Wydanie bieżące

1 września 17 (377) / 2019

Mirosław Skrzydło,

KLASYKA W NAJLEPSZYM WYDANIU (SPIDER-MAN. TODD MCFARLANE)

A A A
W latach dziewięćdziesiątych całym przemysłem komiksowym, a zwłaszcza wydawnictwem Marvel wstrząsnęła bestsellerowa seria „Spider-Man” autorstwa późniejszego twórcy „Spawna”, Todda McFarlane’a. Dość powiedzieć, że pierwszy numer owego runu sprzedał się w nieprawdopodobnie dużym nakładzie – 2,5 miliona egzemplarzy. Niezawodna oficyna Egmont Polska postanowiła sprawić nie lada gratkę wszystkim fanom Człowieka Pająka i komiksów spod egidy TM-Semic, wydając zbiorczy album, w którym znalazł się komplet piętnastu zeszytów serii stworzonej przez kanadyjskiego mistrza ołówka. Słowem: klasyka w najlepszym wydaniu.

McFarlane zadziwił czytelników nie tylko swoją charakterystyczną, mocno ekspresyjną i wyrazistą kreską, ale również diametralnie innym spojrzeniem na uniwersum Pajączka. Spider-Man w jego wykonaniu okazuje się bardziej mroczny, brutalniejszy, wręcz niepokojący; ton poszczególnych historii jest pesymistyczny, a język momentami wulgarny, nieprzystający do zwykle dowcipkującego Petera Parkera. Zmienił się również obraz Nowego Jorku, któremu bliżej tutaj do posępnego Gotham City niż neonowej, wystawnej metropolii. Współzałożyciel wydawnictwa Image Comics serwuje nam miasto z pogranicza sennego koszmaru, pełne brudu, biedoty, wszechobecnych śmieci, stęchlizny i zepsucia. Miasto zainfekowane przez powszechną przemoc, napady, rozboje, niepokój o przyszłość. Kanadyjczyk przyczynił się również do udanej ewolucji złoczyńców z szerokiego panteonu wrogów Spider-Mana. Na łamach niniejszego woluminu pojawiają się kolejno: krwiożerczy Lizard, okrutna wiedźma Calypso, demoniczny Hobgoblin, bestia Wendigo, krwiopijca Morbius i potężny Juggernaut.

Otwierająca album opowieść „Udręka” nawiązuje do klasycznego komiksu „Ostatnie łowy Kravena” J.M. DeMatteisa i Michaela Zecki. Oszalały Lizard sieje terror w mieście, mordując Bogu ducha winnych nowojorczyków. Jakby tego było mało, Spider-Man zostaje poddany działaniu mocnych środków odurzających – śmiercionośna trucizna pozbawia go trzeźwego myślenia i sił witalnych. Konfrontacja z dziką bestią oraz władającą nią mściwą wiedźmą dostarczą nam sporej dawki emocji i dramatyzmu. Równie rewelacyjnie prezentują się pozostałe przygody dzielnego Pajączka. W „Maskach” Spider-Man (w asyście Ghost Ridera) mierzy się z (zamienionym w demona) Hobgoblinem. Stawka w tej morderczej grze jest bardzo wysoka – na szali postawione zostaje bowiem życie małoletniego Adama, którego duszą chce zawładnąć niezrównoważony goblin. W pięcioczęściowym „Spojrzeniu” Peter Parker na polecenie J.J. Jamesona udaje się do mieściny położonej w północnej Kanadzie, gdzie grasuje groźne monstrum Wendigo, podejrzewane o brutalne zabójstwo kilku chłopców. Mamy tu do czynienia z rasową opowieścią detektywistyczną, pełną zaskakujących twistów fabularnych. Gościnny występ zalicza sam Wolverine, którego wizerunek i dwuznaczna relacja ze Spider-Manem stanowią najmocniejsze akcenty owej historii. Nowelę „Sub-City” należy natomiast uznać za swoiste preludium „Spawna”. Ponownie otrzymujemy mrożącą krew w żyłach historię demona (w tym przypadku wampira Morbiusa), zagadkę zaginionych bezdomnych oraz soczyste połączenie thrillera, horroru i dramatu psychologicznego. Akcja owej opowieści rozgrywa się w kanałach, co jeszcze bardziej potęguje atmosferę zaszczucia, lęku i paranoi. Na koniec stajemy się świadkami bardzo słabej (pod względem fabularnym) bitwy Spider-Mana i jednostki X-Force z rosłym Juggernautem.

Recenzowana minisera swój status dzieła kultowego zawdzięcza głównie kapitalnym, zapadającym w pamięć planszom współtwórcy komiksu „Spawn/Batman”. Kreska McFarlane’a jest dość groteskowa, postaci chwilami wydają się wręcz karykaturalne, posiadając nienaturalnie duże, wykrzywione twarze (najlepszym tego przykładem są niepełnosprawni mieszkańcy nowojorskich kanałów), a wielką zaletę stanowi kreacja znanych postaci z uniwersum Spider-Mana. Największe brawa należą się artyście za wizerunek protagonisty, Hobgoblina, Lizarda, Morbiusa, J.J. Jamesona, Wolverine’a oraz zjawiskowo pięknej Mary Jane. W końcu żaden inny rysownik w tak doskonały sposób nie przedstawił pajęczej sieci i przeczących prawom fizyki, zwinnych ruchów Pająka – okładka rzeczonego dzieła jest tego najlepszym dowodem.

Reasumując: „Spider-Man” Todda McFarlane’a należy do jednych z największych dokonań przemysłu komiksowego końca XX wieku. Kultowe dzieło, które ani trochę nie straciło na świeżości.
Todd McFarlane, Fabian Nicieza, Rob Liefeld: „Spider-Man. Todd McFarlane”. Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2019.