sierpień 15-16 (375-376) / 2019

Przemysław Pieniążek,

USKRZYDLAJĄCE PIĘKNOŚCI (PIN-UP WINGS)

A A A
Romain Hugault, znany również polskiemu czytelnikowi ze swojej nad wyraz owocnej współpracy z Yannem („Angel Wings”, „Książę Nocy”, „Edelweiss”), jest synem byłego pilota wojskowego oraz miłośnikiem lotnictwa, które zna od podszewki także w aspekcie praktycznym. Francuski artysta nie ukrywa przy tym swojej fascynacji fenomenem pin-up girls: wymuskanych, przekornych, emanujących seksapilem, choć nigdy wulgarnych piękności, których wizerunki zdobiły kadłuby samolotów, umieszczane były na kurtkach lotników bądź przypinane w kabinach, dodając pilotom odwagi, szczególnie w trakcie karkołomnych misji. Ucieleśniające jeden z kobiecych archetypów pin-up girls od samego początku stanowiły nieodłączny element historii lotnictwa – i to właśnie one są bohaterkami graficznego cyklu „Pin-Up Wings”.

Dama z parasolem podziwiająca pionierów awiacji, romantyczna heroina wypatrująca ukochanego mknącego do niej (jak) na skrzydłach, przypadkowa obserwatorka podniebnych akrobacji, gwiazda estrady podnosząca swoją obecnością morale wśród żołnierzy, zagrzewający do walki symbol (nie tylko) amerykańskich wartości, zapracowana pani mechanik, siedząca za sterami samolotu pasażerskiego kapitan, a nawet uśmiechnięta astronautka – to tylko niektóre z ikonicznych wcieleń pin-up girl, mogącej posiadać oblicze Marilyn Monroe lub uzbrojonej w pejcz dominy rozpalającej wyobraźnię niemieckich lotników.

Hugault portretuje owe obiekty męskich westchnień (ubrane w mundury, gorsety i bikini, ale też prezentujące się w stroju Ewy) w najróżniejszych pozach: dziewczyny wyrażają zaskoczenie obecnością fotografa, uwodzicielsko prezentują swoje wdzięki, emanują aurą tajemniczości i zmysłowego uroku, kuszą i bawią. Choć Francuz stawia na obfitość biustów oraz kształtność pośladków (chwilami eksponując walory modelek w sposób bliski filmowej wrażliwości Russa Meyera), nie zapomina także o sile sugestii, ukazując na przykład reakcję lotników patrzących na niewidoczną dla czytelnika damę, której obecność podkreślają stopy obute w czarne szpilki.

Zgodnie z tytułem w „Pin-Up Wings”, obok przepięknych kobiecych portretów (dokumentujących zmieniające się trendy w modzie), znajdziemy także pieczołowicie narysowane modele najróżniejszych samolotów takich jak Mustang, Spitfire, Tomahawk, Wildcat, Liberator, Seafury, Epsilon, Warhawk czy Corsair. Fantastyczne kompozycje przestrzenne oraz intensywność kolorów (mój faworyt: rozkładówka z dwoma mknącymi Thunderbirdami na tle krystalicznie czystego nieba z modelką na pierwszym planie) robią niesamowite wrażenie.

Hugault zadbał także o to, aby czytelnik poznał źródła inspiracji dla znacznej części prac zebranych w „Pin-Up Wings”. Stąd na kartach omawianego woluminu odnajdziemy fotografie przypominające o klasycznych naklejkach, taliach kart, etykietach markowych alkoholi i pojemników z olejem silnikowym, ale także stare reklamy linii lotniczych, ulotki zachęcające do inwestowania w obligacje wojenne, okładki komiksów oraz pamiątkowe fotografie z obowiązkowym odciskiem uszminkowanych ust.

Duży format, twarda okładka z gustowną obwolutą, świetny papier plus plakat: „Pin-Up Wings” to wydawniczy rarytas, w którym nie zabrakło galerii portretów przygotowanych przez zaproszonych gości w osobach Michela Koeniguera, Jeana Barbauda, Christophe’a Gibelina, Oliviera Daugera czy Philippe’a Bertheta. Ot, estetyczna przyjemność najwyższych lotów.
Romain Hugault: „Pin-Up Wings”. Tłumaczenie: Wojciech Birek. Wydawnictwo Scream Comics. Łódź 2019.