Wydanie bieżące

1 września 17 (377) / 2019

Michał Łukowicz,

MOŚCICKI 'BŁYSNĄŁ FORMĄ' (PAWEŁ MOŚCICKI: 'LEKCJE FUTBOLU')

A A A
„Cóż to za czasy, w których to piłka nożna – a nie historia czy filozofia – stała się nauczycielką życia?” (s. 13) – pyta na pierwszych stronach swojej najnowszej książki „Lekcje futbolu” Paweł Mościcki, pracownik PAN, filozof i tłumacz. 22 eseje będące analizą różnorodnych mniej lub bardziej przynależących do piłkarskiego świata elementów mają na celu uprawomocnić powyższe pytanie, a także, oczywiście, przede wszystkim spróbować na nie odpowiedzieć. Jest to możliwe z uwagi na to, że zdaniem Mościckiego, oprócz tego, że metafory futbolowe potrafią doskonale opisywać i objaśniać rzeczywistość, to także w samej grze kryje się mnóstwo prawd dotyczących współczesności.

Mościckiego namysł nad futbolem jest wielowymiarowy. Analizuje on kulturę piłkarską na kilku poziomach, począwszy od szerokiego spojrzenia i skali makro – np. globalnego, powszechnego śledzenia transmisji sportowych, skończywszy w samym centrum każdego meczu – piłce (a w zasadzie jej „duszy” – dętce). Autor porusza się z gracją zarówno wokół samego fenomenu wydarzenia sportowego (obudowanego przemysłem, historią, wartościami kulturowymi), ale i samej rozgrywki ze wszystkimi jej elementami.

Nie przez przypadek Mościcki zaczyna swoje przemyślenia lekcją o podmiotowości, która wyrażać się może w procesie oglądania piłki nożnej. Podmiotowość, szkicowana w tym akurat rozdziale jako wartość mocno związana z osobniczym sposobem angażowania się w kibicowanie drużynom piłkarskim, jest szczególnie ważnym zagadnieniem na kartach „Lekcji futbolu”. Opisując swoje „zanikania w obrębie masowej emocji” (s. 15), autor zwraca uwagę na nieuniknioną konieczność zanurzenia jednostki w zbiorowość i jej rytuały. Przedstawia on pomysł autobiografii, którą potencjalnie mógłby napisać (opowiadałaby oczywiście tylko o oglądaniu meczów) i która „powinna opowiadać przede wszystkim o tym, w jaki sposób jej bohater kreuje to co wspólne, w jakim stylu tworzy więzi, jak dzieli się światem z innymi” (s. 17). Taka idea dobrze unaocznia budowaną na przestrzeni całej książki koncepcję Mościckiego, który dowartościowując udział w transmisjach spektakli piłkarskich, a dalej – także samą fascynację omawianym sportem, podkreśla znaczenie jednostki w społeczeństwie i wobec społeczeństwa.

Opowieści Mościckiego (pomimo mocnej, rzetelnej warstwy filozoficznej i naukowej, styl esejów charakteryzuje lekkość, dowcip i anegdotyczność) dotykają piłki nożnej zarówno z perspektywy widza, jak i uczestnika zmagań sportowych. Analiza relacji międzyludzkich tworzonych na boisku i poza nim niejednokrotnie służy autorowi do budowania błyskotliwych paralel między nimi, odpowiednio naświetlających interesujące go zagadnienia. Tak jest w przypadku lekcji o bliskości, w której Mościcki porównuje parę ekskochanków do piłkarzy marnujących świetną sytuację (zob. s. 32-36) albo w lekcji o niesprawiedliwości, gdzie krnąbrność trenerów i ich niezgoda na decyzje sędziowskie mogą być inspiracją dla niezwiązanych z piłką buntowników walczących o sprawiedliwość społeczną.

