Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (367) / 2019

Natalia Kaniak,

TRUDY (GHOST WORLD/WILSON)

A A A
Daniel Clowes to jedno z najważniejszych nazwisk współczesnego komiksu. Zafascynowany mitologią amerykańskiego snu i wypreparowanym medialnie światem klasy średniej rodem z lat 50. Clowes, zupełnie niczym Todd Solondz, odmalowuje sceny z życia małomiasteczkowej Ameryki. Nie brak mu wielkomiejskiej ironii, którą wykształcił w sobie na studiach w Nowym Jorku, ani kalifornijskiego luzu i poczucia humoru. Clowes to wykształcony rysownik, który skończył studia, by móc szczerze oświadczyć, że wszystkiego w kwestii komiksu musiał nauczyć się sam. Dobrze wiedzieć, że szkolnictwo wyższe ma się dobrze również w Stanach Zjednoczonych.

Charakterystyczna kreska artysty i jego umiejętność w lawirowaniu między stylami, to tylko część fenomenalnego talentu komiksiarza. To, co najbardziej wciągające w jego twórczości, to przede wszystkim przeżarte ironią scenariusze i bezbłędna konstrukcja opowieści. Clowes niemal za każdym razem proponuje krótkie winietki; pojedyncze sceny, które mogłyby istnieć zupełnie autonomicznie, jednocześnie tworząc w całości skończoną historię, z wszelkimi niezbędnymi twistami i zaskakującym zakończeniem. I tu Clowes ma rację: takiego wyczucia nie uczą nigdzie.

Począwszy od jego pierwszych zeszytów komiksów „Eightball”, przez takie albumy jak „Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza”, „David Boring” i „Patience”, po wydanego ostatnio w Polsce „Wilsona” oraz wznowiony „Ghost World”, Clowes udowadnia, że w jego artystycznym CV nie ma ani jednego potknięcia. W przeciwieństwie do CV jego bohaterów. Jeśli bowiem istnieje słowo, które miałoby określić wszystkie postaci Daniela Clowesa, jest nim trud. Trud definiuje zarówno bohaterki „Ghost World”, czekające aż coś stanie się z ich nastoletnim życiem, miasteczkiem i pracą, jak i określa Wilsona – łysiejącego mężczyznę z brzuszkiem, w średnim wieku, totalnie nieradzącego sobie z codziennymi sprawami.



Dziewczyny

„Ghost World” to album wydawany w formie zeszytów między 1993 a 1997 rokiem. Mimo, że minęło 26 lat od momentu ukazania się pierwszej jego części, komiks nie zestarzał się ani trochę. Podobnie zresztą fenomenalna adaptacja w reżyserii Terry’ego Zwigoffa (2001), któremu w pisaniu scenariusza wtórował sam Clowes, wykorzystując okazję, by rozwinąć postaci Enid i Rebeki. Pisanie o tytule widniejącym na niemal każdej topliście powieści graficznych, to zadanie co najmniej karkołomne, dlatego dorzucę jedynie krótką wzmiankę, skrojoną pod okładkę kolejnego dodruku: „Ghost World” to ponadczasowy slice of life, który można polecić każdemu, kto dorastał, ale nigdy nie dorósł. Nazywany przez krytyków i czytelników klasyką gatunku coming of age, „kultowym klasykiem” (https://en.wikipedia.org/wiki/Ghost_World_(comics)), opisującym „prozaiczne radości i cogodzinne tragedie zmierzchu okresu dojrzewania” (https://www.komiks.gildia.pl/komiksy/ghost_world/1), „Ghost World” to przede wszystkim rozpoznawalny tytuł, który przetrwał próbę czasu. Warto jednak dodać, że Clowes na tyle umiejętnie rozpisał relacje dwóch nastolatek, że trudno szukać w komiksie podobnego dziewczyńskiego duetu napisanego przez kobietę. Autor nie fałszuje relacji między bohaterkami, nie dorzuca brawurowych ani fantazyjnych wątków w klimacie male gaze’u. Oczywiście przemawia swoim ironicznym stylem przez obie bohaterki, ale właśnie w taki sposób, aby zachwycić nastoletnich czytelników i czytelniczki i rozśmieszyć tych starszych. Trudno jednak, w kontekście całej twórczości Clowes’a, uznać ten album za typową opowieść o dorastaniu. Autor bowiem zawsze pisze o dorastaniu, niezależnie od wieku jego postaci. Bo choć tytułowy Wilson jest po czterdziestce, zatrzymał się mniej więcej tam, gdzie Enid i Rebecca. Problem w tym, że Wilson nie ma kumpla.

Zgred

Wilson to na pierwszy rzut oka zupełnie stockowy tata. Lekka łysina, lekki brzuszek, lekka wada wzroku, lekko dziwne zachowanie i nie do końca zrozumiałe żarty. Pod tą normcorową zbroją kryje się jednak nieprzepracowana żałoba i (trzymana w ryzach rutyny i strefy komfortu) depresja maniakalna. Wilson nie pracuje i nie ma przyjaciół, nie najlepiej dogaduje się z rodziną, a jego sprawy sercowe ugrzęzły na ostatnim miłosnym zawodzie. Wilson to ten typ człowieka, który dosiada się do nas w pustej kawiarni, by podreperować życie towarzyskie, kończy zaś, podreperowawszy jedynie własne ego, dzięki szyderczym uwagom. Nic dziwnego, że jego filmowym alter ego w filmowej adaptacji Craiga Johnsona (2017) został Woody Harrelson.

„Wilson” to szalona opowieść o wyrywaniu się z wieloletniej rutyny, okraszona tak zabawnymi dialogami, by nie mącić dobrego samopoczucia czytelników. Nerwowy chichot bardzo szybko zamieni się tu w spazmatyczny śmiech, by z powodzeniem przykryć wszelkie tragiczne wątki opowieści. Album Clowesa to zbiór jednostronicowych scenek, które, w przeciwieństwie do wstrzymujących opowieść gagów, pchają fabułę naprzód: śmiesząc, intrygując i wzruszając. Clowes doskonale wie, gdzie i w jaki sposób mimochodem rzucić żart, gdzie zaś postawić wolne od dymków kadry.

Glen Weldon, jeden z krytyków popkultury, wyraził nadzieję, że Clowes nigdy nie wyleczy się z depresji. Ja mam nadzieję, że nigdy w nią nie wpadnie. Trzeba bowiem mnóstwa dystansu, samozaparcia i trzeźwego spojrzenia, by tworzyć dzieła tak bezpretensjonalne, proste w formie i wzbraniające się przed nadętą krytyką.
Daniel Clowes: „Ghost World”. Tłumaczenie: Wojciech Góralczyk. Wydawnictwo Kultura Gniewu. Warszawa 2019 [wydanie II].
 
Daniel Clowes: „Wilson”. Tłumaczenie: Wojciech Góralczyk. Wydawnictwo Kultura Gniewu. Warszawa 2019.