Wydanie bieżące

15 września 18 (378) / 2019

Ksenia Gałuskina,

Z DZIEJÓW ŻON (MARILYN YALOM:'HISTORIA ŻONY')

A A A
Po osiemnastu latach od premiery w Stanach Zjednoczonych ukazuje się w polskim przekładzie „Historia żony” Marilyn Yalom, historyczki i feministki z Uniwersytetu Stanforda. Książka ta, wbrew temu, czego można się spodziewać po ramach zakreślonych w tytule, nie jest systematyczną historią żony, jej roli i miejsca w instytucji małżeństwa w różnych jej wymiarach. Nie jest także pozycją historyczną, po której można by się spodziewać dogłębnej analizy związków przyczynowo-skutkowych oraz skrupulatnej pracy ze źródłami, co też sygnalizuje wydawca, określając tę książkę jako nieakademicką. Trudno przyporządkować ją do konkretnej kategorii, choćby z powodu bardzo różnorodnych materiałów, do których sięga autorka: na jednym biegunie mamy Biblię i powszechnie znane teksty literackie, a na drugim dowcipy i badania statystyczne (których przesyt czuć w ostatnich rozdziałach). Jednak to zróżnicowanie tekstów źródłowych ma swój wymiar chronologiczny, możemy bowiem obserwować, jak zmieniają się one w czasie, w zależności od tego, co jest w danym okresie dostępne, powoli oddając głos samym żonom; jak narracja ewoluuje od opowieści o kobietach do opowieści kobiet, odsłaniając długą drogę żon ze sfery prywatnej do sfery publicznej. Obserwujemy, jak żony, będące własnością swoich mężów, (podmiotowość prawną kobiet zawieszano na czas trwania małżeństwa), zyskują stopniowo coraz więcej niezależności we własnym domu (w zakresie prowadzenia domu i wychowywania dzieci), aż wreszcie (dopiero na przestrzeni XX wieku!) zyskują także stopniowo i z wielkim wysiłkiem niezależność prawną oraz prawo do samostanowienia w sferze publicznej i w wymiarze społecznym.

Czym zatem jest ta książka, skoro nie jest uniwersalną i systematyczną historią żon? Wydaje się, że jej główny cel stanowi zarysowanie figury żony w Ameryce przełomu tysiącleci i pokazanie drogi, jaką żony przeszły od bycia przedmiotem wymian pomiędzy mężczyznami do bycia partnerkami w „egalitarnych małżeństwach” i do nie-bycia żoną wcale: od bycia czyimś stanem posiadania do samostanowienia. Co ciekawe, w ostatnich rozdziałach książki sama figura żony odchodzi w cień, więcej tu o seksie, pieniądzach, pracy, polityce i równouprawnieniu, co kieruje uwagę czytelnika na te czynniki jako źródła redefiniowania tradycyjnych ról w małżeństwie. Z tej perspektywy „Historia żony” jest przede wszystkim opowieścią o emancypacji kobiet na przestrzeni tysiącleci; emancypacji widzianej przez pryzmat ewolucji instytucji małżeństwa i ról w małżeństwie, ale równocześnie nieodłącznej od historii rodziny, dzieci, macierzyństwa i społeczeństwa w ogóle.

Dobór źródeł i postaci, a także przyjęcie za punkt odniesienia współczesnego małżeństwa w Ameryce sprawiają, że nie jest to historia uniwersalna. Przez książkę przewijają się niezliczone żony: żony mityczne i postaci historyczne, postaci literackie i literatki, żony polityków i polityczki, żony swoich mężów i żony, których mężowie pozostają dla nas nieznani. Wszystkie autorka ożywia z dużym talentem literackim, a w wielu miejscach oddaje głos im samym. Prowadzona z lekkością opowieść skoncentrowana jest na tych tradycjach zachodnioeuropejskich (od czasów biblijnych i starożytności grecko-rzymskiej poprzez średniowiecze i reformację), które miały wpływ na kształtowanie się tożsamości współczesnych mieszkańców Ameryki (i, co wymaga zaznaczenia, przede wszystkim białych mieszkańców, choć pojawiają się nieliczne, krótkie fragmenty o małżeństwach niewolników czy zwyczajach małżeńskich rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej). Nie znajdziemy tu żadnych nawiązań do kultur innych kręgów cywilizacyjnych niż zachodni ani nawet do naszej części Europy, choć wiele przykładów dotyczy powszechnie znanych dzieł literatury światowej i faktów z historii powszechnej, zatem polski czytelnik nie będzie miał problemów z podążaniem za opowieścią. Ten subiektywny dobór źródeł sprawia, że jest to historia osobista autorki, żony z wieloletnim stażem (o czym sama wspomina we wstępie), której udziałem stały się rewolucja obyczajowa lat 50. i 60. oraz przemiany społeczne II połowy XX wieku, które doprowadziły do narodzin „Nowej Żony”. To opowieść osobista również dlatego, że dużo częściej niż wnioski z analizy wybranych źródeł Yalom prezentuje własne opinie.

