Wydanie bieżące

15 września 18 (378) / 2019

Przemysław Pieniążek,

RODZINA ŁAZARZEM SILNA (LAZARUS. TOM 1-5)

A A A
Wyobraźmy sobie świat podzielony nie według geograficznych bądź politycznych granic, lecz rozparcelowany na strefy należące do garstki najbogatszych Rodzin sprawujących w swoich domenach władzę absolutną. Jeśli należysz do (stosunkowo) wąskiej grupki służących danego rodu (proces selekcji okazuje się w takim przypadku szalenie rygorystyczny), twoja sytuacja bytowa jest całkiem znośna. Gorzej natomiast jeśli zaliczasz się do Odpadów: często egzystującym na granicy ubóstwa przedstawicielem klasy pracującej. Utrzymanie harmonii w tej neo-feudalnej dystopii nie jest łatwe: próby poszerzania strefy wpływów przez konkretne Rodziny bądź utrzymania dotychczasowego status quo często prowadzą do otwartych konfliktów z innymi rodami.

W takich sytuacjach każda z familii może liczyć na swojego Łazarza: zmodyfikowanego genetycznie i/lub wzbogaconego o cybernetyczne komponenty ochroniarza, posłańca, egzekutora oraz uniwersalnego żołnierza w jednej osobie. Odpowiednia dieta z silnych środków farmakologicznych sprawia, że Łazarze (przynajmniej w teorii) są absolutnie lojalni wobec swoich Rodzin. I chociaż owe jednostki oficjalnie uznawane są za członków danego rodu, w praktyce są uprzedmiotowionymi bytami, nader często obligowanymi do wykonywania wątpliwych moralnie zadań, podczas których odnoszą makabryczne obrażenia (co z tego, że ich rany szybko się goją) lub giną, by po krótkiej chwili powstać z martwych (choć to zależy od stopnia zniszczenia Łazarza) i kontynuować podjętą misję.

Tak w skrócie przedstawiają się realia „Lazarusa” – komiksowego cyklu, za którego sterami stanął scenarzysta Greg Rucka („Zamieć”, „Queen & Country”). Debiutancki zeszyt niniejszej serii ukazał się zza oceanem w 2013 roku, dwa lata później tom zatytułowany „Rodzina” (zbierający cztery pierwsze odcinki) zawitał do Polski dzięki wydawnictwu Taurus Media. Amerykanin od razu wrzuca czytelnika w sam środek akcji: oto stajemy się świadkami śmierci ciemnowłosej Forever – Łazarza należącego do familii Malcolma Carlyle’a (rodowe domeny to między innymi zachodnie części Stanów Zjednoczonych oraz Kanady). Protagonistka, zastrzelona przez rabusia dokonującego wraz z dwoma kompanami śmiałego włamania do magazynu, szybko jednak powstaje z kałuży krwi, by w bezkompromisowy sposób wyeliminować agresorów. Incydent zapowiada o wiele poważniejsze problemy: celem ataku padł bowiem położony w dolinie San Joaquin Spichlerz nr 1, zaś głównym podejrzanym staje się Rodzina Edgara Morraya (sprawującego pieczę nad Meksykiem, Ameryką Środkową i częścią Karaibów), z którą Carlyle’owie zerwali współpracę handlową kilka lat wcześniej. Teraz Forever zostaje wysłana z misją dyplomatyczną, mającą zapobiec niepotrzebnej eskalacji przemocy. I kiedy wydaje się już, że wszystkie wątpliwości zostały rozwiane, na granicy z Meksykiem dochodzi do bardzo nieprzyjemnego (i generującego nowe pytania i wątpliwości) zdarzenia.



W „Rodzinie” Rucka umieszcza na dramaturgicznej planszy najważniejsze postacie, zawiązując szereg interesujących wątków, które rozwija w kolejnych odcinkach serii, stawiającej na mocne, okraszone dosadnymi sformułowaniami dialogi. Przemyślane, sugestywnie oddane realia świata przedstawionego, niezłe tempo akcji (choć w „Lazarusie” o wiele więcej rozgrywa się na płaszczyźnie rozmów) oraz mocno ambiwalentni bohaterowie niewątpliwie stali się wizytówką niniejszego cyklu. Charyzmatyczny, chwilami okrutnie bezduszny Malcolm oraz jego potomstwo (pragnący władzy Jonah uwikłany w kazirodczą relację ze swoją siostrą Johanną uosabiającą typ kobiety modliszki; wyciszony, pozostający na drugim planie Stephen i reprezentująca mroczną stronę nauki Bethany) to oczywiście skromny wyimek z przebogatej galerii dramatis personae pojawiających się w „Lazarusie”, jednak to właśnie mocno pogmatwana relacja między członkami rodu Carlyle’ów stanowi esencję pierwszego tomu serii. Rucka akcentuje także kwestie zdrady, kryzysu zaufania, manipulacji i kontroli, snując wielowątkową opowieść, gdzie chłodne, pragmatyczne, pozbawione sentymentów decyzje idą w parze z równie silnymi namiętnościami. Głównym atutem recenzowanej serii jest kreacja protagonistki. Fakt, Forever to chodząca maszyna do zabijania, ale w ujmujący sposób ulega porywom serca (vide: rozwijający się wątek uczucia do Joacquima, Łazarza rodu Morrayów) i na każdym kroku objawia swoje moralno-duchowe rozterki, coraz krytyczniej przyglądając się swoim „najbliższym” oraz sukcesywnie przybliżając się do rozwiązania zagadki, kim tak naprawdę jest.



