Wydanie bieżące

1 września 17 (377) / 2019

Justyna Szumańska,

WRÓŻENIE Z WNĘTRZNOŚCI (ANNA ADAMOWICZ: 'ANIMALIA')

A A A
Anna Adamowicz, pomimo młodego wieku (ur. 1993 roku), wydała dwa tomy, ale już może poszczycić się charakterystyczną i rozpoznawalną wśród określonego, choć nadal wąskiego kręgu zwolenników poetyką. Wiersze wrocławianki przyciągają odbiorców niezwykłą metaforyką, w której zbliżają się do siebie wprawdzie dwie najstarsze, lecz – jak widać na przykładzie twórczego procesu Adamowicz – wciąż budzące literackie zainteresowanie opozycyjne wartości: życie i śmierć. Autorka umiejętnie łączy emocjonalność z biologizmem w taki sposób, że wyprowadza czytelnika ze strefy komfortu. Zarówno w „Wątpiach”, jak i w książce najnowszej, tj. w „Animaliach”, nie stawia bowiem człowieka najwyżej w hierarchii bytów – jest on zaledwie jedną z wielu istot, które stworzyła natura, a mimo to rości sobie prawo do rządzenia Ziemią. W niewątpliwie programowym, tytułowym wierszu drugiego tomu można przeczytać: „każde zwierzę hyc na maszt / każdy człowiek łup pod spód” (s. 5). W tym znaczeniu poezja Adamowicz, zwłaszcza ta zawarta w drugim tomie, ma tendencję do bycia performatywną. Poetka konstytuuje nowy obraz rzeczywistości, który – powtarzany w każdym utworze – ustanawia odmienny porządek oraz konstruuje inną, opartą mocno na cielesności i języku, animalną tożsamość.

W twórczości Adamowicz przyroda ożywiona i nieożywiona, wytwory natury wraz z produktami kulturowymi stanowią jeden, wspólnie działający organizm, daleko mu jednak do bycia maszyną – doskonałego konstruktu, zaproponowanego kiedyś choćby przez futurystów. Organizm świata w „Animaliach” rozumiany jest nie mechanicznie, a anatomicznie – przypomina ludzkie ciało, posiada szkielet kostny i oplatające go mięśnie. Od wszechświata, czyli kosmicznej, irracjonalnej siły, oddziela go cienka powłoka skórna, którą bardzo łatwo naruszyć. Odarcie ze skóry, jej nacinanie i rozwieranie (jak w wierszu „je suis Babouin”), oraz nakłuwanie („Adam Bochenek wstrzykuje sobie roztwór formaldehydu”), czyli często występujący tu motyw, sprawia podmiotom lirycznym niemalże voyeurystyczną przyjemność. Adamowicz prawie w każdym wersie nie tylko ogląda cielesną materię, ale też rozkłada ją na czynniki pierwsze, począwszy od większych organów jak serce, płuco czy mózg, a kończąc na pojedynczej komórce, tak jakby chciała „wyłuskać z wnętrza istotę istnienia” (s. 11).

Ciało wydaje się skrywać w sobie jakąś tajemnicę – sekret egzystencji, który człowiek ma nadzieję rozpoznać dzięki wnikliwej wiwisekcji. Nie jest ono tworem idealnym i zawiera czasem poważne defekty. Idąc śladem turpisty, Stanisława Grochowiaka, Adamowicz skłania się do wysuwania na plan pierwszy brzydoty, w niej właśnie poszukując sensu, a może także zwyczajnie za jej pomocą kwestionując potrzebę jakiegokolwiek wartościowania. Wydaje się, jakby mottem tej twórczości był słynny dwuwers z wiersza „Czyści” autorstwa wspomnianego poety: „Wolę brzydotę / Jest bliżej krwiobiegu” [Grochowiak 1978: 75]. W poezji Adamowicz to, co szkaradne, a przez to wzbudzające ciekawość, przejawia się bezsprzecznie w ułomności, krwistości i mięsistości. Uwagę zwracają bardzo plastyczne opisy makabry, nawiązujące do dzieł malarzy, słynących z technik „udziwnień”, jak surrealista René Magritte, w którego twórczości intryguje zwłaszcza motyw całunu, czy przedstawiciel ekspresjonizmu – Chaim Soutine, na którego obrazach nie brakuje odartego ze skóry zwierzęcego mięsa. Prawdziwie barokowe bogactwo języka spotyka się u Adamowicz z często ujętym w nawias lapidarnym, ironicznym komentarzem podmiotu lirycznego.

