Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (371) / 2019

Sara Nowicka,

SŁOWA BEZ SŁÓW (MICHEL LEIRIS: 'MOWA SŁOWA. SZKICE O LITERATURZE')

A A A
Polskiemu czytelnikowi twórczość Michela Leirisa dawkowana jest bardzo powoli. Dotychczas przetłumaczono w całości jedynie trzy jego dzieła: „Wiek męski”, wydany po raz pierwszy w 1972 roku, „Lustro tauromachii”, które miało premierę w 1999 roku, oraz „Noce bez nocy i kilka dni bez dnia” z 2011 roku. Trochę lepiej jest z monografiami autora. W 2010 roku ukazały się „Historie oka: Bataille, Leiris, Artaud, Blanchot” Tomasza Swobody, a pięć lat później praca „Podróżnicy bez mapy i paszportu. Michel Leiris i »Documents«”. Leiris był również bohaterem monograficznych numerów „Kontekstów. Polskiej Sztuki Ludowej” (2007) i „Literatury na świecie” (2010). Wydany w zeszłym roku przez PIW zbiór „Mowa słowa. Szkice o literaturze” w pewnym stopniu wypełnia lukę na polskim rynku wydawniczym. Jednak, jak podkreśla autor tłumaczenia i posłowia, Tomasz Swoboda, jeszcze wiele zostało w tym temacie do nadrobienia.

Michel Leiris jest postacią niezwykle istotną dla dwudziestowiecznej myśli i literatury. Pisarz zajmował się wszystkim, co było ważne w zeszłym stuleciu: etnografią, literaturą, sztuką, surrealizmem, a przede wszystkim – biografizmem. Jego dzienniki na równi z esejami są poświęcone przede wszystkim chęci poznania siebie, autoanalizie, a co za tym idzie – próbą zrozumienia człowieka w całej jego istocie. Tomasz Szerszeń w „Podróżnikach bez mapy i paszportu” opisuje Leirisa jako postać symbolizującą intelektualne meandry poprzedniego wieku, jako tego, który utożsamia jego złożoność. Mnogość zainteresowań i płynność przechodzenia z jednej dziedziny w drugą sytuuje autora obok Aby Warburga. Jak pisze Szerszeń: „(…) tym, co łączy Leirisa z Warburgiem i co pozwala spojrzeć na nich jako na podkopujących nasze myślenie o nowoczesności partyzantów, byłby więc model wiedzy, która stale jest w ruchu. Jej konsekwencje opierają się na paradoksie: nowoczesność już się skończyła i równocześnie wciąż nadchodzi; przeszłość nabiera kształtu w tym, co dopiero nadejdzie. Warunkiem takiego podejścia jest otwarcie się na błąd, nieciągłość – szerzej: na niewiedzę (...)” (Szerszeń 2015: 45). Z „Mowy słowa” wyłania się autor niezwykle wrażliwy na własne porażki, który stale analizuje popełnione błędy. Nie jest to dowód słabości, lecz próba holistycznego spojrzenia na człowieka. Leiris pragnie opisać siebie takim, jakim jest, bez pomijania rzeczy uznawanych za nieważne i niskie – fizjologii, popędów czy chorób. W swojej pracy naukowej i literackiej pisarz również wyjmuje ze strefy cienia to, co było dotychczas wykluczone – awangardowych artystów czy stale dyskryminowaną ludność afrykańską. Autor dla samego siebie i dla odbiorcy chce być przykładem człowieka, obiektem badań. Swoboda zauważa w posłowiu, że „dlatego sięga Leiris po klasyczne uzasadnienie autobiograficznego czy też szerzej – literackiego przedsięwzięcia: w tym, co szczególne, znaleźć to, co ogólne” (s. 238).

Leiris należał do najważniejszych francuskich grup artystycznych. Był członkiem surrealistów oraz instytutu patafizyki, założył instytut Collège de Sociologie, w którym badano przejawy sacrum w życiu społecznym, wraz z Georges’em Bataille’em i Rogerem Caillois tworzył czasopismo „Documents”, w późniejszych latach był współzałożycielem etnograficznych i artystycznych pism „Les Temps Modernes” i „Présence Africaine”. Przyjaźnił się z malarzami, muzykami i pisarzami. Wydaje się, że był wszędzie tam, gdzie działy się rzeczy najistotniejsze dla kultury. Leiris był też jednym z intelektualistów skupionych wokół Rue Blomet 45, mieszkania André Massona, któremu poświęcony jest jeden z esejów w „Mowie słowa”. Pisarz opisuje w nim nie tylko twórczą atmosferę miejsca, ale także moment, w którym diametralnie zmienił życie swojego wieloletniego przyjaciela, autora skandalizującej „Historii oka”: „(…) z kolei to ja nieco później wprowadziłem tam Georges’a Bataille’a, wówczas numizmatyka, dalece niezadowolonego z uprawianej dyscypliny naukowej, którego mieszczańska elegancja nie zapowiadała umysłu gwałcącego wszelkie tabu” (s. 187).

