Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (371) / 2019

Przemysław Pieniążek,

CZAS MINUTEMANÓW (100 NABOI. WYDANIE ZBIORCZE. TOM 1-5)

A A A
Stuodcinkowa seria „100 naboi” (oryginalnie ukazująca się w latach 1999-2009 pod szyldem Vertigo) stworzona przez duet Brian Azzarello/Eduardo Risso jest pozycją obowiązkową dla wszystkich miłośników i miłośniczek komiksowego neo-noiru, pulp fiction oraz krwawych thrillerów. Uhonorowany statuetkami Eisnera i Harveya epicki cykl przed laty zadebiutował na polskim rynku dzięki Mandragorze, choć w wydaniu niepełnym: zamykający rodzimą edycję tom „Sześć stóp pod spluwą” zawierał odcinki 37-42, a więc materiał daleki od konkluzji. Teraz sztandarowy tytuł w dorobku amerykańskiego scenarzysty powraca w formie opasłych, zamkniętych w twardych okładkach woluminów.

Siłą napędową tej wielowątkowej perypetii jest postać agenta Phillipa Gravesa – odzianego w garnitur starszego pana, który starannie wyselekcjonowanym przez siebie osobom wręcza aktówkę zawierającą niemożliwy do namierzenia pistolet, sto sztuk amunicji oraz dokumenty ujawniające tożsamość ludzi bezpośrednio odpowiedzialnych za życiowe tragedie kolejnych rozmówców enigmatycznego funkcjonariusza. Tym samym każdy z interlokutorów Gravesa otrzymuje szansę na dokonanie zemsty bez najmniejszych reperkusji ze strony organów ścigania. Gdzie tkwi haczyk? Wkrótce przekona się o tym opuszczająca mury zakładu karnego Isabelle „Dizzy” Cordova, pracujący na odludnej stacji benzynowej Wylie Times czy prowadzący kram z lodami Cole Burns, czyli skromne wyimki z przebogatej galerii dramatis personae, których losy (w mniejszym lub większym stopniu) krzyżują się ze sobą, niejednokrotnie w zaskakujący sposób.



Azzarello kapitalnie rozpisuje biografie poszczególnych postaci. Oczywiście, niektórym poświęca więcej uwagi, innym mniej, ale wszystkie pionki i figury pojawiające się na dramaturgicznej planszy mają w sobie niekwestionowaną dozę autentyzmu. Niemała w tym zasługa realistycznie brzmiących dialogów, skrzących się od wulgaryzmów, slangowych określeń i charakterystycznych dla danej osoby sposobów wypowiedzi. W historii współautora „Jokera” nie odnajdziemy prostych opozycji dobro-zło, czarne-białe: świat „100 naboi” to domena wszelkich odcieni szarości, w której nic nie jest takie, jakim się początkowo wydaje.

Brodaty Amerykanin ma smykałkę do tworzenia profili wyrazistych protagonistów i antagonistów, w których gronie nie zabrakło kipiących seksapilem, szalenie niebezpiecznych Megan Dietrich i Echo Memorii (reprezentujących dwa warianty postaci kobiety fatalnej), gustującego w prochowcach i spowitego nikotynową mgiełką Josepha Shepherda, wspomnianego Cole’a Burnsa (o aparycji Mike’a Pattona) czy szukającego zapomnienia w heroinie Jacka Dawa (imponującego gabarytami twardziela przypominającego krzyżówkę wrestlera z muzykiem Pearl Jam). Wątki ukazujące dalsze losy osób korzystających z niemoralnej (?) propozycji agenta Gravesa w większości przypadków (choć nie jest to reguła) łączą się z główną osią dramaturgiczną dotyczącą zagadkowego Trustu i równie tajemniczych Minutemanów.



Trust to zawiązana przed wiekami koalicja trzynastu niezwykle wpływowych rodzin, będących elitą świata przestępczego (genezę Trustu sugestywnie przedstawia zimnokrwisty Victor Ray w epizodzie „Polowanie na władzę” pochodzącym z trzeciego tomu zbiorczego). Na straży pokojowej koegzystencji rodów stali Minutemani, biegli w swoim fachu zabójcy łączący w jedno funkcje ławy przysięgłych, sędziego i kata. Gdy pod koniec XX wieku Trust zdecydował o rezygnacji z usług asasynów, Graves „zdezaktywował” swoich podwładnych, sprawiając, że ci zapomnieli swoje prawdziwe tożsamości. Teraz jednak, gdy nadciąga wiatr przemian, Minutemani budzą się ze snu, wkraczając na scenę z właściwym sobie wdziękiem. A o tym, jak bardzo oddani są swojemu fachowi, może zaświadczyć chociażby lektura epizodu „Dama wieczorową porą” (tom 5).

