Wydanie bieżące

1 lipca 13 (373) / 2019

Karolina Wyciślik,

'ŚWIAT ZOSTAŁ STWORZONY ZE SŁOWA' (KATARZYNA KANTNER: 'JAK DZIAŁAĆ ZA POMOCĄ SŁÓW? PROZA OLGI TOKARCZUK JAKO DYSKURS KRYTYCZNY')

A A A
Nie ulega wątpliwości, że krytyka literacka ma problem z twórczością Olgi Tokarczuk. Jak zauważa Katarzyna Kantner w książce „Jak działać za pomocą słów? Proza Olgi Tokarczuk jako dyskurs krytyczny”, pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku część recenzentów zarzucała pisarce zbytnią „abstrakcyjność tematów” czy „peryferyjność problemów” (Zbigniew Bauer) oraz tworzenie literatury „dla mas” (Tomasz Burek); przyrównywano też tę twórczość do „literaturki”, która jest „dobrem do konsumpcji” (Anna Nasiłowska), i stawiano oskarżenie dotyczące braku ciężaru gatunkowego, który przecież charakteryzuje „prawdziwą” literaturę (cokolwiek to znaczy). Z drugiej strony pojawiła się inna trudność – książki Tokarczuk zaczęto wykorzystywać w kontekście politycznym, który rozumiem tu jako „uwikłanie w mechanizmy władzy” (Kozicka 2009: 135). Warto wspomnieć dyskusję na temat krytyki literackiej, zapoczątkowaną opinią Magdaleny Miecznickiej o książce „Anna In w grobowcach świata”. Miecznicka na łamach „Dziennika” dowodziła wówczas, że mit ten napisany został „z wyznaczników gatunkowych (…) i modnej ideologii”, a całość jest „intelektualną papką” (kultura.dziennik.pl), na co Kinga Dunin – w emocjonalnej odpowiedzi, którą przedstawiła w „Gazecie Wyborczej” – zarzuciła krytyczce, że „nie bacząc na jakiekolwiek walory literackie, załatwi pisarza lub pisarkę z wrogiego obozu”, ponadto doszukiwała się w recenzji „ataku na zamówienie” (wyborcza.pl). Warto odnotować, że ta wymiana zdań miała miejsce w konkretnej przestrzeni „politycznej” – na łamach dzienników prezentujących odmienne światopoglądy. Często niestety krytyka literacka, zamiast twórczej wymiany zdań, sprowadza się do walki poglądów i niekoniecznie – jak chciałby Stefan Chwin – ożywia dyskusje literackie (zob. tygodnik.com.pl).

Wpisywanie prozy Tokarczuk w jakiekolwiek nurty polityczne, zawłaszczanie pisarki przez określone grupy społeczne (tworzące dychotomię „nasza”–„wasza” poetka/pisarka/literatura) czy próby wartościowania ze względu na podejmowane tematy są zabiegami ekskluzji, na które Tokarczuk nie zasługuje. Autorka propozycji zaprezentowanej przez wydawnictwo Universitas zdaje sobie z tego sprawę, zwracając ponadto uwagę, że „twórczość [Tokarczuk – K.W.] ogniskuje w sobie (…) antynomie polskiego pola literackiego po 1989 roku, a zwłaszcza napięcie między literaturą wysoką i popularną oraz elitarnością i masowością” (s. 11). Jest to kolejny temat, który podejmuje Kantner i który po dziś dzień budzi gorące dyskusje nie tylko krytyki literackiej. Sama Tokarczuk w rozmowie z Przemysławem Czaplińskim i Piotrem Śliwińskim – jakby wychodząc naprzeciw swym krytykom – przyznała, że taki podział literatury istnieje. Dodała jednak: „(…) gdzieś znajduje się środek i ja bardzo chciałabym pilnować tego środka” (Tokarczuk 1999: 247).

