ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (372) / 2019

Zuzanna Sokołowska,

ZNAKI NA NIEBIE (BUNKIER SZTUKI: 'W NOCY TWARZĄ KU NIEBU')

A A A
Najnowsza ekspozycja w krakowskim Bunkrze Sztuki pod enigmatycznym tytułem „W nocy twarzą ku niebu” to wystawa, której głównymi bohaterami stały się literatura iberoamerykańska, jak i twórczość artystów obu Ameryk oraz Europy. Inspiracją do jej powstania stały się dwa utwory literackie – opowiadanie Julio Cortázara (zatytułowane identycznie, jak sama wystawa) oraz nowela Roberta Bolaño „Gwiazda daleka”. W opowiadaniu Cortázara mieszają się dwa światy – magiczny oraz realny. Nic nie jest takie, jakie się wydaje, a śnienie staje się bardziej prawdziwe niż sama rzeczywistość. Dochodzi do wypadku – mężczyzna potrąca kobietę, która niemal bez szwanku uchodzi z katastrofy drogowej. Bohater opowiadania zaś zostaje ranny i zapada w dziwny sen, kończący się złożeniem go w ofierze w pradawnym rytuale na azteckim ołtarzu „w nocy twarzą ku niebu” (s. 6). Tymczasem Bolaño snuje narrację o awangardowym poecie-zabójcy, który siedząc w myśliwcu, układa mroczne wiersze na niebie utkane z dymu silnika. Co łączy oba utwory? Pozornie wydawałoby się, że nic, jednak krakowska ekspozycja stara się odnaleźć punkty styczne pomiędzy twórczością pisarzy a współczesną rzeczywistością.

Kuratorzy wystawy, Krzysztof Siatka oraz Mikołaj Sporadyk, traktują opowiadania Cortázara i Bolaño jako pewnego rodzaju podróż przez światy, w których nie tylko przenikają się magia i rzeczywistość, ale przede wszystkim pojawia się w nich bezwzględna dyktatura, pozbawiająca wszelkiej nadziei na wolność. Juan José Amate Blanco w swoim eseju „Tradycja powieści dyktatury w Ameryce Łacińskiej” zastanawia się nad początkami reżimów w Ameryce Łacińskiej. „W większości wypadków dyktatury datują się od początku istnienia danego kraju, gdyż w momencie uzyskania niepodległości powstają niesnaski wśród tych, którzy ją wywalczyli, co powoduje chwiejność reżimów politycznych ustanowionych po utworzeniu samodzielnego państwa. Nieuchronną konsekwencją owego braku stabilizacji jest zupełne rozprzężenie porządku publicznego, co sprzyja powstawaniu silnych rządów; zobowiązują się one, że przywrócą w kraju dyscyplinę” (s. 40) – podkreśla Blanco, który opisuje także jedno z najbardziej charakterystycznych zjawisk w historii dyktatur Ameryki Łacińskiej, określane mianem caudillismo (tłum. wódz). „Dyktatury nie powstają w oparciu o jakąś partię, lecz za sprawą jednostki użyczającej swego nazwiska stronnictwu, politycznemu, któremu przewodzi i domagającej się, aby nadawano jej specjalne tytuły: odnowiciel, dobroczyńca, odrodziciel, itp. przy czym jej zniknięcie ze sceny politycznej idzie w parze z załamaniem się systemu, który stworzyła. Do najważniejszych przyczyn powstania caudillismo należy militaryzm wywodzący się z wojen o niepodległość, ignorancja szerokich mas ludowych, brak tradycji politycznej, zapędy nacjonalistyczne, słabe uprzemysłowienie większości krajów. Pojawienie się zjawiska caudillismo od jego przekształcenia się w dyktaturę dzielił tylko jeden krok” (s. 38) – twierdzi Blanco.