W „Wątpiach” estetykę ciała kalekiego czy też będącego w stanie zgnilizny, autorka zderzała niekiedy z posągowym pięknem postaci z greckiej mitologii. Nie był to jednakże zabieg mający na celu wskazanie różnicy pomiędzy doskonałością a przeciwnym jej biegunem. Adamowicz znieważała dominujący w starożytności kult ciała obrazami Galatei cierpiącej na fibrodysplazję, czyli na postępujące skostnienia tkanek miękkich, doprowadzające do deformacji, a także porównaniami oskalpowanego Marsjasza oraz przecinanego dyskiem Hiacynta do obieranych i krojonych owoców („Apollo, plastikowy nożyk i brzoskwinia w dłoni”, s. 9). Innym razem poetka zestawiała błahość codzienności z powagą opowieści o męczennikach, jak na przykład w wierszu „Św. Bartłomiej” (reakcje ciał studentów czekających na rozpoczęcie egzaminu korespondują tu ze szczegółowym odtworzeniem przebiegu śmierci świętego). Choć w „Animaliach” Adamowicz zrezygnowała z intertekstualnych odniesień do mitologii oraz hagiografii, dostrzec można zachowaną przez nią i w tym tomie konwencję szokowania za pomocą kontrastu obrazoburczość – świętość. Wystarczy przywołać utwór „Przy Bożym grobie”, w którym podmiot liryczny zarzuca Chrystusowi, że umierając „na chwilę” i zachowując swoje ciało w idealnym stanie, skusił wielu obietnicą wieczności, której złudzenie oddaje dziś jedynie proces zalaminowania.

Tym, co Adamowicz rozpoczęła w poprzedniej książce, a co niewątpliwie kontynuuje w najnowszym tomie, skutecznie rozwijając temat przewodni całej swojej twórczości, jest przede wszystkim oddanie głosu nie tylko znanym z imienia i nazwiska ludziom, zmuszanym przez poetkę do wyznań, ale także zwierzętom. Mało tego – animizacji zostają tutaj poddane nawet obiekty nieożywione, czyli przedmioty wytworzone przez człowieka (choćby plastik z wiersza „Tworzywo”, który przeprasza albatrosa za to, że: „nie jest chrupiącym krylem” (s. 22). Do zwierzęcia – bezradnej ryby wyrzuconej przez fale na brzeg – porównana jest również sama Europa, co wskazać ma na jej stagnację w sztywnym, chciałoby się rzec: „skostniałym” i nierewidowanym systemie norm. Tak jak w „Wątpiach” podmiotem lirycznym była koza, tak w „Animaliach” spomiędzy wersów przemawiają: wystrzelona na orbitę okołoziemską suczka Łajka, poddawany eksperymentom pawian, a nawet bytujący w Marii Callas… tasiemiec.