Drugi tom serii, „Awans”, rozpoczyna się od retrospekcji, dającej wgląd w „dzieciństwo” protagonistki, poddawanej morderczemu treningowi (pod okiem starszej sierżant Marisol Occampo) w celu przekształcenia dziewczynki w niezawodnego Łazarza oraz… w córkę, która będzie godna miłości Malcolma Carlyle’a. W tym albumie główna oś fabuły koncentruje się jednak wokół losów rodziny Barrettów, która dołącza do rzeszy Odpadów zmierzających w stronę Denver, gdzie odbędzie się selekcja umożliwiająca wybrańcom tytułowy awans społeczny. Ów wątek służy scenarzyście za punkt wyjścia opowieści o młodym Michaelu Barretcie (mającym predyspozycje do zadań medycznych) oraz o jego sympatii, niedającej sobie w kaszę dmuchać Casey Solomon.

Lektura „Konklawe” przybliża natomiast okoliczności, w jakich Jonah Carlyle trafił w ręce doktora Jakoba Hocka (jego domena obejmuje teren Stanów Zjednoczonych na wschód od rzeki Missisipi, a także część Karaibów oraz Wschodniej Kanady), który zrobi wszystko, by raz na zawsze złamać potęgę wrogiego rodu. Zwołane przez Malcolma tytułowe zgromadzenie przedstawicieli Rodzin – przybywających na platformę Tryton Jeden górującą nad wodami Morza Północnego – ma na celu zabezpieczenie negocjacji, ale jest również doskonałą okazją do rozeznania się w politycznym status quo (czytaj: zweryfikowania dotychczasowych sojuszy). W tej odsłonie „Lazarusa” zakulisowe rozgrywki oraz bardzo ciekawie poprowadzony wątek spotkania Łazarzy z różnych stron świata stanowią tło dla widowiskowych scen akcji, których ukoronowaniem jest rozrysowana na trzynastu stronach sekwencja pojedynku na miecze między nadludzkimi wojowniczkami reprezentującymi zwaśnione rody.



Konsekwencje wydarzeń ukazanych w „Konklawe” wprowadzają serię na stricte wojenne tory: dramaturgicznym kośćcem „Trucizny” jest bowiem militarna operacja, którą podejmuje Forever wraz z oddziałem żołnierzy w służbie wiadomej Rodziny. Gra toczy się o utrzymanie miasta Duluth (bez niego każdy kontratak w głąb terytorium Hocka zostanie skazany na niepowodzenie) i wyeliminowanie wrogiej obrony przeciwlotniczej. Rucka ponownie dużo uwagi poświęca niejasnym sojuszom, politycznym matactwom oraz interpersonalnym rozgrywkom, konsekwentnie podkreślając przy tym światopoglądową przemianę zachodzącą w Forever, stopniowo docierającej do prawdy o swoim faktycznym statusie ontologicznym. Refleksja nad powyższym zagadnieniem stanowi jeden z ważniejszych punktów piątego tomu serii zatytułowanego „Odstrzał”, w którym śledzimy przebieg działań mających na celu całkowite wyeliminowanie Rodziny Luki Rauslinga (władającego między innymi Austrią i Polską) oraz wyzwolenie Europy Zachodniej. Wysokooktanowe sceny akcji, zapowiedź nieuchronnych zmian plus mocne, otwarte zakończenie pozostawiają czytelnika w stanie zawieszenia i ze sporym naręczem pytań, na które odpowiedzi (być może) poznamy w niedalekiej przyszłości.



Sukces recenzowanego cyklu (warto sięgnąć także po składający się z sześciu one-shotów interquel „Lazarus: X+66”) to nie tylko zasługa sprawnych dramaturgicznie, posiadających drugie dno scenariuszy autorstwa współtwórcy przygód Wonder Woman. Operujący realistyczną kreską amerykański rysownik Michael Lark („Gotham Central”, „Daredevil”) z nawiązką wywiązał się z powierzonego mu zadania, zapełniając kadry sugestywnymi pejzażami świata przyszłości (być może wcale nie tak odległej), przywiązując uwagę do wyglądu uniformów, pojazdów, broni. Przede wszystkim jednak tworzy zniuansowane portrety bohaterów, którzy pod fasadą opanowania często skrywają istny wulkan emocji. Brawurowo rozrysowane sekwencje walk z udziałem broni białej, bezkompromisowe strzelaniny oraz codzienność teatru wojny w ujęciu Larka robią duże, choć w swej wymowie zdecydowanie przygnębiające wrażenie, co dodatkowo podkreśla paleta stonowanych, ponurych barw dobrana przez hiszpańskiego kolorystę Santiego Arcasa („Red Lanterns”, „Birds of Prey”). Bo nagła, czasem makabryczna śmierć jest nieodłącznym elementem tego uniwersum.

Seria „Lazarus” to lektura obowiązkowa dla tych czytelników, którzy cenią sobie krwawe thrillery sensacyjno-polityczne osadzone w futurystycznym, a mimo to niepokojąco realnym pejzażu. I do tego obficie podlane neo-noirowym sosem. Jak dla mnie – pychota!
Greg Rucka, Michael Lark, Santi Arcas” „Lazarus. Tom 1: Rodzina / Tom 2: Awans / Tom 3: Konklawe / Tom 4: Trucizna / Tom 5: Odstrzał” („Lazarus, Volume 1: Family / Volume 2: Lift / Volume 3: Conclave / Volume 4: Poison / Volume 5: Cull”). Tłumaczenie: Mateusz Jankowski, Katarzyna Kamieniarz, Mateusz Marek. Wydawnictwo Taurus Media. Piaseczno 2015-2019.