W najdłuższym i najważniejszym rozdziale „Lekcji futbolu” zatytułowanym „Mecz w obozie. Lekcja o aktualności” Mościcki przygląda się meczowi piłki nożnej jako metaforze bieżącego stanu świata. Przywołując i zestawiając ze sobą różne przykłady z XX wieku (na przykład rozejm bożonarodzeniowy podczas I Wojny Światowej w 1914 roku, podczas którego miało się odbyć kilka spotkań piłkarskich między zwaśnionymi stronami, czy przywołany przez Miklosa Nyiszliego w książce Primo Leviego „Pogrążeni i ocaleni” rozegrany podczas jednej z przerw w pracy w Auschwitz mecz między żołnierzami SS i Sonnerkommando), zwraca uwagę na mit meczu jako przerwy w koszmarze historycznych katastrof (zob. s. 89). Idąc śladem Giorgia Agambena komentującego przywołaną rozgrywkę sportową w Auschwitz, Mościcki zdaje się sugerować, że tak jak wówczas, tak i dziś nie możemy dać się przekonać do tego, że wzorem współczesnych zawodów piłkarskich świat jest stabilny i bezpieczny, ponieważ „mecz ten nigdy nie dobiegł końca, rozgrywa się nadal, bezustannie” (s. 94), a „każda fałszywie przelana łza, każda emocja stracona na sprawy kompletnie bez znaczenia dopowiada kolejne zdanie do usypiającego monologu, w którym ludzkość wmawia sobie, że »nic się nie stało«”| (s. 97). Odpowiedzią na przywołane niebezpieczeństwo zdaje się według Mościckiego krytyczny, uważny ogląd rzeczywistości w jej różnych formach, także (a w przypadku tej pracy – przede wszystkim) w formie meczu piłkarskiego.

Czasem jednak samo krytyczne spojrzenie nie wystarczy. W rozdziale „Być w ruchu. Lekcja o polityce” Mościcki, analizując taktykę współczesnej polskiej lewicy na zaistnienie w przestrzeni społecznej, przekonuje, że na dłuższą metę nie można jedynie biernie przyglądać się rzeczywistości. Czasem trzeba się zaangażować, podjąć grę: „nie wystarczy tylko zapewnić płynność we własnych szeregach, trzeba też zdezorientować przeciwnika, znaleźć jego martwe pole, otwierając tym samym przestrzeń na skonstruowanie fragmentu świata po swojemu” (s. 64).

Mościcki udowadnia, że futbol ma ogromny potencjał rewolucyjny. Popularne zdanie, jakoby piłka nożna była jedynie „bieganiną kilkudziesięciu mężczyzn wokół kawałka skóry oplatającego powietrze” (s. 21) traktuje jako dowód na możliwość uwznioślenia idei futbolu. Porównując mecz piłkarski do wystawy malarskiej, manifestacji i tańca, pyta: „czymże innym jeśli nie rozbudowaną produkcją znaków wokół zasadniczej pustki jest akt ludzkiej kultury?” (s. 21). Niewiele dalej, powołując się na myśl Waltera Benjamina, a także Georges’a Bataille’a, autor „Lekcji futbolu” dochodzi do konstatacji, że w zasadzie piłka nożna nie różni się znacząco od sztuki współczesnej (zob. s. 24). Nielegalny, zorganizowany przez Polaków mecz piłki nożnej w okupowanej Warszawie, mający miejsce na kilkunastu wyłożonych przed blaszanymi barakami dywanach sparing piłkarski dwóch romskich dziewczynek we współczesnym Wrocławiu czy rozgrywka niepełnosprawnych Afrykańczyków, komunikujących się między sobą tylko alfabetem stworzonym z nazwisk piłkarzy, są dla Mościckiego doskonałą egzemplifikacją głębokiego humanizmu, jaki drzemie w futbolu. Oprócz samej rozgrywki ważne są, zdawałoby się, drobne gesty takie jak protest Pussy Riot podczas meczu finałowego mistrzostw świata w 2018 roku czy sprzedaż koszulek z napisem „Liberté, Egalité, Mbapeé”, które mogą inspirować do kolejnych działań mających szansę „przysłużyć się w nieodległej przyszłości uciśnionym” (s. 30).

