Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (372) / 2019

Przemysław Pieniążek,

O TYM, CO BONNIE ODKRYŁA PO DRUGIEJ STRONIE (REBORN. ODRODZONA)

A A A
Była nauczycielka, Bonnie Black, spędza ostatnie dni życia na oddziale udarowym. Wkrótce jednak przekonuje się, że śmierć nie jest kresem: starsza pani odradza się bowiem w zaświatach, odzyskując przy tym młodzieńcze ciało, skądinąd odziane w futurystyczny kostium. Jak się okazuje, protagonistka trafiła do przesiąkniętej magią i cudownością Adystrii, gdzie spotyka swojego ojca (tragicznie zmarłego hutnika, aktualnie przypominającego nordyckiego herosa potrafiącego jednym uderzeniem bitewnego topora ubić wrednego smoka) oraz niegdysiejszego towarzysza zabaw, psa Roy-Boya (dziś opancerzonego czworonoga, któremu niestraszne żadne niebezpieczeństwo).

Co więcej, mieszkańcy tego zakątka od lat oczekiwali na przyjście Bonnie, w której upatrują wybawicielki zdolnej przeciwstawić się rogatemu Lordowi Golgocie, którego słudzy (przybywający z Mrocznych Ziem, infernalnej ojczyzny wszelkiej maści zwyrodnialców, morderców i miejsca kaźni zatwardziałych grzeszników) dokonują coraz śmielszych napaści na rezydentów Adystrii. Uzbrojona w magiczny oręż Black wyrusza wraz z ojcem i bojowym psem do domeny czystego zła, gdzie uprowadzony został Harry – zamordowany mąż Bonnie.

„Najlepsze są proste pomysły, a ja lubię wielkie, uniwersalne idee. Do każdego zaś trafia próba rozwikłania tajemnicy tego, dokąd trafiamy po śmierci. Śmierć to jedyny, bezwzględny pewnik. Czy jesteś ateistą, czy wierzącym, wszyscy jesteśmy sobie równi pod tym względem, bo wiemy na ten temat równie niewiele. Każdy, kto sądzi, że ma pojęcie, co nas czeka, ma pięćdziesiąt procent szans, że się myli, a to sporo. Może po śmierci wszystko się kończy, a może zaczyna się coś innego. Podoba mi się zabawa tą wielką »niewiadomą«. To jak wypływanie nocą w morze. Nie wiemy, co tam znajdziemy” – przekonuje szkocki scenarzysta Mark Millar w wywiadzie dołączonym do komiksu „Reborn. Odrodzona”. Współtwórca przygód Kick-Assa przygotował tym razem sześcioodcinkową serię (posiadającą jednak otwarte zakończenie), będącą energetyzującym połączeniem dark fantasy, elementów SF oraz krwistego horroru. Jeśli podoba wam się poetyka „Sagi” Briana K. Vaughana i Fiony Staples, niniejszy album powinniście przyjąć z otwartymi ramionami.

Millar skrzętnie wykorzystuje sprawdzoną Hitchcockowską receptę, zaczynając od mocnego uderzenia (w tym przypadku jest to makabryczna strzelanina na ulicach Minneapolis), by następnie stopniowo podnosić poziom napięcia. Przeplatając partie pierwszoosobowej narracji (snutej przez bohaterkę komiksu) licznymi retrospekcjami oraz widowiskowymi scenami akcji, scenarzysta „Jupiter’s Legacy – Dziedzictwa Jowisza” nie zapomina ani o chwilach wzruszeń, ani o szczypcie bardzo czarnego humoru (vide: wątek złowieszczego generała Frosta mającego do wyrównania rachunki z Bonnie). Operujący z miejsca rozpoznawalnym stylem Greg Capullo („Batman”, „Spawn”) z werwą i pietyzmem ukazuje realia równie baśniowych, co koszmarnych zaświatów. Fantazyjne stroje, zaawansowane technologicznie pojazdy i zjawiskowe (bądź mrożące krew w żyłach) siedziby odrodzonych, budzące respekt bestie (na czele z lwiogłowym smokiem Arymateą) plus ekstremalnie brutalne sceny walk i te o militarnym charakterze – amerykański rysownik wykonał naprawdę solidną robotę.

„Reborn. Odrodzona” to energetyzująca, obficie zroszona posoką opowieść o tym, jak może wyglądać nasza pośmiertna egzystencja. To także historia o bohaterstwie, poświęceniu, drugiej szansie i zależności między przeznaczeniem a wolną wolą. Millar sugeruje bowiem, że wszystko, co robimy, nawet przypadkowo, ma ogromne znaczenie – na tym i następnym świecie. Sprawdźcie sami, jakie decyzje podjęli protagoniści niniejszego komiksu, który jest przykładem sprawnie napisanej (choć chwilami wywołującej chyba jednak niezamierzony śmiech) i werystycznie zilustrowanej rozrywki.
Mark Millar, Greg Capullo: „Reborn. Odrodzona”. Tłumaczenie: Marek Starosta. Wydawnictwo Mucha Comics. Warszawa 2019.