Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (371) / 2019

Natalia Grabka,

POWRÓT DO KINA 'WOLNOŚĆ'

A A A
Festiwal Kino na Granicy wszedł w trzecią dekadę swojej historii. I choć po ubiegłorocznym, rewelacyjnym jubileuszu poprzeczka została postawiona wysoko, organizatorzy wciąż podejmują nowe wyzwania, aranżując wyjątkowe wydarzenia towarzyszące, jak np. tegoroczny Koncert Wolności na cieszyńskim rynku, spotkanie z kostiumografką Dorotą Roqueplo czy debata (dziewiętnastu!) twórców filmowych z udziałem publiczności na temat kondycji dzisiejszego kina. Wydaje się, że festiwalowa oferta z roku na rok rośnie. I dotyczy to również samego repertuaru, który wielokrotnie stawiał uczestników przed trudnym wyborem. Rozwój KnG działa jednak na Newtonowskiej zasadzie „akcji i reakcji”, ponieważ po raz kolejny organizatorzy osiągnęli rekordową liczbę zgromadzonej w Cieszynie publiczności.

Umiejscowiony na granicy dwóch państw festiwal znany jest z prezentowania ważnej problematyki – nie tylko dla czasu powstania poszczególnych filmów, ale i tej posiadającej uniwersalną wartość. Zaangażowanie festiwalu i odwagę twórców – zarówno artystów, jak i organizatorów – podkreśliła podczas otwarcia wydarzenia sama pomysłodawczyni przeglądu, Jolanta Dygoś, dziękując wszystkim za wsparcie okazane podczas strajku nauczycieli. Ten szczególny akcent na początku festiwalu wyraźnie korespondował z nastrojem tegorocznego przeglądu, podczas którego dominowały dwa motywy: wolność i edukacja.

XXI Kino na Granicy otworzył niezwykle poruszający film „Jan Palach” w reżyserii Roberta Sedláčka, opowiadający o losach tytułowego czeskiego bohatera-męczennika i ofiary aktu samospalenia, którego dokonał 19 stycznia 1969 roku przed Muzeum Narodowym w Pradze. Jest to już (czy może raczej dopiero) drugi obraz o Janie Palachu. Pierwszy z nich to miniserial „Gorejący krzew” (2013) wyreżyserowany dla HBO przez Agnieszkę Holland, która pod koniec lat 60. uczęszczała do praskiej FAMU. W przeciwieństwie jednak do Holland, która w ciągu niespełna czterech godzin opowiada o skutkach i konsekwencjach radykalnego aktu manifestacji Palacha, czeski reżyser koncentruje się na motywacji bohatera i przedstawia ostatni rok życia Czecha. Film przenosi widza do późnych lat 60. – nie tylko do Pragi, ale i rodzinnego prowincjonalnego miasteczka czeskiego studenta. Sedláček portretuje młodzieńcze fascynacje Jana Palacha i jego frustrację spowodowaną bezczynnością ówczesnych opozycjonistów. Uczucie frustracji młodego aktywisty wzrasta wraz z coraz brutalniejszymi aktami przemocy i zniewolenia ze strony komunistycznego rządu. Finałowa scena, stanowiąca punkt kulminacyjny opowieści, nie oszczędza widza, przez co wywołuje niezwykle silne emocje. Podróż do czasów kontestacji w adekwatny sposób otworzyła nad Olzą debatę na temat wolności.

Bohaterem osobnej retrospektywy był jednak przełomowy rok 1989 i istotne – zarówno w Polsce, jak i Czechosłowacji – wydarzenia z nim związane. Czasy aksamitnej rewolucji oraz zwycięstwo „Solidarności” stały się motorem napędowym dla artystów. W trzydziestą rocznicę wprowadzenia systemu demokratycznego w Polsce publiczność w Cieszynie mogła obejrzeć aż 21 filmów przywołujących tamten okres (6 czechosłowackich, 2 czeskie, 12 polskich, a nawet 1 wyprodukowany w Stanach Zjednoczonych przez czeskiego reżysera). Wśród nich znalazły się obrazy wiejskie czy prowincjonalne, jak „Uroczystość żałobna” Zdenka Sirovy, inspirowany czechosłowacką nową falą „Wojtek zwany sierotą” Zdenka Tyca oraz ballada „Cichy ból” Martina Holly. Zagadnieniu wolności poświęcone były również dwa filmowe portrety z przełomu lat 80. i 90.: „Człowiek przeciw zagładzie”, biografia Karela Čapka, oraz dokument „Dlaczego Havel”, czyli wspomnienie dramaturga, dysydenta i pierwszego prezydenta po przełomie 1989 roku w reżyserii Vojtěcha Jasnego i z udziałem Miloša Formana.

