Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (372) / 2019

Kamila Czaja,

MROKI NAD CZECHAMI (DANIEL PETR: 'SIOSTRA ŚMIERĆ')

A A A
Nazwa serii Czeskie Krymi już po zaledwie trzech pozycjach stała się dla mnie wystarczającą rekomendacją, by sięgać po kolejne książki wydane pod tym „szyldem”, więc i „Siostrę Śmierć” Daniela Petra przyjęłam z zainteresowaniem. Zwłaszcza że z biogramu na skrzydełku okładki wyłaniał się autor ceniony w Czechach, wszechstronny, nieograniczający się do jednego gatunku. Intrygowało też umieszczenie akcji w Czeskiej Szwajcarii, na terenie, przynajmniej z punktu widzenia polskiego czytelnika, literacko niewyeksploatowanym.

Po lekturze wiem, że nadal będę wszystkim, którzy chcą słuchać (innym zresztą też), polecać Czeskie Krymi – w tym najnowszą publikację Wydawnictwa Afera, mimo że „Siostra Śmierć” to kryminał pod wieloma względami trudny. I ta trudność z reguły stanowi zaletę omawianej książki, jednak miejscami trudno nie dostrzec pewnych wad w konstruowaniu obecnej w niej intrygi.

Sekrety i skrytości

Przede wszystkim mamy do czynienia z fabułą skomplikowaną zarówno pod względem liczby postaci i wątków, jak i sposobu przedstawienia wydarzeń. Václav Rákos, mocno pogubiony w życiu prywatnym policjant z dręczącą go przeszłością, próbuje wyjaśnić zbrodnie popełnione w Rumburku. W sprawę uwikłana jest pielęgniarka Anna oskarżona o mordowanie pacjentów, ważnymi bohaterami okazują się jej dzieci, dużo uwagi poświęcono właścicielowi miejscowego pensjonatu, a wszystkie drogi zdają się prowadzić do zbrodniarza wojennego, który podobno od lat nie żyje. Do tego dodać trzeba zagmatwane powiązania między postaciami, liczne retrospekcje, korzenie problemów tkwiące w przeszłości lub w innych krajach… Łatwo się w zawiłościach „Siostry Śmierci” pogubić, co o tyle nie jest poważnym zarzutem, że większość pomysłów fabularnych Petr potrafi sensownie uzasadnić.

Czasami jednak autor mota chyba nadmiernie. Nie chodzi oczywiście o to, żeby wszystkie puzzle były od razu dostępne, ale czasami to, co się dzieje w książce, wydaje się irracjonalne, bo odbiorca wie za mało. Owszem, w wielu kwestiach Petr robi to celowo i dobrze nad ową gmatwaniną panuje, a nieracjonalność wydarzeń wynika z nieracjonalności ludzi i świata przedstawionych w kryminale. Gdy szef Václava narzeka: „To chyba nie dzieje się naprawdę” (s. 136), a jedna z bohaterek zastanawia się: „Przecież w prawdziwym życiu nie zdarzają się takie rzeczy. A może jednak?” (s. 186), to widać tu zamysł, przemyślane zapewnienie atmosfery absurdalnego aż nieraz zagrożenia, wynikającego z zasad (czy też ich braku) rządzących tą powieściową rzeczywistością. Chwilami Rumburk i okolice przypominają Twin Peaks – tak trudno odkryć reguły miejscowej gry.

Momentami można jednak podejrzewać Petra o zbyt duże ufanie zbiegom okoliczności i o nadmierne zatajanie przed czytelnikiem danych. Wielokrotnie okazuje się, że pewne decyzje bohaterów były jednak uzasadnione – tyle że okazuje się to bardzo późno, kiedy nagle ujawnione zostają czytelnikowi jakieś niewspomniane wcześniej fakty, dokumenty, rozmowy. Chyba lepiej sprawdziłoby się rzadsze poleganie na takim chwycie i pozwolenie odbiorcy na stopniowe snucie hipotez. Warto docenić natomiast fakt, że Petr buduje książkę z krótkich fragmentów, oznaczając czas i miejsc akcji. Szybki, wręcz filmowy montaż wciąga i nie pozwala się skupiać na ewentualnych mankamentach fabuły.

Czeskie błędy

Powieściowa intryga budzi więc mieszane uczucia, bo finalne odkrycie, że w tym wszystkim był spory sens, nie potrafi zatrzeć zbyt długo budowanego w czytelniku poczucia błądzenia, a i nie wszystkie końcowe rozwiązania w pełni zadowalają po tak wielopoziomowym ich przygotowywaniu. Jednak intryga intrygą, a „Siostra Śmierć” zasługuje na uwagę i pozytywną ocenę głównie za inne warstwy.

Petr tworzy bardzo przekonujące postacie. Nawet gdy sięga po konwencjonalne wzorce typu „znękany glina” czy „bezlitosny oprawca”, nadaje bohaterom rys indywidualny, nie bojąc się negatywnych cech, trudnych dylematów, niewygodnych prawd o ludziach. Atutem jest wspomniana już sceneria północnych Czech, w tym wykorzystanie pograniczności opisywanych miejsc. Duża korzyść z czytania serii Czeskie Krymi to weryfikowanie nadmiernie optymistycznych stereotypów na temat naszych sąsiadów, a „Siostra Śmierć” działa w tym zakresie bardzo mocno. Pokazuje Petr tradycyjne męskie, często szowinistyczne postawy, nierozliczone czasy komunizmu, brutalność skrywaną pod pozorami optymizmu i równowagi („Czechy są jednym z największych eksporterów uzbrojenia na świecie. Na boku są jeszcze narkotyki, prostytucja i pornografia dziecięca” [s. 239-240]). Przeszłość miesza się z teraźniejszością, wpływając na wszystko: „Czasami Rákos myślał sobie, że północne Czechy są jak sklerotyczny staruszek, który niby to nic nie pamięta, ale bez przerwy zadręcza człowieka wspomnieniami” (s. 314).

***

W świecie kryminału Petra w każdej szafie jest trup – i mimo gatunkowej konwencji nie zawsze chodzi o zwłoki zamordowanego człowieka. Równie przejmujące okazują się problemy żyjących, efekty nieprzepracowanych traum i toksycznych relacji. I wszyscy tu ostro piją, bo każdy ma coś, o czym chciałby zapomnieć. Co istotne, rozwiązanie niektórych zagadek dręczących Václava i pozostałych bohaterów nie prowadzi do bajkowej szczęśliwości, wywołując raczej pytanie, czy pewne tajemnice nie powinny pozostać nieodkryte, czy warto ich zgłębianiu poświęcić życie. Ten czający się pod powierzchnią mrok, ogarniający ludzi i miejsca, przeszłość i teraźniejszość, to plus „Siostry Śmierci” – kryminału, który czyta się dobrze i szybko mimo pojedynczych wątpliwości.
Daniel Petr: „Siostra Śmierć”. Przeł. Agata Wróbel. Wydawnictwo Afera. Wrocław 2019 [seria: Czeskie Krymi].