Kantner stawia tezę, że literatura przyjmowana entuzjastycznie przez szerokie grono odbiorców może pełnić funkcję krytyczną i skłaniać do refleksji nad zasobem komunikacyjnym społeczeństwa. Badaczka wychodzi z założenia, że literatura jest dla Tokarczuk nie tylko tworzeniem fikcji; to coś znacznie więcej – zabieranie głosu w sprawach ważnych dla niej, ale jednocześnie dotyczących całego społeczeństwa. Kantner ukazuje ponadto wyjątkowy rys tej twórczości – zwrócenie uwagi na wykluczonych. W monografii zawarte jest bowiem przekonanie, że literatura, jako praktyka etyczna, angażuje bardziej niż wszelkiego rodzaju dyskursy prowadzone na płaszczyźnie społecznej. Z kolei jako przestrzeń eksperymentu tożsamościowego umożliwia „»wejście w skórę« tekstu” (s. 59), przyjęcie „pewnej tożsamości na poziomie wyobraźniowym, ideowym i somatycznym” (s. 59). Badaczka dochodzi do ważnej konkluzji, że działalność fikcjotwórcza ma dla Tokarczuk wymiar performatywny, ponieważ ewolucja poglądów, która ma szansę dokonać się u czytelnika za sprawą literatury, „może doprowadzić do zmiany odczuwania, zachowania, a wreszcie do przemiany społecznej” (s. 39).

Autorka bierze na tapet słowo i sprawdza, jak sytuuje się ono w obrębie różnych dyskursów. Już w pierwszym zdaniu swej pracy informuje, że za myśl przewodnią badań obrała fragment „Ksiąg Jakubowych”: „Największą moc mają jednak nie czyny cielesne, lecz te, które wiążą się ze słowem, świat bowiem został stworzony ze słowa i jego fundamenty są ze słów” (s. 9). Główne pytanie, jakie stawia w swej publikacji Kantner, brzmi: jak działać za pomocą literatury? Materiał interesujący badaczkę to te literackie strategie Tokarczuk, które wykorzystywane są jako narzędzie krytyki wszelkich momentów wykluczenia i opresyjnych struktur stosowanych przez inne dyskursy. W kolejnych rozdziałach czytelnik znajdzie analizy dotykające problematyki dyskursu antropocentrycznego (rozdział II), postsekularyzmu i dyskursu dogmatycznej religijności (rozdział III), relacji międzyetnicznych i opresyjnych zachowań nacjonalistycznych oraz rasistowskich (rozdział IV), a także dyskryminującego języka psychiatrii. W wielu przypadkach skrupulatne analizy, począwszy od „Podróży ludzi Księgi” na „Księgach Jakubowych” kończąc (włączając ponadto pojedyncze opowiadania), uświadamiają, że autorka „E.E.” od początku swej twórczej drogi realizuje trudny do zachowania model pisarki niebanalnej, zaskakującej, stawiającej niejako świat na głowie. Kantner dowodzi, że dzięki temu, iż Tokarczuk nie boi się przyjmować punktu widzenia ofiary czy obrońcy niepopularnego stanowiska – człowieka uważanego powszechnie za dziwaka – dając prawo głosu postaciom wykluczanym poza obręb dyskursu (a jest ich wiele: wystarczy choćby wspomnieć ekscentryków, „wariatów”, będących poza „Prawem”, wysiedleńców, „odmieńców”, osoby stare), otwiera czytelnika – wspólnotę, dla której pisze – na treści intelektualne często charakterystyczne raczej dla rozważań akademickich i dyskursów filozoficznych. Są to między innymi: poszukiwanie pełni sensu i zagadki istnienia, gnoza, kwestie tożsamościowe, instrumentalizacja rozumu, otrodoksja, logocentryzm, patriarchat, technokracja, feminizm. Kwestie sporne stanowią okazję do zaprezentowania „nowego” (innego) punktu widzenia. Jak wierzy i przekonuje autorka monografii, literatura pretenduje do bycia przestrzenią, w której tekst jest nie tylko fikcyjną opowieścią, ale staje się „działaniem, gestem” (s. 307).