W ramach „Wolności 1989” po polsku pokazano aż dwa dzieła niedawno zmarłego Kazimierza Kutza: „Perła w koronie” i „Zawrócony”. Pierwszy z filmów jednocześnie stał się okazją do uczczenia pamięci o wybitnym śląskim reżyserze. In memoriam uhonorowano również twórczość Kory, ekscentrycznej wokalistki Manaam, którą wspominali m.in. Mariusz Grzegorzek przy okazji seansu „Pięciu bajek o miłości” oraz Zbigniew Zamachowski po projekcji kultowej już „Wielkiej majówki” z 1981 roku. Film Krzysztofa Rogulskiego to debiut aktorski Zbigniewa Zamachowskiego, który wciela się nastoletniego Ryśka, uciekiniera z domu dziecka. Istotnie, to w chwili pracy na planie marzący o karierze piosenkarza młody Zamachowski (wspólnie z Korą napisał utwór „Kołysanka”) zdecydował, że zostanie aktorem. „Wielka majówka” to film drogi, który z jednej strony przywodzi na myśl takie kino przygodowe jak „Podróż za jeden uśmiech”, z drugiej natomiast jest doskonałym zwierciadłem polskiej kultury wczesnych lat 80.

Jako jeden z głosów w debacie o wolności można by również czytać retrospektywę filmów słowackiego aktora Milana Kňažko, który zasłynął również – czy może przede wszystkim – jako polityk, jeden z przywódców aksamitnej rewolucji. Prawdopodobnie najistotniejszy film z jego udziałem to nagrodzone na festiwalu w Karlowych Warach „Ślady wilczych zębów” – otoczony aurą niesamowitości film psychologiczny, ze świetnymi zdjęciami i muzyką Vladimíra Smutnego, zabierający widza do niewielkiej mieściny na pograniczu czechosłowacko-polsko-niemieckim w 1945 roku, gdzie panuje strach przed ukrywającymi się w tamtejszych lasach członkami Wehrwolfu. Inaczej interpretują wolność femme fatale. Głosy ubiegłorocznej debaty „reżyserzyc” na temat roli kobiet za i przed kamerą odbiły się echem i powróciły na cieszyńskie ekrany, stanowiąc osobną sekcję filmową, w ramach której widzowie mogli obejrzeć różne reprezentacje „kobiet-modliszek” w filmach ostatniego półwiecza – m.in. „Kto chce zabić Jessii?”, „Piekielny miesiąc miodowy”, „Dzieje grzechu” czy „Szamanka” – aż po te najnowsze realizacje, jak debiut reżyserski Olgi Chajdas „Nina” czy nominowana do Oscara „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego.

Oscylowanie pomiędzy różnymi reprezentacjami wolności w kinie doprowadziło również do interesujących filmowych spotkań i dyskusji na temat aktualnej sytuacji polskiego kina i jego twórców, a także roli edukacji w kształtowaniu młodych artystów. Te dwa niezwykle ważne motywy stanowiły przyczynek do poznania wielu perspektyw, jak również przypomnienia dorobku znakomitych twórców-absolwentów katowickiego Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego. Z pewnością warto tutaj przywołać nazwisko Agnieszki Smoczyńskiej, której etiuda „3 love” (2004) koresponduje z najnowszym filmem „Fuga” również pokazywanym w ramach KnG. Smoczyńska nie tylko przy obu filmach koncentruje się na obrazie kobiety i angażuje Łukasza Simlata do roli drugoplanowej, ale i opowiada podobną historię. Trudno byłoby z kolei nie zestawić „Fugi” z „Powrotem”, czyli najnowszym obrazem przyjaciółki festiwalu Magdaleny Łazarkiewicz i w mojej opinii najbardziej poruszającym nowym dziełem absolwentów z Katowic. Nie bez powodu pokazywany jako film zamknięcia, „Powrót” podejmuje szereg tabuizowanych w niewielkim polskim prowincjonalnym miasteczku tematów, gdzie istotniejsze od bolesnej prawdy wydaje się to, co myślą sąsiedzi. W kwestii odgrywania przez bohaterów określonych ról społecznych film niejednokrotnie podczas festiwalu przyrównywano również do głośnego „Kleru” Wojciecha Smarzowskiego. Gratulacje należą się również odtwórczyni głównej roli, Sandrze Drzymalskiej, którą widzowie mogą kojarzyć np. z epizodycznej roli w serialu „Belfer”.