Literatura iberoamerykańska stanowiła zarówno element sprzeciwu wobec reżimu, jaki i była nieodzownym elementem propagandy. Literaci, którzy mieli odwagę sprzeciwić się dyktaturze, lądowali najczęściej w więzieniu albo byli skazani na wygnanie z kraju, które kończyło się samobójstwem lub chorobą psychiczną. Krakowska wystawa subtelnie nawiązuje do historii literatury Ameryki Łacińskiej, wykorzystując prace artystów, w których rządzi tekst. Ale nie tylko. Warto zaznaczyć, że istotnym elementem ekspozycji stają się także prywatne marzenia, nadzieje, rozczarowania, obserwacje i przeczucia, a także wątpliwości związane z miejscem sztuki w walce o wolność. Czy naprawdę ma ona wpływ na zmianę, czy stanowi jedynie odpowiedź na otaczającą rzeczywistość? A może tak naprawdę jest próbą dookreślenia siebie, opowiedzenia się za którąś ze stron? Pojawiają się także inne wątpliwości – jak Europa postrzega współcześnie Amerykę Łacińską? Czy jest dla niej zupełnie obcym, nierozpoznanym terytorium? Czy raczej staje się miejscem, w którym wszystko dzieje się na opak i trudno jest to pojąć?

Aranżacja ekspozycji „W nocy twarzą ku niebu” wydaje się łączyć słynny realizm magiczny, z którego znana jest literatura Ameryki Łacińskiej, z polityką oraz historią. Nie ma na wystawie jednoznacznych podziałów – każda z realizacji przenika kolejną, a wszystko to utrzymane jest na granicy jawy i ekstatycznego snu. Jedną z prac prezentowanych w Bunkrze jest dokumentacja fotograficzna performansu Julii Kurek „Santa Libertad” (2016). W trakcie swojego pobytu rezydencyjnego artystka przyglądała się życiu Meksyku, w którym rządzą przemoc i kartele narkotykowe. W 2013 roku ten region świata stał się niechlubnym, światowym liderem pod względem porwań i zabójstw (s. 7). Co tydzień w tajemniczych okolicznościach znika tam od kilku do kilkunastu osób, a ulice i stacje metra obwieszone są plakatami z wizerunkami zaginionych osób. Za ten stan rzeczy odpowiada między innymi korupcja, która dotyczy niemal wszystkich władz. Nikt nie przejmuje się brutalnymi morderstwami, okaleczonymi ciałami i masowymi grobami. Dla Meksykanów ten stan rzeczy jest naturalny i oczywisty, a codzienna prasa obfituje w zdjęcia zmasakrowanych zwłok.

Kurek w swojej twórczości postanowiła jednocześnie opowiedzieć historię mieszkańców małych miasteczek, kontrolowanych przez kartele narkotykowe. Mieszkańcy postanowili obronić się samodzielnie, kupując dla siebie broń, jednak ich działania zostały szybko stłamszone przez lokalne władze. Kurek w swoim performensie zamieniła się w żywą rzeźbę. W trakcje jego trwania stworzyła nieistniejącą w obfitym kanonie meksykańskich świętych postać, symbolizującą wolność. Nawiązuje ona do popularnej figury Santa Muerte (Święta Śmierć). Atrybutami Kurek stały się flaga Meksyku oraz karabin wypożyczony ze sklepu. Artystka poprzez swoje działania stawiała pytania o sposoby walki o wolność – czy można ją osiągnąć bez przemocy? Jak sprzeciwić się władzy, która postępuje jak organizacja przestępcza i represjonuje swoich obywateli? Czy z tego impasu jest w ogóle jakieś wyjście? Kurek nie spogląda na Meksyk jak na region nieustannie trwającej fiesty, lejącej się strumieniami tequili czy grających na gitarach mariachi. Chciała przede wszystkim za pomocą swojego ciała oddać głos zwykłym obywatelom, którzy na co dzień zmagają się z biedą, brutalną, bezsensowną przemocą oraz obezwładniającą bezsilnością.

Intrygującą pracą jest bez wątpienia film Carlosa Amoralesa „Człowiek, który robił wszystko, co zabronione” (2014). Artysta inspirował się psychopatycznym mordercą z wcześniej już wspomnianego opowiadania Bolaño „Gwiazda daleka”. Bohater postępuje według fikcyjnego „Manifestu kubizmu ideologicznego”, który mówił, że sztuki jako takiej nie można wytwarzać. Może być ona jedynie produktem umysłu stworzonym ze słów. Jednak na tym manifest się nie kończy – jego treść dotyczy tworzenia jednostkowych praw, skoro państwo, jak i demokracja udowodniły, że są bezwartościowe. Innymi słowy, tylko w ten sposób można uzyskać absolutną wolność. Dlatego też filmowy bohater, wychodząc poza społeczne schematy i wartości, zabija, stojąc ponad wszelką moralnością. Obraz Amoralesa to wynik jego prywatnych badań nad radykalizmem w chilijskim środowisku artystycznym w okresie przewrotu.

