Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (375-376) / 2019

Miłosz Markiewicz,

MORALNOŚĆ DLA KAŻDEGO. DIY (MARY ANNE WARREN: 'STATUS MORALNY')

A A A
W obliczu kryzysu ekologicznego, katastrofy klimatycznej, globalnego ocieplenia, zmian klimatu, degradacji środowiska, zapaści ekologicznej czy jakkolwiek nazwiemy stan środowiskowy, w jakim się obecnie znajdujemy, przychodzi nam zredefiniować dotychczasowe rozumienie nie tylko wspólnoty, ale też statusu innych-niż-ludzkie istot, a także naszych wobec nich powinności. Znamienitym przykładem jest tutaj Whanganui, święta rzeka Maorysów, której parlament Nowej Zelandii przyznał 2 lata temu osobowość prawną. Podobny przypadek spotkał indyjskie rzeki Ganges oraz Jamuna, które zostały przez władze tamtejszego stanu Uttarakhand uznane za istoty żywe posiadające status osoby obdarzonej moralnością. Zupełnie inny jest zaś przypadek szympansów Tommy’ego i Kiko, którym Sąd Apelacyjny w Nowym Jorku odmówił przyznania praw równych prawom ludzkim w ramach tzw. Habeas Corpus (a więc ustawy zakazującej aresztowania obywatela bez zgody należnego sądu). W tym ostatnim przypadku jednak niezwykle ciekawy wydaje się paradoks, na którym zostało oparte sądowe orzeczenie. Ława przysięgłych, odmawiając szympansom praw wynikających z Habeas Corpus, musiała przecież i tak domyślnie uznać pewną formę osobowości prawnej tych zwierząt, by w ogóle dopuścić do takiego wyroku.

Przyznanie praw istotom innym-niż-ludzkie, „nasza skłonność do uznawania pewnych istot za osoby, wynika częściowo z naszych wcześniejszych przekonań dotyczących ich statusu moralnego” (s. 194) oraz związanych z nim uprawnień. Jak twierdzi Mary Anne Warren, „posiadanie statusu moralnego równa się byciu istotą zasługującą na namysł moralny lub mającą wartość moralną. Oznacza bycie istotą, wobec której podmioty moralności mają lub mogą mieć obowiązki moralne” (s. 13). Jeśli więc jakaś istota posiada status moralny, mamy powinność uwzględnienia w relacjach z nią jej potrzeb, interesów czy dobrostanu. Jak twierdzi filozofka, samo pojęcie statusu moralnego ma charakter intuicyjny. Podświadomie zdajemy sobie sprawę z tego, jakie czyny wobec innych istot są dopuszczalne, a jakie zasługują na potępienie. Raczej nie będziemy świadomie nikogo krzywdzić, zazwyczaj odczuwamy też empatię wobec potrzebujących i cierpiących. To z jednej strony wypadkowa zasad społecznych i kulturowych, w których zostaliśmy wychowani, a z drugiej pewnych psychologicznie uwarunkowanych zasad etycznych, wypływających chociażby ze wspomnianego współodczuwania.

O tym, w jaki sposób i na jakich warunkach kształtowane są zasady statusu moralnego i jego przyznawania konkretnym istotom, pisze Warren w pochodzącej z 1997 roku, klasycznej już pozycji „Status moralny. Obowiązki wobec osób i innych istot żywych”, która ukazała się w tym roku nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego. Co ciekawe – ponieważ w przypadku tego akurat tytułu, ma to nieco przewrotny charakter – publikacja została wydana w serii Kim jest człowiek? redagowanej przez Katarzynę Wojtkowską. Warren była jedną z najważniejszych współczesnych myślicielek związanych z etyką stosowaną. Znana jest dobrze chociażby w środowisku feministycznym ze swoich prac dotyczących aborcji, w których pisała, m.in. że nawet jeśli nadamy zarodkowi status człowieka, nie okaże się to równoznaczne z posiadaniem przezeń statusu moralnego osoby. Stała się tym samym ważną postacią amerykańskiego ruchu pro-choice. W ostatniej wydanej przez siebie książce, czyli właśnie „Statusie moralnym”, na ponad 500 stronach – chociaż nie wprost – uzasadnia przemyślenia, które doprowadziły ją do takiego właśnie wniosku.

