Wydanie bieżące

1 lipca 13 (373) / 2019

Marzena Boniecka,

PEWNEGO RAZU W ZSRR (TETRIS. LUDZIE I GRY)

A A A
Doskonale to pamiętam – ten szał, który ogarnął całe blokowiska, gdy pojawiły się konsole. I to skupienie, gdy każdy z nas starał się ułożyć niby prostą układankę z klocków. „Tetris” – kto nie zna tej gry? Mocno uzależniała i chyba uzależnia nadal, bo po lekturze komiksu Boxa Browna znowu to zrobiłam – zagrałam w nią.

Ale za tą układanką z klocków, którą zna cały świat, kryje się niesamowita (i mało znana) historia. Opowieść o ambicjach, marzeniach, biznesie, wielkiej polityce, trudnych czasach oraz osobistej tragedii. Właściwie gotowy scenariusz filmowy. Jednak, póki co, mamy komiks, który urodzonemu w Filadelfii rysownikowi przyniósł w 2016 roku nominację do prestiżowej nagrody Eisnera. I całe szczęście, że za sprawą wydawnictwa Marginesy komiks ten trafił w końcu do Polski.

Aleksiej, który lubił łamigłówki

Powieść graficzna Browna to wielopoziomowa narracja, sprowadzająca się nie tylko do historii o tym, jak powstał „Tetris”. Właściwie jest ona małym kompendium dotyczącym tego, co rozumiemy pod samym pojęciem gry. Pojawiają się więc tutaj odniesienia do psychologii gry, inspiracji kulturowych czy kontekstów społecznych. Wszystko (zarówno gra, jak i komiks) rozpoczyna się w głowie Aleksieja Pażytnowa, programisty Akademii Nauk ZSRR. Twórca „Tetrisa” szuka w przeszłości momentu, w którym rodzi się gra(nie), i tego, kim mogli być ówcześni gracze. I tak dowiadujemy się na przykład, że pierwsze elementy gier robiono z owczych i kozich szczątków. A jedne z pierwszych wzmianek dotyczących spędzania w ten sposób czasu znajdują się w egipskim grobowcu Pepiego I. Ciekawostek, które zmieniają spojrzenie na znaną i „prostą gierkę”, jest oczywiście znacznie więcej.

Brownowi bardzo zależało, żeby pokazać ten temat poważnie i przytoczyć konkretne fakty. Starannie więc śledzi różnego rodzaju sploty okoliczności, które ostatecznie doprowadzają do tego, co znamy dzisiaj pod nazwą „Tetris”. Stąd komiks dzieli się na części. Mamy więc część poświęconą powstaniu Nintendo, jego rozwojowi i wejściu na światowy rynek. Poznajemy twórców, założycieli, głównych (chciałoby się napisać „graczy”) potentatów. Podobnie, jeśli chodzi o Andromeda Software. A pomiędzy tymi wątkami pojawia się niepozorny Aleksiej, który lubi łamigłówki i tworzy dla siebie oraz przyjaciół grę dobrą na odstresowanie się od pracy. Grę, która ma wciągać bardziej niż papierosy. „Tetris” zaczyna więc żyć własnym życiem, stając się fenomenem – najpierw radzieckim, później światowym.

Brown świetnie jednak pokazuje, jak komunistyczna władza przejęła kontrolę nad sukcesem tej gry, pozbawiając jej twórcę jakichkolwiek praw oraz zysków. Momentami można odnieść wrażenie, że postać Aleksieja, na tle tych wszystkich wydarzeń, jest nieco zbyt naiwna, zbyt skromna. Rozumiem jednak zamysł autora, który w ten sposób podkreśla, że Pażytnow nie miał wyjścia – musiała mu wystarczyć satysfakcja własna oraz przyjaźń kolegi po fachu, Władimira Pochilki (Wowy). Pieniądze i splendor zgarniał Związek Radziecki w służbie narodowi. W latach 1985-1996 twórca „Tetrisa” nie otrzymał za grę żadnych pieniędzy, choć na górze toczył się bój o licencję i prawa autorskie.

Wielka gra warta mistrzowskiej opowieści

„Tetris” różnie wpływał na (układał) życie ludzi. Jak czasem dramatyczne były to losy, pokazuje historia Wowy, ale nie tylko. Można powiedzieć, że w pewien sposób Pażytnow także przegrał – autor komiksu odsłania przed nami mechanizm zniewolenia oraz wykorzystania jednostki przez aparat państwa. Box Brown pokazuje wprawdzie, że w końcu Aleksiej emigruje do Stanów Zjednoczonych, zaczyna zarabiać na swojej grze i razem z Hankiem Rogersem zakłada The Tetris Company, ale na tym kończy. Wydaje się, że historię wieńczy happy end. Tymczasem Pażytnow pracuje we własnej firmie kilka miesięcy – tyle wystarczy, by The Tetris Company upadło. Minie trochę czasu, zanim Rosjanin znajdzie swoje miejsce. Nie zmienia to jednak faktu, że Box Brown naprawdę wykonał znakomitą pracę.

„Tetris” to przykład komiksu biograficznego znakomicie rozegranego na wielu poziomach. Brown nie skupia się wyłącznie na historii Pażytnowa, która sama w sobie jest niesamowita i przeczy wszelkim narracjom sukcesu. „Tetris” jest fabularną układanką tworzącą całość. Struktura opowieści przypomina to, czym gra jest w założeniu – trzeba posklejać wszystkie klocki, żeby dojść do finału. Brown nie szczędzi więc ważnych, także (a może zwłaszcza) dzisiaj pytań – czy gra jest sztuką? Czy jest sztuką angażującą człowieka bardziej niż jakakolwiek inna twórczość? I właściwie do czego jest nam potrzebna?

Dzieło Browna w żaden sposób nie wydaje się przerysowane. Ani jeśli chodzi o treść, ani jeśli chodzi o kadry. Autor operuje zaledwie bielą, czernią i żółcią. Tyle wystarcza, by pasjonująco opowiedzieć o ludziach i grach.
Box Brown: „Tetris. Ludzie i gry” („Tetris. The Games People Play”). Tłumaczenie: Marcin Wróbel. Wydawnictwo Marginesy. Warszawa 2019.