Oprócz lekcji dotyczących tego, jak ze sobą żyjemy, możemy żyć i budować relacje, piłka nożna, zdaniem Mościckiego, uczy nas również wiele o języku, jakim się dziś posługujemy. Bardzo ciekawy jest rozdział o „postmowie” – systemie językowym, w którym współcześnie utknęliśmy, najbardziej widocznym w pomeczowych rozmowach eksperckich. Pochylając się nad charakterem dyskursu wokół współczesnej piłki, autor „Lekcji futbolu” stawia przekonującą diagnozę, że być może w wyniku coraz większej hegemonii zautomatyzowanych maszyn produkujących sens, próbując podtrzymać autorytet swojej podmiotowości, zagadujemy rzeczywistość, bezwiednie i permanentnie mieszając językowe konwencje, a także regularnie organizujemy „scenografię uniwersyteckiego seminarium wokół byle plotki, a o przyszłości światowej polityki można porozmawiać już tylko w trakcie kłótni na przystanku” (s. 47). I znów Mościcki widzi nadzieję w siedzących (choć częściej stojących, rwących włosy z głowy, krzyczących) przy ławce rezerwowych wielkich trenerach, którzy operują językiem na innych, mniej uładzonych i poetyckich rejestrach i którzy udowadniają, że „czasem może nam jeszcze o coś chodzić” (s. 49).

Za Pierem Paolem Pasolinim, wielkim reżyserem i miłośnikiem piłki, Mościcki przekonuje, że futbol jest oczywiście również „językiem pisanym rzeczywistości” (s. 154). Podobnie jak rzeczywistość zmienia się również piłka nożna, sposób prowadzenia gry. Zmienia się także sens i cel poszczególnych elementów meczu, na przykład dryblingu. Przywołany przez Mościckiego Michał Paweł Markowski w eseju „Kiwka”, opisując fenomen brazylijskiego mistrza piłkarskich popisów – Garrinchę, zestawił znaczenie tytułowej „kiwki” także z literaturą. Konstatował, że „w świecie rządzonym przez nieludzkie reguły bogacenia się, a później (od 1964) wojskową dyktaturę, Garrincha miał tylko jedno wyjście: dawać ludziom nadzieję, a raczej zapomnienie” (Markowski 2015: 202). Podobne zadanie można przypisać literaturze. W przeszłości dryblera uważano między innymi za najbardziej wyrafinowanego artystę w drużynie, podkreślano jego indywidualność, dziś jego funkcję należy ponownie przemyśleć, ponieważ język rzeczywistości, a co za tym idzie – piłki i literatury – zupełnie się zmieniły. Mościcki zauważa więc: „współczesne drużyny są jak poemat albo nowoczesna powieść – rozwijają swoją myśl powoli, nawarstwiają sensy, komplikują wzajemne odniesienia” (s. 161), a dzięki temu ukazują obraz „zgranego, współdziałającego kolektywu, w którym bycie indywidualnością nie kłóci się z byciem członkiem zbiorowości, wręcz przeciwnie – wzajemnie się one warunkują” (s. 161).

O wielu lekcjach można by jeszcze napisać, zaryzykowałbym stwierdzenie, że o każdej dłuższy, pogłębiający jej problematykę artykuł. 22 eseje Mościckiego są gęste w sensy i spostrzeżenia, ale to nie odbiera im subtelności i lekkości. Nie jest to książka jedynie dla wielbicieli piłki nożnej, ale przede wszystkim dla tych, którzy chcą dokładniej przyjrzeć się rzeczywistości. Bo ta rzeczywistość w piłce faktycznie się odbija. Nie ma wątpliwości, że Mościcki „błysnął formą” (s. 68).

LITERATURA:

Markowski M.P.: „Kiwka”. W: tegoż: „Kiwka”. Kraków-Budapeszt 2015.
Paweł Mościcki: „Lekcje futbolu”. Wydawnictwo w Podwórku. Gdańsk 2019.