Pod względem aktualności myśli, choć pierwotnie wydana ponad 20 lat temu, publikacja Warren zabiera głos w niewątpliwie najgorętszej (sic!) debacie naszych czasów. Gdy perorujemy o klimacie, planecie, ekosystemach, zwierzętach (ludzkich i nie-ludzkich), minerałach czy roślinach, bez względu na to, jaką pozycję czy perspektywę przyjmujemy, stoi za nią – nawet jeśli niewypowiedziana – kwestia statusu moralnego i tego, czy przyznajemy go podmiotom naszej dyskusji. Czy zachowywać życie? Czy powinniśmy wziąć odpowiedzialność za faunę i florę Ziemi? Czy mamy obowiązki wobec przyszłych pokoleń, a więc nienarodzonych istot ludzkich? Czy przemysłowa hodowla zwierząt może być usprawiedliwiona zaspokajaniem naszych potrzeb? A może wszyscy powinniśmy przejść na wegetarianizm bądź weganizm? Odpowiedzi na te, a także wiele innych pytań, wymagają nie tylko głębokiego namysłu, ale też pewnych etycznych ruchów, które z kolei będą wymagać od nas konsekwencji działania. Przykładowo, jeśli uznamy, że wszystko co żyje, bez względu na złożoność organizmów, ma prawo do życia, a więc posiadamy moralny obowiązek to prawo uszanować, to czy powinniśmy myć zęby bądź przyjmować antybiotyki? Co natomiast zrobimy z samicą komara, która przysiądzie na nas i zacznie spijać krew?

Przykłady te mogą wydawać się pozornie niepoważne, a jednak to właśnie w nich tkwi siła etyki stosowanej. Tworzenie systemów etycznych to zaledwie początek – ważniejsze okazuje się ich wdrażanie oraz codzienne funkcjonowanie według ich zasad. To wtedy są one poddawane weryfikacji, redefinicjom czy uproszczeniom w ramach strategii wernakularnych. Dlatego też tym ciekawszy – zwłaszcza w kontekście obecnego kryzysu autorytetu wiedzy naukowej – wydaje się język, jakim pisana jest książka Warren (tutaj niewątpliwe słowa uznania za umiejętność jego zachowania należą się tłumaczowi, Sergiuszowi Tokariewowi). Autorka balansuje bowiem pomiędzy wysokofilozoficzną refleksją a wnioskowaniem intuicyjnym czy też „na zdrowy rozsądek”. Nie popada w przesadny naukowy bądź filozoficzny dyskurs, cierpliwie wyjaśnia stosowane pojęcia, używa zrozumiałego języka. Pisze chociażby tak, w kontekście utylitarystycznych propozycji etycznych Petera Singera: „Ludzie, którzy spacerując, uprawiając ziemię lub sprzątając kuchnię, krzywdzą pająki lub insekty, nie są uznawani za okrutnych, gdyż to, co robią, zaspokaja ich istotne potrzeby, one zaś nie mogą być zaspokojone bez krzywdzenia bezkręgowców. Gdy jednak dziecko wyrywa nóżkę konikowi polnemu, aby patrzeć, jak ten się męczy, to dorośli mają prawo interweniować, ponieważ podobne czyny nie służą żadnym istotnym potrzebom, które nie mogłyby być zaspokojone w inny sposób” (s. 181).