Niezwykle ważnym punktem programu był przedpremierowy seans „Krwi Boga” Bartka Konopki, który to reżyser wspólnie z Krzysztofem Pieczyńskim, odtwórcą głównej roli, odwiedził festiwalowiczów w Cieszynie. Najnowszy film twórcy „Czubka”, „Ballady o kozie” i „Lęku wysokości” to autorska wariacja na temat pierwszych misjonarzy, która choć nie jest filmem historycznym, zawiera wiele elementów świata przedstawionego zaczerpniętych z autentycznych źródeł. Opowieść uwspółcześniona m.in. poprzez wykorzystanie języka angielskiego przez misjonarzy czy nieco bardziej fantastyczny wizerunek rdzennych mieszkańców wyspy zachwyca arthouse’owymi zdjęciami i kostiumami, które moglibyśmy porównywać z tak wysokobudżetowymi produkcjami jak „Gra o tron”. Choć „Krew Boga” zawodzi w niektórych momentach, niewątpliwie jest dziełem wyróżniającym się wśród pozostałych filmów absolwenckich. Zmianę konwencji filmowej można było również zauważyć w twórczości katowickiej edukatorki Beaty Dzianowicz, której dokument „Cela z widokiem” z 1996 roku pokazano w sekcji WRiTV, jednak reżyserka tym razem przyjechała do Cieszyna ze swoją pierwszą fabułą. Pełnometrażowy film „Odnajdę cię” to gatunkowe połączenie kryminału, thrillera, dramatu rodzinnego i filmu sensacyjnego zrealizowane pośród pejzaży Katowic, ze świetną rolą Dariusza Chojnackiego.

Zaprezentowanie najświeższych filmów absolwentów UŚ było tym cenniejsze, że to, co od kilku lat najbardziej przyciąga przed wielki ekran publiczność, to właśnie polskie kino najnowsze. Filmy takie jak „Słodki koniec dnia”, „Ciemno, prawie noc”, „Córka trenera” czy „Zabawa zabawa” odznaczyły się szczególnie wysoką oglądalnością w Cieszynie. Nie dziwi zatem fakt, że polską aktorską retrospektywę filmową organizatorzy zdecydowali się poświęcić Marcinowi Dorocińskiemu (z którego udziałem festiwalowicze mogli obejrzeć aż trzy nowe filmy). Najgłośniejszą realizacją okazał się jednak „Słodki koniec dnia” Jacka Borcucha, której pokaz podczas KnG był jednym z pierwszych w naszym kraju. Motyw obcości, obecny w wielu omawianych wyżej filmach, tutaj powraca w historii o napięciu pomiędzy imigrantami i autochtonami. Cytujący Michela Houellebecqa i Ezrę Pounda reżyser pozostawił jednak widzów z wieloma pytaniami i podsycił dyskusję na temat kluczowych dzisiaj problemów.

Po motyw uchodźctwa sięgnęli również artyści młodego pokolenia, Klara Kochańska i Kasper Bajon. Ich wspólny projekt „Via Carpatia” został zrealizowany z prywatnych funduszów twórców i opowiada historię inspirowaną osobistymi przeżyciami aktora Piotra Borowskiego, odtwórcy jednej z głównych ról (i zarówno w filmie, jak i życiu prywatnym męża Julii Kijowskiej). Film przedstawia podróż pary bohaterów, Julii i Piotra, do obozu syryjskich uchodźców, znajdującego się na granicy grecko-macedońskiej, w celu odnalezienia i przywiezienia do Polski ojca mężczyzny. Pomysł filmu, polegający na skoncentrowaniu się raczej na w pełni autentycznej drodze bohaterów, zwieńczonej zresztą porażką, to intrygującą próba przedstawienia narracji na temat problemu uchodźców z innej perspektywy, a co więcej, bez wykorzystywania ich wizerunku. Niestety niektóre atuty filmu można było dostrzec dopiero po spotkaniu z Kasprem Bajonem.

