Wydanie bieżące

15 marca 6 (366) / 2019

Przemysław Pieniążek,

NIEOCZEKIWANA ZAMIANA MIEJSC (PREDATOR. ŁOWCY)

A A A
Praca w przydrożnym muzeum osobliwości, którego centralnym punktem jest gablota z żenująco słabo wykonaną repliką obcego, oczywiście nie jest szczytem zawodowych marzeń Enocha Nakaia. Były żołnierz indiańskiego pochodzenia, podobnie jak rząd Stanów Zjednoczonych, doskonale wie, że pozaziemscy przybysze potrafią być naprawdę wredni. Wiedzą to także członkowie elitarnego oddziału dowodzonego przez Jayę Soames, w którego szeregach znajdziemy (niepowiązanych ze sobą) byłych wojaków, agentów federalnych, a nawet handlarza narkotyków. Ową barwną zbieraninę łączy fakt, że każdy z tej samowolnej formacji stanął już oko w oko z Predatorami – a przynajmniej jednym wrednym osobnikiem – wychodząc z tego spotkania z życiem (choć z mniej lub bardziej widocznymi ranami bądź traumami). Kiedy Nakai otrzymuje propozycję dołączenia do oddziału – tropiącego aktywność rosłych drapieżców w różnych zakątkach ziemskiego globu – nie zastanawia się długo, załapując się na rekonesansowy wypad na jedną z wysp Pacyfiku. Szybko jednak przekonuje się, że rajski zakątek jest tak naprawdę przedprożem piekła.

 „Łowcy” to zbiorcze wydanie pięcioodcinkowego cyklu pisanego przez Chrisa Warnera, rysownika i scenarzystę, który zjadł zęby na popularnych franczyzach od Dark Horse, współtworząc między innymi takie projekty jak „Predator: Betonowa dżungla”, „Aliens: Colonial Marines” czy „Aliens vs. Predator: War”. Atutem recenzowanego dzieła jest sprawnie rozpisana dramaturgia: po mocnym otwarciu autor zwięźle, lecz ciekawie zarysowuje relacje między bohaterami, by w dalszej części komiksu poświęcić się wyłącznie cieszącej oko „rozwałce” (powietrze robi się ciężkie od wystrzelonego ołowiu), w której role myśliwych i zwierzyny zmieniają się w iście kalejdoskopowym tempie. W tej energetyzującej opowiastce o grach pozorów – przypominającej, że człowiek swoją bezwzględnością potrafi przerosnąć niejedną bestię – istotną rolę odgrywają także liczne retrospekcje, odwołujące się do wydarzeń znanych czytelnikowi z tomów „Predator: Big Game”, „Predator: Nemesis” czy „Predator: Bad Blood”. Zaznaczmy jednak, że owe konteksty dodają opowieści dodatkowego smaczku, lecz ich znajomość nie jest konieczna do tego, aby czerpać przyjemność z lektury „Łowców”.

Sugestywnie ukazane scenerie kolejnych wydarzeń, kapitalne ujęcia plenerowe, trafiony design Predków oraz umiejętne akcentowanie detali to główne, choć nie jedyne atuty prac Francisco Ruiza Velasco („Aliens vs. Predator: Deadspace”). Meksykański artysta, który operuje lekko uproszczoną kreską, nasyca kadry doskonale dobraną paletą barw (dominują chłodne odcienie zielonego i błękitu), przełamując kojącą oczy kolorystykę krwistymi wstawkami. Warto zwrócić uwagę na galerię alternatywnych okładek jego autorstwa, które – moim skromnym zdaniem – biją na głowę ilustracje Douga Wheatleya („Aliens: Apocalypse”) wykorzystane na potrzeby niniejszej serii.

Poręczny format w twardej oprawie i świetny papier dodatkowo podnoszą estetyczną ocenę tego albumu, w warstwie merytorycznej będącego przykładem bezpretensjonalnej rozrywki w naprawdę zacnym wydaniu. Chociaż niniejszy epizod jest zamkniętą całostką, na horyzoncie majaczy już kolejny tom „Łowców” – tym razem czteroodcinkowej historii stworzonej przez Warnera razem z rysownikiem Agustinem Padillą („Inhumanity”). Polowanie trwa!
Chris Warner, Francisco Ruiz Velasco: „Predator. Łowcy” („Predator: Hunters”). Tłumaczenie: Tomasz Kupczyk. Wydawnictwo Scream Comics. Łódź 2019.