sierpień 15-16 (375-376) / 2019

Przemysław Pieniążek,

OBUDŹ WE MNIE BESTIĘ (JA, SMOK. SAGA)

A A A
Jak co roku mieszkańcy Ferony przygotowują się do uroczystości organizowanych na zamku Rosentall z okazji urodzin swego monarchy, króla Ferdinanda Belmotha. Na dwór jubilata przybywają także wędrowni artyści, wśród których jest ciężarna Valka, nosząca pod sercem Nika – przyszłego mnicha oraz narratora niniejszej opowieści, podobnie jak jego matka posiadającego dar pozwalający mu widzieć wspomnienia swoich przodków. Kiedy na niebie pojawia się smoczyca Madragon – wedle podań będąca niegdyś piękną, lecz groźną wiedźmą, którą skazano na czuwanie nad Rosentallem aż po kres jej dni – lud Ferony wie, że podobnego omenu nie można lekceważyć. I rzeczywiście: u bram zamku staje armia najemników dowodzonych przez napędzaną pragnieniem zemsty, okrutnie okaleczoną Made Trofen, pragnącą odzyskać pewien bezcenny artefakt, który musiała pozostawić podczas swojej ucieczki dwadzieścia lat wcześniej. Bezkompromisowy atak oraz przelana krew sprawiają, że do akcji wkracza wspomniana Valka, przeobrażając się w tytułowe stworzenie.

A to zaledwie początek trzyczęściowej sagi (w skład której wchodzą tomy „Koniec genezy”, „Żelazna Księga” i „Nieśmiertelni”), będącej autorskim projektem Juana Gimeneza, argentyńskiego scenarzysty oraz rysownika komiksowego, mającego w swoim portfolio także liczne ilustracje, okładki płyt czy grafiki do gier komputerowych. Chociaż autor „Czwartej siły” oraz przygód Leo Roi doskonale czuje się w repertuarze spod znaku SF/space opery, cykl „Ja, smok” powinien ucieszyć czytelników ceniących sobie mroczne, pełne magii, wielkich namiętności oraz dworskich intryg opowieści, w których większość problemów rozwiązuje się przy użyciu mniej lub bardziej konwencjonalnej broni. Wielowątkowa fabuła, retrospektywny tryb narracji, niejednoznaczni bohaterowie oraz równie ambiwalentni antagoniści – smocza saga dostarcza całkiem sporej dawki emocji, choć, nie ma co ukrywać, głównym atutem tego wydawnictwa nie jest scenariusz, lecz szata graficzna.

Czytelnicy znający dorobek Gimeneza wiedzą, że współtwórca „Kasty Metabaronów” (uczący się w młodości mechaniki oraz rysunku przemysłowego) potrafi stworzyć pieczołowite, dopracowane w szczegółach projekty futurystycznych pojazdów, mechanizmów, ubiorów i artefaktów. Owo dążenie do perfekcji przebija z wielu ilustracji zawartych w recenzowanym tomie: w pełnych rozmachu, ekstremalnie brutalnych scenach batalistycznych, architektonicznych niuansach kamiennych fortyfikacji i wnętrz pełnych sekretnych zakamarków, designie smoków, machin oblężniczych czy połyskujących zbroi. A przygaszona kolorystyka wraz z nienagannym operowaniem światłocieniem nadają całości ponurego, lekko onirycznego klimatu.

„Ja, Smok. Saga” – niespełna dwustustronicowy wolumin zwieńczony galerią szkiców, zwięzłym leksykonem postaci oraz harmonijkową rozkładówką z panoramicznym, zbiorowym portretem uczestników wydarzeń – to nie lada gratka zarówno dla miłośników talentu argentyńskiego artysty, jak i dla pasjonatów epickich opowieści fantasy.
Juan Gimenez: „Ja, smok. Saga” („Moi, dragon – la saga”). Tłumaczenie: Jakub Syty. Wydawnictwo Scream Comics. Łódź 2019.