Z tematyką dwóch polskich filmów korespondują nastroje panujące w najnowszym kinie czeskim, z których każdy porusza wprawdzie inną tematykę, jednak wszystkie te obrazy łączy różnie pojmowana wolność. W „Miss Hanoi” Zdenek Viktor (2018) w formule kryminału polemizuje z problemem mniejszości wietnamskiej osiedlającej się w Czechach i sprzeciwia się niechęci swoich rodaków do innej kultury. Śledztwo prowadzone przez uprzedzonego względem „obcych” czeskiego inspektora oraz młodą policjantkę wietnamskiego pochodzenia nie tylko angażuje odbiorcę w rozszyfrowywanie zagadki, ale z pewnością także przełamuje stereotyp Wietnamczyka-„sklepikarza” w Czechach, z którym usilnie walczą bohaterowie „Miss Hanoi”. Dokument „Kibera: opowieść o slumsach” zabiera z kolei widzów śladami młodego fotografa, który urodził się i żyje w Kiberze – największych slumsach w Afryce, w których wirus HIV jest codziennością, każdy dzień to walka o przetrwanie i zdobycie pożywienia. Mimo wszystko mieszkańcy Kibery są szczęśliwi i – co najważniejsze – niezależni, bowiem nie mają urzędów i polityków, a prawo wymierzają sobie sami na tyle brutalnie, że właściwie nie ma tam przestępczości. Jedyną kartą przetargową ze stronu rządu w staraniu się o pozbawienie Kibery autonomiczności jest jednak odpowiednia opieka medyczna dla chorych, która dla części wydaje się przekonującym argumentem. Reżyser dzięki przewodnikowi rozmawia z mieszkańcami Kibery, którzy za wszelką cenę starają się pomóc własnej społeczności i ułatwić każdy kolejny dzień.

Równie trudnego wyzwania podjęła się czeska reporterka telewizyjna, która postanowiła bez medialnego wsparcia udać się do okupowanego przez bojowników Państwa Islamskiego Mosulu, w samo centrum najbardziej krwawej od czasów II wojny światowej walki. Jana Andert wielokrotnie ociera się o tragiczną śmierć, biegnąc „pod prąd” tam, skąd wszyscy uciekają. Obraz bezpośrednio zarejestrowany reżyserka dzieli na kilka części, nadając każdej z nich liryczny komentarz. Wizja brutalnej rzeczywistości w filmie Andert staje się niezwykle autentyczną, choć kontrowersyjną sztuką. Wolność to jednak nie tylko wartość, o którą walczy się we krwi i pocie. Dla Šimona Šafránka to połączenie pasji do filmu z pasją do skateboarding’u. W świetnym dokumencie o znamiennym tytule „King Skate” autor opowiada historię subkultury, którą sam kiedyś reprezentował. Reżyser, łącząc archiwalne nagrania pierwszych skate’ów z ich wypowiedziami dzisiaj, oddaje hołd nie tylko założycielom i pomysłodawcom jazdy na „desce”, ale i wszystkim jej fanom.

Podsumowując XXI edycję Kina na Granicy, można odnieść wrażenie, że tegoroczny festiwal zdominowały polskie akcenty filmowe – częściowo za sprawą sekcji obejmującej twórczość katowickich absolwentów, która zastąpiła ubiegłoroczny przegląd filmów reżyserów i scenarzystów FAMU. Znamienną uwagą w tym miejscu mogłyby być również słowa Janusza Zaorskiego, które padły podczas debaty reżyserów oraz reżyserek i podsumowały 2019 rok jako najlepszy czas dla polskiego kina młodych. Istotnie, jest w tym stwierdzeniu sporo racji. Z każdym rokiem nie tylko rośnie liczba polskich nowych filmów wyświetlanych na KnG, ale i ich wartość. A polskim artystom w Cieszynie dobrze, zatem dyrektor artystyczny Łukasz Maciejewski ma z czego wybierać. Czymże jednak byłby Cieszyn bez czeskiej strony? Na szczęście organizatorzy zadbali również o porządną dawkę dobrego kina czeskiego i czechosłowackiego spod znaku firmowego Jana Švankmajera, Jiříego Menzla, Juraja Jakubisko i wielu innych autorów. Zaś urozmaicenia dodawały również akcenty: słowacki, węgierski, rosyjski i ukraiński. Myślę, że każdy w Cieszynie mógł znaleźć coś dla siebie.
21. Przegląd Filmowy Kino na Granicy, Cieszyn, Český Těšín 27.04-3.05.2019.