Warto zwrócić uwagę, że w prozie Tokarczuk znajdziemy tematy aktualne dla dyskusji społecznej, jak kwestie relacji polsko-żydowskich czy ustawianie się w przeszłości w pozycji kolonizatora i oprawcy wobec mniejszości. Kantner wspomina, że pisarka musiała „tłumaczyć się” z niektórych rozwiązań fabularnych zastosowanych w „Księgach Jakubowych”, co jednak nie zdołało jej uchronić przed mową nienawiści. „»Olga Tokarczuk to obywatelka Polski narodowości ukraińskiej akceptująca neobanderowską wizję przeszłości«” (s. 191) – cytuje jednego z internautów. Co więcej – oprócz przedstawiania „kłopotliwego” punktu widzenia na sprawy historyczne książki pisarki stanowią też punkt wyjścia do szerszej debaty publicznej. Twórczość ta jest niejako literacką odpowiedzią na toczącą się w wielu kwestiach dyskusję społeczną – wystarczy wspomnieć powieść kryminalną „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. Badaczka przytacza słowa Tokarczuk przyznającej w wywiadzie, że pisała książkę „jako prowokację i z pewnością prowokacja się udała – odbiór był bardzo spolaryzowany” (s. 97). W opinii Kantner  posługiwanie się stereotypami i kliszami jest niebezpieczne, ale „jeśli tekst trafi na podatny grunt, może dokonać się przewartościowanie” (s. 98).

Kantner szuka w tekstach Tokarczuk miejsc, które dotyczą praktyk językowych, i analizuje je, przedstawiając jako przejaw sprzeciwu pisarki wobec dyskursów hegemonicznych. Podkreśla, że autorka „Biegunów” często przyjmuje punkt widzenia grup wykluczonych, niejako „nieistniejących” w debacie społecznej, z premedytacją pomijanych. Ponadto przygląda się temu, co istnieje poza publicznym dialogiem, i oddaje głos każdemu, kto chce się wypowiedzieć. Kantner zwraca uwagę, że laureatka Nagrody Literackiej Nike często świadomość twórczą przedstawia jako „rodzaj pasa transmisyjnego” (s. 24), wobec którego ona sama jest przekaźnikiem treści pochodzącej z jakiejś wiedzy. Pojawia się więc „deprecjacja” roli pisarki jako twórczyni, co widać choćby w słowach: „coś mi się samo wyobraża” (s. 24) odnoszących się do pracy twórczej. Autorka monografii uważa, że sytuowanie się w pozycji „przeźroczystości”, postawa czujnego obserwatora wyczulonego na z pozoru nieistotne szczegóły czy „znikanie” za swoją opowieścią to gwaranci tworzenia alternatywnych scenariuszy, które Tokarczuk łączy z ideowym zaangażowaniem.

Kantner za przewodnika swych badań obiera Dominique’a Maingueneau, przyjmując za Francuzem założenie, że dostęp do intencji autora odnaleźć można w językowych wskaźnikach jego twórczości. U początku analiz, powołując się na Hannę Konicką, tłumaczkę pracy tego badacza zatytułowanej „Dyskurs literacki”, wyjaśnia, że nacisk w przedstawianych interpretacjach jest położony na postrzeganie „aktu mowy jako postaci społecznego działania, za który podmiot bierze indywidualną odpowiedzialność” (s. 16). Z przedstawionych analiz wyciągam więc wniosek, że pisarz – w tym przypadku Olga Tokarczuk – tak organizuje język tworzonej przez siebie literatury, aby nie postrzegać jej wyłącznie jako „martwej litery”, lecz wypowiedź, działanie, gest. Ponadto badaczka przedstawia argumenty za tym, że „język literatury jest lepszym narzędziem do wyrażania doświadczeń wykraczających poza granice racjonalności” (s. 48). Dlatego więc Tokarczuk często porusza tematy aprobujące to, co niejasne, tajemnicze, niewytłumaczalne, warte zbadania, ale i odrzucone przez naukę.

