pustą czerń jądra. Niebezpiecznie symetryczna komórka (wraz ze swym wewnętrznym okiem – jądrem) symbolicznie ukazuje dominantę wierszy tomu Kulikowskiej. Mechaniczna surowość algorytmu i pulsacja sprzężonego z nim życia staną się dwiema siłami determinującymi intensywności podmiotu – zakorzenionego w wyobraźni stymulowanej przez język internetu z jednej strony, z drugiej przez naznaczoną brudem „lepkość (…) ciał” („Koniec zajęć”, s. 26). Fraza, podobnie jak podmiot, podlega tu pływom organiczności i mechaniczności – jest „obślizgła jak wąż” a zarazem „to fraza niemal mechaniczna. / Po kim noszę ciało, a po kim frazę?” („Rotacja 1.1”, s. 26).

Kolejne wiersze tomu łączą się w skomplikowane ciągi. To już nie wiersze polifoniczne – w których eksponowane tematy powtarzałyby się i przeplatały wraz z kontrapunktującymi frazami. Syntaksy pomiędzy wierszami „Hejtu...” przypominają raczej hipertekst. Powracające frazy – frazy wiersza i zarazem frazy wywoławcze (a może raczej hasztagi?) odnoszą się do innych fraz i do siebie nawzajem. Są jak ciąg odnośników, wyskakujących okienek, nieregularnie odtwarzanych sampli – dzięki takiej formie stwierdzenie „martwy język” w wierszu „Tryby” (s. 18) może odnosić się zarówno do langue i parole („Język, którym piszę, jest martwy”), jak i ciała („Język, który wkładam / w ucho”), przy czym cielesność skażona jest tu mechanicznością i martwotą języka–systemu („Język, który wkładam / w ucho – martwy i mechaniczny jak wkręt / gładko wchodzący w ścianę”). Język ma siłę doświadczenia sensorycznego, liże wnętrze ucha, mózg i neurony; niweluje cyfrową informację, bo można nim „zlizać historię przeglądarki” („Liż”, s. 31). Jest wreszcie, jako system, ponad wątłym ludzkim ciałem, które „rozpuści się / pod naciskiem języka” („Soho”, s. 33).

Dzięki takim zestawieniom wyobrażenia języka nie sposób zredukować do dychotomicznych układów żywe–martwe, organiczne–nieorganiczne czy wreszcie językowe–cielesne. Język jako system znaków wkrada się w życie wiersza, tak samo język–organ – czyli ciało – wyniesiony zostaje do rangi życia (nie jest przy tym tylko ciałem, ale z pewnością wykracza poza systemowe znaczenie pojęcia). Organiczne i nieorganiczne przenika się w wyobraźni poetyckiej Kulikowskiej, tak jak przestrzeń życia (ciało) i przestrzeń wirtualna (mem, hasztag). One również oddziałują na siebie nawzajem, znosząc swój opozycyjny charakter – ciało stanowi tu integralny element mechanizmu systemu („Ciało jak komputer, który uruchamiam w BIOS-ie. (…) Ciało jak trybik w wielkiej / maszynie”, „Róża, ciało, spliff”, s. 27),

Forma, by mogła wyrazić doświadczenie współczesności, nigdy nie będzie czysta – anafora w otwierającym tom „Hejt 0.1” powtarza: „Będzie o brudzie, typie” („Hejt 0.1”, s. 7). Choć wiersze Kulikowskiej dalekie są od eksperymentu, a układ wersów konwencjonalny, forma (jej porzucenie i niewystarczalność) jest jednym z głównych pojęć przetwarzanych przez tekst: „Żeby w pełni opisać obraz: / odrzuć czystość formy i wypłacz, wypłacz: wszystko chuj, / poniesie nas światło” („Forma”, s. 16). Forma dotyczy tu sposobu bycia i postrzegania. Nie jest przy tym, jak chciałaby Catherine Malabou, plastyczną kategorią, przeobrażającą się w czasie (Malabou 2018). W „Hejcie...” czysta forma pęka rozbita siłą afektu – jej opór nie wytrzymuje naporu materii, jak w wierszu „Pętelka”: „Wyobraź sobie pęknięcie: czekanie / na koniec albo łzę, tak obsesyjnie jak na przelew ze skrilla. (…) Wyobraź sobie zmęczenie, którego nie / obejmie żadne słowo ani forma” („Pętelka”, s. 10). Usytuowane obok „Pętelki” „#_wylogować” sugeruje, że czysta forma „To jest poza. Poza w pozycji klęczącej, poza / poza mną” („#_wylogować”, s. 11).

