Wydanie bieżące

1 maja 9 (369) / 2019

Michał Paweł Urbaniak,

BO HOMOFOBIA BOLI (DOROTA JAWORSKA: 'RADO BOY')

A A A
Rodzima literatura młodzieżowa wpisująca się w nurt LGBT nadal pozostaje raczej niszowa, niemniej rozwija się prężnie i zyskuje na znaczeniu. Jej twórcy coraz odważniej zabierają głos, pisząc o sprawach dotąd kamuflowanych, niewygodnych. Teraz obok takich pozycji jak „Kolacja na Titanicu” Krystyny Boglar, „Bierki” Marcina Szczygielskiego, „Musisz to komuś powiedzieć” Barbary Ciwoniuk, „Koniec gry” Anny Onichimowskiej czy „Fanfik” Natalii Osińskiej można postawić debiut Doroty Jaworskiej – „Rado Boy”.

„Boli mnie cały świat. Czasem czuję, jak umieram. Serio. Ten ból pozbawia mnie ciała, unoszę się, spoglądam w dół, nie podoba mi się to, co widzę, i już nie chcę w siebie wrócić” – pisze w jednym z przejmujących listów do ojca główny bohater powieści, Kamil Rado, wrażliwy, zamknięty w sobie, wyładowujący emocje w atakach autoagresji dziewiętnastolatek. Jego życie nie jest łatwe – matka się nim nie interesuje, ojciec odszedł trzynaście lat wcześniej i nie dał znaku życia, babka ma w sobie więcej wrogości niż miłości. Chłopak czuje, że pozwolił się ubezwłasnowolnić przez kobiety ze swojej rodziny, a z drugiej strony tylko im zawadza. Nie może się odnaleźć również w środowisku rówieśniczym – w szkole nie cieszy się poważaniem, okrutnie dręczy go Jakub Rokosz, lider szkolnej drużyny koszykarskiej. Kamil pozostaje przeraźliwie samotny. Wszystko się zmienia, gdy poznaje swojego ulubionego poetę – Wojciecha Gierdonia. Niebawem obaj padają ofiarą brutalnego ataku, ale to dopiero początek dramatycznych zdarzeń – Kamil musi się zmierzyć sam ze sobą, zrozumieć, kim naprawdę jest. Tymczasem na jaw wychodzą niewygodne rodzinne tajemnice i kłamstwa. Ta mroczna, niezwykle brutalna historia rodzinna mogłaby zostać równie dobrze zapisana piórem Tomasza Białkowskiego czy Ewy Ostrowskiej.

Warto zwrócić uwagę na środowisko, w jakim funkcjonują bohaterowie w „Rado Boy”. Jakub Rokosz mówi: „rodzina to towar mocno przereklamowany”. Dorota Jaworska w swoim debiucie maluje drapieżny portret rodziców – ludzi słabych, egoistycznych, skoncentrowanych na sobie (jak Nina Rado czy Roman Rokosz) i zaniedbujących najbliższych (niczym matka Jakuba, poświęcająca się tylko Bogu i modlitwie), często porzucających dzieci (na przykład ojciec Kamila czy rodzice Gierdoniów). Nawet w rodzinach z pozoru udanych (Łobodowie) silne więzi zostają obwarowane tajemnicami, niedomówieniami.

Jest jednak przede wszystkim „Rado Boy” ostrym sprzeciwem wobec homofobii. Historie miłosne między osobami tej samej płci rozgrywają się tutaj zawsze w cieniu przemocy. Jakub dręczy Kamila, zamieniając jego życie w piekło, aby uciec przed miłością do niego. Roma po związaniu się z kobietą zostaje wyrzucona przez rodziców z domu. Coraz bardziej sobą zafascynowani Wojciech i Kamil spotykają się w szpitalach, zawsze ciężko pobici, niejako za społecznym przyzwoleniem. W tym kontekście męskie ciało urasta w „Rado Boy” do rangi symbolu. Wzbudza pożądanie, kieruje pożądaniem (znamienne, że Jaworska wylicza kolejne erekcje bohaterów). Ciało oznacza zbliżenie fizyczne (w tym przypadku homoseksualne), a więc ono samo w sobie jest „zagrożeniem” w oczach nietolerancyjnego środowiska. Zatem właśnie bezpośrednio w ciało musi uderzyć homofobiczna przemoc. Relacjonując atak w liście do ojca, Kamil napisze: „dopadła mnie uzbrojona w ciężkie buty nienawiść”. Z kolei Wojciech skarży się: „Wszyscy nas biją jak kraj długi i szeroki. (…) Tacy jak ja nigdy nie są u siebie, z każdym kolejnym kopnięciem coraz lepiej to rozumiem”. To nie przypadek, że w tej powieści akty przemocy względem osób homoseksualnych powtarzają się regularnie. Tutaj przemoc niejedno ma imię – Jakub słyszy od kolegów niewybredne kawały, więc boi się przyznać do swojej orientacji. Pielęgniarka zauroczona Wojciechem Gierdoniem odmawia zajmowania się nim, gdy dowiaduje się, że ten jest gejem – a tego typu nienawiść boli go bardziej niż ta czysto fizyczna (skomentuje jej zachowanie w ten sposób: „Nikomu nic złego nie zrobiłem… Nikogo nie skrzywdziłem… Nie sądziłem, że w szpitalu… W dwudziestym pierwszym wieku…”). Inspektor Lasocki orientuje się, że funkcjonariuszom wcale nie zależy na wyjaśnieniu sprawy napadu, a niejeden z nich dołączyłby się do „polowania na cioty”. Oczywiście pojawiają się w tej powieści także postaci jednoznacznie pozytywne, nastawione przychylnie względem osób LGBT. Każdy przejaw homofobii nie pozostaje bez dydaktycznego komentarza. Lasocki czuje, że zachowanie policjantów jest niewłaściwe. Szkoła reaguje na homofobię wśród uczniów wykładami o tolerancji. Pielęgniarka, która odmówiła opieki homoseksualnemu pacjentowi, zostaje ukarana i doznaje środowiskowego ostracyzmu.

Wiele w tej powieści wątków i zwrotów akcji, wszystko rozgrywa się szybko. Na tym cokolwiek ucierpiały portrety bohaterów (z wyjątkiem Kamila i Jakuba). Debiutująca pisarka wykazuje się empatią, dba o psychologię postaci, ale jest to psychologia mocno uproszczona, zabrakło jej subtelności i głębi. Można odnieść wrażenie, że większość bohaterów – pomimo przeżywanych dramatów i następujących po nich przeobrażeń – jest dosyć jednowymiarowa, a towarzyszące im emocje zostają raczej nazwane niż opisane. Mimo wszystko w ich sytuacje łatwo się wczuć, wiele dorastających czytelników z pewnością odnajdzie w tej historii własne wątpliwości, lęki i nadzieje.

Mimo pewnych mankamentów „Rado Boy” jest bardzo obiecującym debiutem. Wiele wynagradza godne podziwu zaangażowanie, z jakimi Dorota Jaworska piętnuje palące zjawiska społeczne na czele z homofobią. Jej powieść można by określić mianem współczesnej literatury parenetycznej – takiej, która jest w stanie kształtować postawy młodych ludzi (i nie tylko młodych), poszerzać ich horyzonty, skłaniać do refleksji.

W dzisiejszych czasach to literatura bardzo potrzebna.
Dorota Jaworska: „Rado Boy”. Wydawnictwo Krytyki Politycznej. Warszawa 2019.