Wydanie bieżące

15 września 18 (378) / 2019

Andrzej Ciszewski,

FIGHT! (LASTMAN. TOM 1)

A A A
Adrian Velba, jeden z uczniów mistrza Jansena, przez cały rok ciężko pracował, by wreszcie móc wystąpić (wraz z innymi dzieciakami ze szkoły sztuk walki) w wielkim turnieju organizowanym pod auspicjami królewskiej pary. Jako że w sparingach biorą udział dwuosobowe drużyny, partnerem bohatera ma zostać Vlad, chłopak, któremu – umówmy się – raczej nie jest wróżona kariera wielkiego wojownika. Niestety, na kilka godzin przed zamknięciem zapisów partner Adriana niedomaga, przez co protagonista musi wycofać się z turnieju, którego wygrana w znaczący sposób pomogłaby podreperować rodzinny budżet. I wtedy na horyzoncie pojawia się Richard Aldana: pewny siebie, pełen dezynwoltury obcokrajowiec imponujący tężyzną fizyczną oraz irytujący stopniem swojej ignorancji w temacie zasad konkursowych. Budzący powszechne rozbawienie duet mierzy się z szyderczymi braćmi Soares, którzy – podobnie jak jurorzy oraz publika – spodziewali się kunsztownej potyczki z magicznym akcentem, a nie brutalnej konfrontacji na linii pięść-twarz.

Francuska seria „Lastman” to nawiązująca do poetyki mangi energetyzująca młodzieżowa opowieść, która powinna zjednać sobie miłośników „Dragon Balla”, ale i zaciekawić koneserów kina sensacyjno-kopanego doby ósmej i dziewiątej dekady minionego wieku. W pierwszym tomie bestsellerowego cyklu – inspirującego powstanie gry komputerowej i animowanego prequela skierowanego do nieco starszych odbiorców – scenarzyści Yves „Balak” Bigerel oraz Bastien Vivès (ten drugi współtworzył razem z Michaëlem Sanlavillem warstwę graficzną niniejszego komiksu) z werwą rozstawiają na dramaturgicznej planszy kolejne figury, zawiązują najważniejsze wątki i dostarczają czytelnikom pożądanej porcji emocji sprawiających, że mamy ochotę sięgnąć po kolejny tom – i nie tylko dlatego, że debiutancki album kończy się cliffhangerem.

Jak na razie utrzymany w czarno-biało-szarej tonacji (za wyjątkiem prologu okraszonego przyjemną dla oka paletą barw) „Lastman” zapowiada się całkiem obiecująco, w czym niemała zasługa dynamicznej kompozycji kadrów, w których liczą się zarówno widowiskowe sekwencje pojedynków, jak i oszczędne w formie studia portretowe. Warto spróbować!
Yves „Balak” Bigerel, Michaël Sanlaville, Bastien Vivès: „Lastman. Tom 1”. Tłumaczenie: Jakub Syty. Wydawnictwo Non Stop Comics. Katowice 2019.