Postulowana konieczność wyjścia z formy, pozy – tu: pozy klęczącej – jest konieczną konsekwencją doświadczenia przemocy fizycznej, seksualnej, wizualnej i cielesnej, która wdziera się w optykę podmiotu – to „Komunia bez siostry w białej // sukience w tle” („#_wylogować”, s. 11). W tak rozumianej rzeczywistości nie ma miejsca na duchowość modernizmu – jej wyrażaniu bliższa jest estetyka Scootera, niż wycyzelowane teksty wielkich prozaików czy poststrukturalistów: „Przeczytaliście: Camusa, Bartha, kogoś jeszcze – / nazwiska nie pamiętam. (…) Nie mam pewności, nie mam pewności, czy łkaliście na stacji Ełk albo na // jakiejkolwiek // stacji. (…) Lepiej się wymilczcie” („Splendor”, s. 8). Afektywne doświadczenie dostaje tu „prawo do języka”, który, choć potencjalnie jest skrajnie destrukcyjny, jest zarazem jedyną możliwością wyjścia poza pozę. Nim zlizuje się „brokat z obłego policzka” („Się 1.1”, s. 34), czyli kicz, który niknie w perspektywie przemocy („Poniesie nas światło albo chłód prosektoryjnego stołu, / nim poduszka lub cios zetrze brokat z policzków”, „Forma”, s. 16) i obnaża swoją infantylność na twarzach tłumu („Są mężczyźni, są ich wielkie zaróżowione piąsteczki (…) Tłum ma twarze w brokacie”, „Przemoc”, s. 36).

We wspomnianym wcześniej artykule komentujący Guattariego Kujawa podkreśla fakt możliwości generowania przez poezję współczynnika podmiotowości, która „nie podda się kapitalistycznemu przechwyceniu”, ponieważ wymyka się numerycznemu językowi kontroli (Deleuze) i wykracza poza „zasady rządzące powszednim dyskursem” (Kujawa 2018). Poezja stawiająca na afekt, a nie na znaczące – choć przybierająca nieraz postać „ćpuńskiego czy schizofrenicznego wywodu” – otwiera nowe możliwości protestu i krystalizowania się podmiotowości (Kujawa 2018). Z tego ćpuńskiego wywodu, bo na poziomie treści jest on obecny także u Kulikowskiej, wyłania się pragnienie przebudzenia – wylogowania do rzeczywistości. Nie chodzi oczywiście o wyjście z cybernetycznego matrixu. Jak sugerował Slavoj Žižek, interpretując kluczową scenę hitu sióstr Wachowskich, a więc wyboru Neo pomiędzy światem cyfrowych symulakrów a rzeczywistością, nie można ujrzeć „świata za zasłoną iluzji” – słoweński filozof chce trzeciej pigułki, pozwalającej poznawać rzeczywistość samej iluzji (Žižek 2013). Podobnie podmiot Kulikowskiej dąży do „zlizania brokatu” i świadomej obecności, poza formą: „Wiesz, musiałam zmyć z siebie brud, bo zasłoniłam oczy” („Dziękuję”, s. 23). To zaangażowanie w artykulację własnej podmiotowości, która stale wytwarza się w hipertekstowym rozszczepieniu, jest, jeśli nie krystalizacją, to na pewno postuluje przyznanie tej podmiotowej wielości głosu.

Literatura:

D. Kujawa: „Możliwe Światy przeciwko reżimowi dywidualności. Skąd wzięła się Nowa Faza i dlaczego może okazać się potrzebna nam wszystkim?”. „Wakat” 2018, nr 4.

C. Malabou: „Plastyczność u zmierzchu pisma. Tłum. P. Skalski. Warszawa 2018.

„The Pervert's Guide to Ideology”. Reż. Sophie Fiennes. Wielka Brytania, Irlandia 2013.
Justyna Kulikowska: „Hejt i inne bangery”. Korporacja Ha!art. Kraków 2018.