Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (367) / 2019

Olimpia Orządała,

ŻYCIE BEZ ZŁUDZEŃ (MALWINA PAJĄK: 'LUKIER')

A A A
Zapowiedź („odważna i ekscentryczna powieść”) widniejąca na pierwszej stronie okładki debiutanckiej książki Malwiny Pająk zdaje się mocno przesadzona. Owszem, autorka sięga do wątków, które wciąż uchodzą za tematy tabu, jak transseksualizm i homoseksualizm, ale w żaden sposób to nie szokuje (czy po Witkowskim jest w stanie nas coś jeszcze w tym względzie zszokować?). Prozaiczka wątki te ukazała w sposób subtelny, nie przedstawiła ich jako sensacji, co jest zdecydowanym plusem powieści. Kreacje protagonistek również nie są niczym nowym, a tym bardziej odważnym – nawet podejście Julki do seksualności (wystarczy wspomnieć prozę Gai Grzegorzewskiej).

Bohaterkami i zarazem narratorkami powieści są dwie kobiety, pozornie różniące się od siebie, choć tak naprawdę sporo je łączy. Dwudziestopięcioletnia Julka to dziewczyna niestroniąca od alkoholu, narkotyków, nieustannych imprez i przygodnego seksu z transseksualną przyjaciółką Lolą. Pracę barmańską łączy z handlowaniem kokainą. Dilerką została „przypadkowo”, skuszona wizją łatwego zdobycia dużych pieniędzy. Druga z bohaterek to trzydziestosześcioletnia Anka – wydawałoby się – kobieta sukcesu, robiąca karierę w korporacji zajmującej się reklamą. Teoretycznie ma wszystko, co mogłaby sobie wymarzyć – pieniądze, apartament w centrum miasta, młodszego męża. Są to jednak tylko pozory. Z każdą kolejną stroną „lukrowe” życie kobiet zostaje odarte ze złudzeń.

Julka miała traumatyczne dzieciństwo – ojciec alkoholik znęcał się nad rodziną. Warszawa była dla niej ucieczką od przemocy. Handlowanie kokainą, które wydawało się prostym zadaniem, przysparza dziewczynie kłopotów. Wbrew pozorom wątek narkotykowy nie jest dominujący w książce (tak naprawdę trudno stwierdzić, który temat dominuje) – autorka mogła go jednak bardziej rozwinąć. Julka uważa, że „uczucia są niebezpieczne, zawsze kończą się tragedią. Miłość uzależnia, prędzej czy później staje się brudna, toksyczna, zła. Nie wierzę w nią. Wierzę w relacje bez zobowiązań” (s. 62). Pomimo tego zakochuje się (a może to tylko zauroczenie?) w tajemniczym Kliencie z Ochoty – młodszym od siebie o kilka lat, pewnym siebie i stanowczym aktorze, który stale zaprząta jej głowę. Historia z nim związana pokazuje Julkę jako dość naiwną dziewczynę, potrzebującą bliskości drugiego człowieka, choć wcale się do tego nie przyznaje.

Ankę dręczą koszmary, których źródło nie zostaje jednak wyjaśnione w książce. Nie czuje się szczęśliwa w małżeństwie, brakuje jej czułości i bliskości męża. Kuba to pewny siebie perfekcjonista, który od zawsze decydował w ich związku. Nieustannie dogryza Ance, aż w końcu od niej odchodzi. Wcześniej kobieta była związana ze starszym o dwanaście lat Stefanem. Rozstała się z nim, ponieważ czuła się ograniczana, wszak Stefan był wyznawcą typowo patriarchalnego systemu i oczekiwał od kobiety przede wszystkim opiekowania się domowym ogniskiem. Anka mówi o sobie tak: „Niby niezależna, ale tak naprawdę spolegliwa. Niby inteligentna i wykształcona, ale godząca się w milczeniu na scenariusze rozpisane przez innych ludzi. Posłuszna córka, uległa żona, perfekcyjna biurwa” (s. 357).

Warszawa jawi się w powieści jako królestwo kokainy i nieustannych imprez. Julka stwierdza: „Im dłużej mieszkam w Warszawie, tym lepiej rozumiem, dlaczego koks ma tu takie branie. Każdy, kto przyjeżdża do stolicy, liczy na wiele, ale nie każdemu udaje się wiele osiągnąć. Kimkolwiek byś był i cokolwiek byś robił, kokaina zawsze sprawi, że poczujesz się jak młody bóg” (s. 33). Biały narkotyk daje bohaterom oczywiście złudne poczucie kontroli nad własnym życiem i chwilowe szczęście.

Książkę czyta się szybko, autorka ma sprawny styl, choć powieść składa się z nierównych fragmentów – niektóre wciągają, inne wręcz nudzą (np. sceny oglądania mieszkań przez Julkę, które w zasadzie nic nie wnoszą do fabuły, czy opowieść granicząca z nudą encyklopedyczną o historii Warszawskiego Balu, który sam w sobie jest dość ciekawie przedstawiony). Prozaiczka ma tendencję do porzucania drugoplanowych postaci, a ich historie nie są rozbudowane. Takim przykładem jest wątek Sandry, przyjaciółki Julki, lub samobójstwo podwładnego Anki. Motywacja targnięcia się na życie młodego Bartka zostaje jedynie wspomniana, choć mogłaby stać się przyczynkiem do interesującej opowieści o problemach osób nieheteronormatywnych. Język bohaterek niestety nie jest dość zróżnicowany – gdyby nie została konsekwentnie zachowana odpowiednia kolejność narracji, trudno czasem byłoby się zorientować, która bohaterka ma głos. Plusem są wplecione w narrację cytaty (czasem pojedyncze słowa) zapisane kursywą, które pojawiają się na zasadzie skojarzeń i niejednokrotnie stają się ironicznym komentarzem do rzeczywistości. Dwutorowa opowieść Julki i Anki w pewnym momencie zbiega się ze sobą – jak informuje wydawca na czwartej stronie okładki: „Dzień, w którym się spotkają, zmieni wszystko. Albo nic”. W tym przypadku „nic” jest bardzo znamienne, wszak spotkanie to w żaden sposób nie wywołuje większej bądź mniejszej rewolucji w życiu kobiet.

„Lukier” jest opowieścią o kobietach uwikłanych w system patriarchalny. Mężczyźni (nie dotyczy to gejów i transseksualistów) zostają w większości ukazani jako krzywdziciele kobiet – Kuba, Stefan, Kosma, ojciec Julki. Chodzi nie tylko o przemoc, lecz także o zdradę, brak miłości czy męską dominację. „Lukier” jest gorzką historią o samotności odczuwanej wśród ludzi i zachowywaniu pozorów szczęśliwego życia po to, by się dowartościować i samemu uwierzyć, że życie jest udane. Autorka kończy powieść na czarnym proteście, czyli w miejscu, w którym mogłaby się rozegrać najbardziej interesująca część tej historii.
Malwina Pająk: „Lukier”. Wydawnictwo Znak Literanova. Kraków 2019.