Ostatni ze wspomnianych bohaterów wypowiada znaczące słowa: „kiedy stoisz na scenie / to nie ciebie oklaskują / Violetto Tosko Normo Aido / tylko wstążkę w twoich trzewiach” (s. 32). Podobny wydźwięk ma kwestia Łajki z wiersza-wywiadu „Elon Musk rozmawia z Łajką”: „ty nie rozumiesz kosmos jest nasz / nasza wypadająca sierść nasze rany od promieniowania / nasze ciała wywinięte na lewo nasze rozgrzane żołądki / nasze miski” (s. 38). „Animalia” to więc przede wszystkim rezygnacja z antropocentryzmu i skierowanie się w stronę posthumanistycznej („post” to znaczy innej niż ta ludzka) wizji świata, choćby takiej, jak ta zaproponowana niegdyś przez Cary’ego Wofle’a. Badacz w swoich rozważaniach skupił uwagę przede wszystkim na zajmowanym przez zwierzęta miejscu w kulturze i historii, a także na relacji człowiek – zwierzę, która wyprowadza nas w stronę innej wspólnoty. Jak pisał w jednym z artykułów: „Kiedy już zrozumiemy, że człowiek i zwierzę są reliktami filozoficznego humanizmu, który upraszcza złożoność i wielowymiarowość tego, co stanowi w istocie wiele różnych sposobów bycia w świecie, który to świat dzielony jest na wiele różnych dróg przebiegających w poprzek gatunkowych różnic, to kwestia zwierzęcia – i zwierzęcości człowieka, może jedynie otworzyć nas na fundamentalne zagadnienia, o których najlepiej myśleć nie jako o problemach oddzielnych i dyskretnych substancji ontologicznych, lecz w kategoriach procesów, dynamik i relacji – tego, co Donna Haraway nazwała strefami kontaktu (contact zones) pomiędzy ludźmi i nie-ludzkimi formami życia” [Wolfe 2011: 18-19].

Adamowicz w swojej poezji przedstawia właśnie taką alternatywę, w której zwierzęta, wielokrotnie wykorzystywane przez człowieka do celów naukowych i dotąd zepchnięte na margines, nawołują do empatii oraz domagają się zauważenia – uznania ich podmiotowości i uszanowania równoprawnych lub symbiotycznych relacji. Na razie uobecniają się one w sferze języka, czyli elementu dawniej zagarniętego na własność przez kulturę, który teraz nie musi być wyłącznie i typowo ludzki.

Podział najnowszego tomu na dwie części zatytułowane kolejno: „Kręgowce” i „Bezkręgowce” nasuwa oczywiste skojarzenie z wyrażeniem „kręgosłup moralny”. Bezuczuciowa postawa gatunku homo sapiens wobec innych pozwala przypuszczać, że tego atrybutu jest on całkowicie pozbawiony. „Uwielbiam twoje plecy” (s. 23) i „twoje plecy moim bogiem, kręgosłup jest wężem” (tamże) – zdradza podmiot liryczny wiersza „Układy. Kręgosłup”, by na końcu dodać z goryczą: „a oni, uparci, chcą cię wyprostować, usztywnić prętami” (tamże). „Kręgosłup rzeczywistości” okazuje się chromy oraz poddany niepotrzebnym modyfikacjom, gdyż ta została zbudowana według zasad stanowionych przez człowieka i tylko jemu służących.

Anna Adamowicz, niczym rzymski haruspik, wróży z wnętrzności i wieszczy lepszą przyszłość, a przynajmniej atrakcyjniejszą dla non-human animals i osób niewpisujących się w obecnie uznany wzorzec estetyczny. Będzie to Ziemia pozbawiona podziału na to, co ludzkie i zwierzęce, jak też – a ten aspekt okazuje się niezwykle ważny – bez kategoryzowania na Tożsame i Obce. „Animalia” potwierdziły, że krytycznoliterackie zainteresowanie wierszami Adamowicz, zapoczątkowane ukazaniem się w 2016 roku jej pierwszego zbioru, było całkiem słuszne. Autorka niewątpliwie wyróżnia się na tle współczesnych poetek poruszanymi kwestiami, ale też wyraźnym osadzeniem ich w kontekście filozoficznym, co skłania, by myśleć o jej twórczości jako o poezji erudycyjnej. Najnowszy tom przykuwa uwagę czytelnika także intrygującym warsztatem i, choć ten zdaje się wciąż klarować, to już teraz da się rozpoznać, w jakim kierunku zmierza literacka pasja autorki.

Literatura:

1. Grochowiak S.: „Wiersze wybrane”. Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik”. Warszawa 1978.

2. Wolfe C.: „Moving Foreward, Kicking Back: The Animal Turn”. W: „Postmedieval. A Journal of Medieval Cultural Studies” 2011, 2(1), s. 3. Cyt. za: E. Domańska: „Historia w kontekście posthumanistyki”. „Historyka. Studia Metodologiczne” 2015, T. 45.
Anna Adamowicz: „Animalia”. Biuro Literackie. Wrocław 2019.