Uginające się pod ciężarem fabularnych twistów „100 naboi” to nie lada gratka dla osób ceniących sobie prozę Dashiella Hammetta, Jima Thompsona, Mickeya Spillane’a czy Richarda Starka, ale i dla tych, którzy lubią krwistą sensację wzbogaconą o elementy kina kopanego. Azzarello zgrabnie żongluje gatunkowymi konwencjami (choć neo-noirowa otoczka spowija całą serię, poetykę czarnego kryminału bezbłędnie wykorzystuje zamieszczona w drugim tomie zbiorczym nowela „Szemrany detektyw”, gdzie obowiązki narratora sprawuje Milo Garret, prywatny detektyw o szczelnie obandażowanej twarzy), wprowadza liczne reminiscencje (powracające wspomnienie egzekucji dokonanej przed laty przez Minutemanów w Atlantic City – ukazywane z różnych perspektyw – płynnie łączy się z aktem demaskowania przez autora kolejnych „uśpionych” zabójców) oraz stopniowo odsłania przed czytelnikami arkana (w ostatecznym rachunku nieco jednak przekombinowanej) intrygi.



Scenarzysta „Ksieżycówki” sprawnie operuje symultanicznym trybem narracji, chętnie ukazując w obrębie jednej sekwencji kadrów dwa, często niepowiązane ze sobą wydarzenia. Przykładem wykorzystania takiego zabiegu jest finalna część historii „Lufa i popitka” (tom 1), w której obserwujemy zarówno barmana Lee Dolana starającego się wyrównać rachunki z przebiegłą Megan Dietrich, jak i brawurową akcję przeprowadzaną przez Hawajczyka Lono – sadystę, gwałciciela oraz jednego z najlepszych Minutemanów. Wykorzystująca imponującą zmienność lokacji seria „100 naboi” to opowieść o zaufaniu i zdradzie; o nadziei na nowy początek i źle wykorzystanych szansach; o zbrodni, deprawacji i chciwości sięgających samych fundamentów amerykańskiej władzy. Kruche, sekretne sojusze, makiaweliczne manipulacje oraz wszechobecna przemoc i śmierć, nader często gwałtowna, makabryczna, przypadkowa – współtwórca tomu „Batman – Rozbite miasto” nie stosuje wobec czytelnika taryfy ulgowej, bez sentymentów domykając wątki pewnych kluczowych postaci (vide: „Ostatni papieros”, tom 3), pozostawiając aurę niedopowiedzenia (ostatni kadr finalnego zeszytu) lub po latach dopisując do określonych wydarzeń swoistą erratę (debiutująca w 2014 miniseria „Brother Lono” ukazuje dalsze losy charyzmatycznego ex-zabójcy).



Ekspresyjne prace etatowego rysownika serii, Eduardo Risso, doskonale współgrają z treścią i wymową scenariuszy Azzarello. Zmyślne wykorzystywanie neo-noirowego entourage’u, mistrzowskie przejścia między poszczególnymi sekwencjami kadrów ukazujących wydarzenia rozgrywające się w różnych porządkach czasoprzestrzennych, zabawy z perspektywą czy zaskakujące punkty widzenia – widok z lufy pistoletu w tytułowej historii otwierającej tom 1 bądź z rozpiętego rozporka („Spokój”, tom 4) – to główne, choć nie jedyne atuty ilustracji argentyńskiego artysty. Widowiskowe sceny akcji, bezpardonowe walki wręcz, siejące spustoszenie pociski (czytelnik nie raz „oberwie” fragmentami mózgoczaszki, jak chociażby w trakcie lektury wspomnianej już „Lufy i popitki” czy „Mojego samotnego przyjaciela” z tomu 5) oraz sugestywne ujęcia tortur („Nowe sztuczki”, tom 4) sprawiają, że u odbiorcy utrzymuje się podwyższony poziom adrenaliny.

I choć zbiorcza lektura pięcioksięgu odsłania jego liczne mankamenty – nadmiar wątków, narracyjną rozwlekłość, od pewnego momentu nużące zwroty akcji plus średnio satysfakcjonujące zakończenie – nie zmienia to faktu, że „100 naboi”, które swego czasu miało szansę zaistnieć na małym ekranie w postaci serialu, jest pozycją godną uwagi. Zatem uzbrójcie się w pięć sztuk ciężkiej i ostrej komiksowej amunicji, a potem śmiało wkroczcie do równie fascynującego, co śmiertelnie niebezpiecznego świata stworzonego przez duet Azzarello/Risso.
Brian Azzarello, Eduardo Risso: „100 naboi. Wydanie zbiorcze. Tom 1-5” („100 Bullets Book 1-5”). Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2018-2019.