Kontekst opowiadania Bolaño przewija się także w prezentowanych na wystawie tekstach „Czym jest raj” czy „Mój Bóg nie był, mój Bóg nie chciał, mój Bóg nie powiedział. Odpowiedź Robertowi Bolano”, autorstwa Raúla Zurity, wybitnego chilijskiego poety, który zasłynął akcjami protestacyjnymi wobec reżimu Pinocheta. Był więziony i torturowany. Próbował wypalić sobie oczy amoniakiem i przypalił sobie twarz żelazem. Założył radykalny kolektyw artystyczny Colectivo de Acción de Arte (CADA), którego był najaktywniejszym członkiem. Jedną z najsławniejszych akcji CADA było wyrzucenie z samolotów w 1981 roku nad stolicą Chile 400.000 ulotek, których treść wymierzona była przeciwko obowiązującej władzy. Zurita to artysta totalny, niepokorny, całkowicie opętany obsesją wolności. Nie inaczej dzieje się w przypadku innego twórcy, Gonzalo Diaza, który na krakowskiej wystawie zaprezentował swoją słynną pracę „Eclipse (2007), powstałą w ramach dwunastej edycji Documenta Kassel. Diaz śmiało stwierdza, że sztuka współczesna musi z większą siłą potępiać polityczne, społeczne, gospodarcze i środowiskowe okrucieństwa popełniane na świecie, a dzieła sztuki, jak zauważa, powinny dawać objaśnienia procesów dziejących się w świecie, wchodzić w kontrę z dyskursami historycznymi, a także nadawać sens podejmowanych działań wobec wszelkich niesprawiedliwości. „Przybywasz na południe cierpiącej Polski tylko po to, aby przeczytać słowo sztuka pod Twoim cieniem” – ten właśnie napis zobaczy widz, którzy przekroczy ciemną przestrzeń galerii, zachwycając się piękną imitacją zaćmienia księżyca.

Wystawa w krakowskim Bunkrze Sztuki to niezwykle udana ekspozycja oddająca ducha i atmosferę Ameryki Łacińskiej. Kuratorzy miksują różnorodne wątki i konteksty, snując intrygującą narrację o utracie, jak i próbie odzyskiwania wolności, poddaniu się i zmęczeniu, wymykaniu się do sfery metafor i marzeń, bo tylko tak można sobie poradzić z reżimem i jakoś przetrwać, jeśli jakakolwiek forma sprzeciwu nie przynosi żadnego efektu. Christopher Hitchens w swojej książce „Listy do młodego kontestatora” pisał, że ludzie, nawet ci niewykształceni, czy to uwięzieni w teokratycznych reżimach dawnych wieków, czy nowoczesnych ustrojach totalitarnych, mają wrodzoną zdolność do stawiania oporu i snucia pewnych własnych rozważań, jeśli nie samodzielnego myślenia. „Wiemy o tym, ponieważ tacy ludzie pojawiają się, jak gdyby znikąd, gdy padają despotyczne nastroje” (s. 41) – twierdzi Hitchens. Artyści na krakowskiej wystawie demaskują wszelkie przejawy opresyjności i naiwnych złudzeń, zmuszają do wielowątkowego spojrzenia na rzeczywistość i zachowania czujności. Bo jak zaleca Hitchens, należy „pielęgnować w sobie następujące cechy: najwyższą niecierpliwość w połączeniu z najwyższym sceptycyzmem oraz najwyższą nienawiść do niesprawiedliwości i wszystkiego, co irracjonalne, w połączeniu z jak najwyższym stopniem ironicznego samokrytycyzmu. Wówczas naprawdę można uczyć się na przykładzie historii, a nie tylko ją przywoływać lub zamieniać w slogany” (s. 166).

Literatura:

1. „Literatura na świecie”, nr 9 (146), 1983.

2. „W nocy twarzą ku niebu. Jesteś tym, co jesz”. Folder towarzyszący wystawom. Kraków 2019.

3. Hitchens Ch.: „Listy do młodego kontestatora”. Przeł. Dariusz Żukowski. Kraków 2017.

4. Kurek J.: „Lucha Libre”. Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia. Gdańsk 2019.
W nocy twarzą ku niebu”. Kuratorzy: Krzysztof Siatka, Mikołaj Sporadyk. Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki. Kraków, 27.04-16.06.2019.