Wśród niemal trzydziestu tekstów Leirisa umieszczonych w „Mowie słowa” czytelnik nie odnajdzie genialnych esejów o sztukach plastycznych i muzyce – póki co musi zadowolić się tymi zamieszczonymi w monograficznym numerze „Kontekstów” i mieć nadzieję, że zapowiedziany w posłowiu tom esejów Leirisa o sztuce ukaże się w najbliższym czasie. Zgodnie z drugim członem tytułu – „Szkice o literaturze” – zbiór skupia się głównie na literackich zainteresowaniach autora. Głównie, ale nie tylko, bowiem Swoboda i wydawcy zdecydowali się umieścić w tomie także eseje etnograficzne oraz fragmenty z „Documents”, które, jak czytamy w posłowiu, „są też nieodzowne do zrozumienia jego myśli literackiej i – szerzej – egzystencjalnej postawy, jaka stoi za pismami o prozie i poezji” (s. 244).

Zgodnie ze swoim biograficznym projektem Leiris pisze o literaturze w sposób niezwykle osobisty, najczęściej obierając za temat rozważań dzieła swoich przyjaciół. W „Mowie słowa” znajdują się teksty poświęcone Raymondowi Queneau, Raymondowi Rousselowi, osobie szczególnie ważnej w artystycznym rozwoju pisarza, Paulowi Éluardowi oraz Maxowi Jacobowi. Te eseje nie są krytyką – wypełniają je raczej czysty podziw, a często i zadziwienie oraz próby zrozumienia – siebie i omawianego pisarza – przez jego sztukę. Oprócz surrealizmu i literatury opartej na niespętanej niczym wyobraźni Leiris wiele uwagi przykłada do samej idei słów oraz zadaje pytania: czym właściwie literatura jest, a czym być powinna? Próbę odpowiedzi stanowi esej „Czy należy spalić Kafkę?”, w którym Leiris stara się sprostać zadanemu w ankiecie zagadnieniu: „(…) wszelka literatura, o ile nie jest zwykłym przelewaniem na papier tego, co się przeżyło, albo wolną grą wyobraźni tworzącą nowe kombinacje, wydaje mi się (w tym punkcie historii, w którym się znajdujemy) jałowa, jeśli nie ma na celu wzbogacenia ludzkiego samopoznania. W tym sensie autentycznym pisarzem jest ten, kto pisząc, lepiej poznaje samego siebie, a publikując, uczy innych lepszego samopoznania, gdyż przekazuje to szczególne doświadczenie, które dzieło pozwoliło mu – najpierw na własny użytek – wyostrzyć czy też rozjaśnić” (s. 66).

Dzięki lekturze tomu można prześledzić kolejne etapy myśli i zainteresowań Leirisa – początki jego psychoanalizy, zainteresowanie kolejnymi awangardami oraz fascynację egzystencjalizmem (esej „Sartre i Baudelaire”). Szczególnie interesujące, także w kontekście naszych czasów, są teksty etnograficzne. Przede wszystkim te, w których Leiris objawia się jako zagorzały przeciwnik kolonializmu („Etnograf wobec kolonializmu”), ale także te poświęcone podróżom bez podróży Roussela, „Smutkowi tropików” Claude’a Lévi-Straussa oraz misji Dakar-Dżibuti, w której pisarz brał udział. W tych tekstach pojawia się kontestacja samej idei podróży – autor stawia pytania o jej cel i potencjalną możliwość, bowiem przykład Roussela, który zwiedził dużą część świata, niczego tak naprawdę nie poznając, wskazuje na pułapkę, w którą może wpaść nie tylko etnograf, ale i turysta. Leiris wskazuje podróże wewnętrzne jako równie, o ile nie bardziej, wartościowe w procesie samopoznania.

„Mowa słowa” to lektura, w której każdy, nawet dwustronicowy tekst, otwiera przed czytelnikiem nowe horyzonty. Myśl Leirisa okazuje się wciąż żywa, jego ciekawość, energia i zaangażowanie oddziałują na odbiorcę. Niebywałym atutem pisania Leirisa jest to, że nawet o najtrudniejszych filozoficznych zagadnieniach potrafi pisać językiem literatury, a nie akademizmu. To tworzy z „Mowy słowa” tom jeszcze przyjemniejszy, angażujący nie tylko intelektualnie, ale też estetycznie, jak każda świetnie napisana literatura.

LITERATURA:

Szerszeń T.: „Podróżnicy bez mapy i paszportu. Michel Leiris i »Documents«”. Gdańsk 2015.
Michel Leiris: „Mowa słowa. Szkice o literaturze”. Przeł. Tomasz Swoboda. Państwowy Instytut Wydawniczy. Warszawa 2018.