Dzięki temu książka – choć niezwykle złożona, o czym za chwilę – może stać się rodzajem przewodnika po strategiach moralnościowych, podręcznikiem etyki stosowanej i stojących przed nią wyzwań. Wystarczy wspomnieć, że każdy rozdział posiada przejrzystą strukturę, która zapowiadana i wyjaśniana jest na już wstępie, a podsumowywana każdorazowo we wnioskach, dzięki czemu czytelnicy oraz czytelniczki mogą zrozumieć przyczynowo-skutkową kolejność ułożenia rozdziałów. Pozwala to także śledzić przebieg myśli autorki, który doprowadza do końcowych refleksji, dotyczących zasady proponowanego przez nią wielokryterialnego statusu moralnego. Aż prosi się, by w tytule obok „Status moralny” dopisać dwuznaczne „dla każdego”. Warren daleka jest jednak od uproszczeń – przywoływane przez nią „zdroworozsądkowe” przykłady okazują się poparte bogatą literaturą przedmiotu.

Czego więc dokładnie dotyczy książka amerykańskiej filozofki? Na czym polegałaby dwuznaczność dopisku „dla każdego”? Autorka próbuje opisać, skąd biorą się nasze dylematy moralne. Dlaczego jedno życie jest nam łatwiej poświęcić niż inne? Jaki jest powód, dla którego czasami odczuwamy silną empatię, innym zaś razem obojętność? Skąd bierze się moralna ekskluzja, objawiająca się w takich postawach jak rasizm, seksizm czy gatunkowość? Czym właściwe są tzw. „argumenty równi pochyłej”, według których, jeśli pozwolimy sobie na jedno ustępstwo w kwestiach moralnych, pociągnie ono za sobą kolejne? Dla Warren właściwe podejście do statusu moralnego to takie, które daje „możliwość dostrzeżenia, że nasze obowiązki wobec płodów człowieka są inne niż wobec dorosłych ludzi lub zwierząt niebędących ludźmi; a także, że żaden z tych obowiązków nie może być rozumiany w oderwaniu od naszych innych obowiązków lub tych obowiązków, które mamy wobec roślin, zwierząt i ekosystemów” (s. 47–48). W celu ustalenia sposobu, w jaki miałby być kształtowany tak szeroko rozumiany, choć przecież zróżnicowany, status moralny różnych istot, autorka zagłębia się we współczesne spory dotyczące tego zagadnienia, związane z jednokryterialnymi sposobami definiowania statusu moralnego. Poddaje więc analizie zarówno teorie, jak i towarzyszącą im krytykę, związane z oparciem statusu moralnego na kategoriach: życia (Albert Schweitzer), odczuwania (Peter Singer), absolutystycznego poglądu na osobowość (Immanuel Kant oraz – w kontekście praw zwierząt – Tom Regan), zewnętrznych więzi kształtujących relacje (etyka środowiskowa J. Bairda Callicota, ekologia głęboka Aldo Leopolda i etyka troski w ujęciu Nel Noddings). Przy każdej z analiz Warren zarysowuje związane z danym podejściem kwestie praktyczne, a także zadaje pytanie o możliwość bardziej relatywistycznego podejścia do tych zagadnień.

Ostatni aspekt wydaje się tu najważniejszy, ponieważ, jak zauważa autorka, „prosta teoria przypisująca status moralny w oparciu o jedną zasadę lub kryterium nie gwarantuje łatwiejszego rozwiązania praktycznych dylematów moralnych. Natomiast podejście, które bierze pod uwagę różnorodność intuicji etycznych, pochodzących z różnych tradycji intelektualnych i kulturowych, w praktyce może okazać się użyteczniejsze niż podejście stawiające ponad wszystko prostotę teoretyczną” (s. 53). Co więcej, jak wykazuje filozofka, poszczególne podejścia przypisujące status moralny jednemu kryterium nierzadko wykluczają się wzajemnie, doprowadzając właśnie do dylematów i paradoksów, z którymi nie potrafimy sobie poradzić przy codziennych wyborach. Dlatego też Warren proponuje status moralny, który oparty jest na zasadzie 7 kryteriów, które m.in. pozwalają nam „odróżnić to, co jesteśmy winni żywym, lecz nieczującym organizmom, od tego, co jesteśmy winni istotom czującym, niebędącym podmiotami moralności, jak i tego, co jesteśmy winni innym podmiotom moralności” (s. 360). W jej perspektywie status moralny powinien mieć bowiem charakter stopniowalny – powinności moralne zależałyby wtedy od stopnia, na którym znajduje się dana istota, dzięki czemu potencjalnie można by uniknąć wspomnianych paradoksów związanych z wykluczającymi się wzajemnie zasadami.