Czytając tę pracę, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że momentami literatura odgrywa tutaj rolę służebną wobec teorii. Fragmentów takich nie ma wiele, jednak – głównie przy rozdziale dotyczącym dyskursu postsekularnego – pojawiały się w mojej głowie myśli, że w przypadku kilku interpretacji teoria o trzy kroki wyprzedza fabułę, nienadążającą za wywodem autorki. Analizy dotyczące „Podróży ludzi Księgi”, „Prawieku” i „Biegunów” nie są dla mnie wiarygodne. W sposób szczególny nieprzekonująca wydaje mi się interpretacja „udręczonej codziennymi zmartwieniami” (s. 147) Annuszki, która „potencjalnych współbraci” (s. 148) z sekty nożowników spotyka „przelotnie, przeczuwając tylko ich przynależność do zgromadzenia” (s. 148). Nie odnalazłam w „Biegunach” momentu, w którym mieszkanka Moskwy przyłącza się do wspomnianej sekty, ponadto jej kondycję psychiczną odczytuję raczej jako zachowanie „triumfalistycznej abnegacji” (Kristeva 2007: 95), która jest związana ze stanami depresyjnymi i nieprzepracowaną żałobą, przekonaniem, że po urodzeniu chorego syna utraciła coś bardzo cennego – wolność. W mojej opinii bez wspomnianych analiz monografia nie straciłaby na wartości, przeciwnie – temat można by uznać za wyczerpany nawet z pominięciem tych kilku wątków – zwłaszcza że nie są to obszerne passusy, ale zaledwie kilka stroniczek tekstu. Warto jeszcze zwrócić uwagę na warstwę językową pracy: zauważa się błędy, które zwykle wychwytuje pierwsze korekta, choć być może rozkojarzony czytelnik nie przejmie się tymi potknięciami.

Jest to pierwsza publikacja w całości poświęcona prozie autorki „Opowiadań bizarnych”. Kantner zgromadziła obszerną bibliografię dotyczącą podejmowanej problematyki, porusza się w tej przestrzeni swobodnie, a skrupulatność badawczą łączy z wysokim poziomem umiejętności rozwijania własnej, oryginalnej argumentacji. Mimo kilku krytycznych uwag jestem zdania, że potrzeba więcej takich wartościowych analiz – twórczość Tokarczuk aż prosi się o tego typu opracowania. Autorka książki „Jak działać za pomocą słów? Proza Olgi Tokarczuk jako dyskurs krytyczny” dowodzi, że pisarka zaprasza do swej literatury różnorodne osobowości, pozwala im mówić to, co chcą, oddaje głos, a poprzez wycofanie się „z własnego ja”, bycie „okiem i uchem”, porzucenie cielesności daje swej literaturze gwarancję wolności od trwałych struktur. To swoiste pośrednictwo, nazwane przez Kantner „tańczeniem na granicy” (s. 307), nie dopuszcza do skostnienia myśli, tkwienia w myślowym marazmie. Wydaje się, że między innymi dlatego opowieści tworzone przez autorkę „Domu dziennego” są warte uwagi nie tylko „przeciętnego” czytelnika, ale także szanowanego badacza literatury. Warto sięgnąć po tę publikację, aby odczytać twórczość Tokarczuk na nowo.

LITERATURA:

Chwin S.: „Polityka jest piękna”, „Tygodnik Powszechny” 2002, nr 38. http://www.tygodnik.com.pl/numer/277638/chwin.html.

Dunin K.: „Prostactwo i władza”. http://wyborcza.pl/1,76842,3650048.html.

Kozicka D.: „Krytyki literackiej kłopoty z politycznością (w ostatnim 20-leciu)”. „Pamiętnik Literacki” 2009, nr 2.

Kristeva J.: „Czarne słońce. Depresja i melancholia”. Przeł. M.P. Markowski, R. Ryziński. Kraków 2007.

Miecznicka M.: „Krytykę literacką zżera konformizm”. https://kultura.dziennik.pl/artykuly/190931,krytyke-literacka-zzera-konformizm.html.

Tokarczuk O.: „Chciałabym pilnować środka”. Rozm. P. Czapliński i P. Śliwiński. W: P. Czapliński, P. Śliwiński. „Kontrapunkt – rozmowy o książkach”. Poznań 1999.
Katarzyna Kantner: „Jak działać za pomocą słów? Proza Olgi Tokarczuk jako dyskurs krytyczny”. Wydawnictwo Universitas. Kraków 2019 [seria: Modernizm w Polsce].