Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (372) / 2019

Przemysław Pieniążek,

KUNG FU PAWIAN (BABOON!)

A A A
„Rysowanie tego komiksu rozpocząłem w 2008 roku, jeszcze przed »Sagą o Atlasie i Axisie«, ale nie znalazłem dla niego wydawcy, dlatego porzuciłem ten projekt. Po zakończeniu »Sagi« wystartowałem z patreon.com/Pau, aby pokazać moim najbardziej lojalnym czytelnikom pracę, którą wykonuję dzień po dniu, i to dzięki ich wsparciu mogłem ukończyć tę historię. Dzięki nim, i Pawłowi Timofiejukowi, pierwszemu wydawcy »Baboon!«, masz tę książkę w rękach” – zdradza hiszpański artysta w dołączonych do niniejszego tomu podziękowaniach. Tomu, którego lektury z pewnością nie będą żałować fani autora „Wyspy kamieni” – zresztą nie tylko oni.

Akcja tego niemego (choć świetnie wykorzystującego potencjał drzemiący w komiksowych ikonach) utworu przenosi nas na sawannę, gdzie brzemienna lamparcica wydaje na świat maleństwo. Jak na troskliwą matkę przystało, udaje się na polowanie, pozostawiając kociaka w bezpiecznym schronieniu. Jednak gdy powraca wraz z małpim truchłem, wszystko staje na głowie. Okazuje się bowiem, że cętkowany osesek nie żyje, a co więcej – do ciała zagryzionej samicy pawiana przylgnęło jej młode, które zaczyna traktować drapieżnika jak swoją rodzicielkę. Skonsternowana lamparcica, ulegając podszeptom instynktu (macierzyńskiego, ma się rozumieć!), przygarnia sierotkę, po latach wyrastającą na biegłego w sztuce polowania samca.

Ale życie nie oszczędza protagoniście kolejnych trudnych doświadczeń: najpierw staje się świadkiem śmierci swojej przyszywanej matki, potem zaś zakochuje się – z wzajemnością – w przedstawicielce swojego gatunku. Jak nietrudno zgadnąć, inne samce krzywym okiem patrzą na outsidera, dając mu solidny wycisk. Całą sytuację obserwuje pewna stara małpa, która o mały włos (dzięki błyskawicznej interwencji słaniającego się na nogach bohatera) unika śmierci. Tak zaczyna się historia niezwykłej przyjaźni oraz opowieść o hartowaniu ducha i ciała: wszak sędziwy towarzysz pawiana okazuje się mistrzem kung fu, odnajdującym w nieboraku materiał na pojętnego ucznia.

„Baboon!” to komiksowa perełka, która lśni już od pierwszej strony i nie traci nic ze swego blasku aż do ostatniego kadru. Cartoonowa kreska Paua, świetnie oddająca motorykę ruchu postaci (brawurowo rozrysowane sekwencje pojedynków) oraz potrafiąca uchwycić bogatą gamę emocji malującą się na pyskach bohaterów (vide: przeszywająca serce reakcja lamparcicy po stracie dziecka) jest niewątpliwym atutem tego dzieła, oferującego bardzo przyjemną dla oka kolorystykę. Uniwersalna w swej wymowie opowieść o odnajdywaniu własnego potencjału oraz życiowej drogi, historia o miłości, przyjaźni i gotowości do poświęcenia w imię tego, co ważne, a może najważniejsze: „Baboon!” z wdziękiem przypomni wam kilka odwiecznych prawd, gwarantując przy tym doskonałą zabawę dla całej rodziny. A to naprawdę dużo jak na tak pozornie niepozorny komiks. Gorąco polecam!
Pau: „Baboon!”. Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy. Warszawa 2019.