Proponowane przez Warren kryteria (por. s. 311–368) to:


1. Zasada szacunku dla życia (organizmów żywych nie można zabijać lub krzywdzić w inny sposób, o ile nie posiada się dobrych powodów).

2. Zasada przeciw okrucieństwu (istoty czujące nie powinny być narażane na ból i cierpienie, o ile nie ma innych możliwych sposobów realizacji celów).

3. Zasada praw podmiotu (podmioty moralności mają pełne i równe prawa moralne, włącznie z prawem do życia i wolności).

4. Zasada praw człowieka (ludzie, którzy czują, choć nie są podmiotami moralności – jak np. pozbawione świadomości osoby w śpiączce czy norowodki – posiadają w granicach swoich zdolności jednakowe prawa moralne, co podmioty moralności).

5. Zasada środowiskowa (istoty żywe, które nie są podmiotami moralności, lecz są ważne dla ekosystemów, których są częścią, posiadają silniejszy status moralny niż wynikający wyłącznie z ich cech wewnętrznych).

6. Zasada międzygatunkowa (żaden członek mieszanej wspólnoty społecznej, który nie jest człowiekiem, nie może posiadać statusu moralnego silniejszego niż wynikający wyłącznie z jego cech wewnętrznych).

7. Zasada przechodniości szacunku (podmioty moralności powinny szanować swoje decyzje o nadawaniu statusu moralnego, o ile są one zgodne z zasadami 1–6 oraz tym, co jest moralnie wykonalne i dopuszczalne).

Jak można zauważyć po samych kryteriach, stanowią one system naczyń połączonych – zazębiają się, wzajemnie na siebie oddziałują i uzupełniają swoje luki. Warren doskonale zdawała sobie jednak sprawę z tego, iż jej propozycja posiada pewne słabsze strony, które sama wypunktowuje i proponuje poddać wstępnej refleksji. Niezwykle wartościowe są natomiast 3 analizy, w których pokazuje, jak można stosować jej wielokryterialną teorię statusu moralnego. Przygląda się w nich takim zagadnieniom jak eutanazja, aborcja oraz prawa zwierząt. W żadnym z przypadków nie proponuje ostatecznej oceny moralnej, ponieważ nie to jest jej celem. Jako teoretyczka naświetla jedynie, w jaki sposób, dzięki jej propozycji, można podejść do wspomnianych problemów, nie tracąc jednocześnie z oczu rozmaitych kryjących się za nimi dylematów. Jak bowiem pisze: „Przyjęcie wielokryterialnej teorii statusu moralnego nie ułatwia rozwiązania wszystkich problemów moralnych, wynikających z trudności w określeniu tego, co jesteśmy dłużni innym istotom” (s. 489). Niewątpliwie pomogłoby jednak w zrozumieniu, jak moglibyśmy sobie radzić w sytuacji kryzysu ekologicznego, a także jakie formy powinności wobec innych uczestniczących w nim istot ciążą na człowieku, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę fakt, iż jest jego sprawcą.
Mary Anne Warren: „Status moralny. Obowiązki wobec osób i innych istot żywych”. Przeł. Sergiusz Tokariew. Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego. Łódź 2019 [seria wydawnicza: Kim jest człowiek?].