Narracja w „Historii żony” prowadzona jest chronologicznie, rozpoczyna się od przedstawienia pewnych typów żon oraz modeli małżeństwa (pozytywnych i negatywnych), pojawiających się na kartach Biblii oraz w pismach starożytnych Greków i Rzymian (rozdział 1.). Rozpoczęcie historii żony w tym momencie historii ludzkości wiąże ją z historią małżeństwa jako instytucji społecznej i prawnej, i choć niejednokrotnie autorka podkreśla, że przez wieki mąż i żona byli „nieobecni jako para”, małżeństwo od czasów starożytnych uznawano za podstawę stabilności społecznej. Dużą trwałością charakteryzował się także obowiązek finansowego zabezpieczenia żony przez męża, który przetrwał od czasów biblijnych do lat 50. XX wieku, kiedy to zaczęły się rozpowszechniać pary małżeńskie z dwojgiem zarabiających. W okresie starożytnym doszło do wyraźnego wyodrębnienia sfer funkcjonowania kobiet i mężczyzn: sfery żony i sfery męża. Ugruntowywanie tego podziału przyniosły kolejne wieki, co sprawiło, że żony wiodły życie niezwiązane z życiem mężów. Należy zauważyć, że dwa obszary, które w dalekiej przyszłości będą motorem transformacji roli kobiet (albo raczej kobiet w roli żon), na początku historii żon jawią się jako narzędzia opresji: prawo, które pozbawia kobiety podmiotowości, oraz edukacja, która dla kobiet jest niedostępna. Od starożytności rola żony okazuje się nierozerwalnie związana z rolą matki i w konsekwencji z prawnym i społecznym deprecjonowaniem żon bezpłodnych.

W rozdziale 2., poświęconym średniowiecznej Europie (tutaj główny akcent pada na kulturę anglosaską oraz francuską), przedstawione są indywidualne historie kobiet z różnych grup feudalnego społeczeństwa, wśród których Yalom poszukuje pewnych cech wspólnych. Po raz pierwszy, ze względu na dostępność tekstów źródłowych, przemawiają same kobiety. Kontekst zmienia się o tyle, że małżeństwo (stopniowo) przechodzi pod jurysdykcję Kościoła katolickiego i staje się nierozerwalnym sakramentem, zawieranym w obecności księdza podczas ceremonii kościelnej i wymagającej zgody małżonków. Autorka omawia także rolę Kościoła katolickiego w sprowadzeniu seksu małżeńskiego wyłącznie do prokreacji. Niezależnie od pochodzenia społecznego żony są drugorzędne wobec męża, który ma władzę nad żoną (może ją dyscyplinować do woli, choć nie może jej zabić) i jej majątkiem (mąż może nim swobodnie dysponować). Średniowieczne małżeństwo jawi się przede wszystkim jako układ ekonomiczny (lub polityczny), choć w każdej epoce od starożytności autorka dba o pokazywanie przykładów małżeństw, gdzie na pierwszy plan wychodzą uczucia. Losy średniowiecznych żon z różnych grup społecznych łączą przede wszystkim trudy macierzyństwa, a długość życia w tym okresie historii sprawia, że żony przez całe swoje małżeńskie pożycie są matkami.

W kolejnych rozdziałach (3-6) Yalom omawia figury żony protestanckiej, republikańskiej, wiktoriańskiej w wybranych krajach w różnych okresach historycznych, skupiając się coraz bardziej na Ameryce, gdyż cel tych partii pracy stanowi zarysowanie „purytańskiego bagażu” współczesnej amerykańskiej żony. Coraz częściej na stronach książki głos oddawany jest samym kobietom, które także coraz częściej i odważniej wykraczają poza tradycyjną sferę żony, choćby publikując swoje utwory. Wychodzenie z tradycyjnej sfery przynależnej żonie z punktu widzenia amerykańskiej historii miało niejednokrotnie wymiar geograficzny: kobiety przybywały wraz ze swoimi mężami do Nowego Świata i towarzyszyły im na Dzikim Zachodzie.

Stopniowe wychodzenie z tej tradycyjnej sfery, na wielu płaszczyznach równocześnie, sprawiało, że coraz więcej elementów definiowało społeczną rolę kobiety i coraz więcej żon podejmowało aktywność w sferze zarezerwowanej dotychczas dla mężczyzn, co pozwoliło autorce pokazać narodziny ruchu kobiecego z perspektywy żon. Żony nowożytne łączy także przejmowanie większej odpowiedzialności wobec domowników, w tym w kluczowym obszarze edukacji dzieci, w którym żony-matki na przestrzeni wieków miały coraz więcej do powiedzenia – ale równocześnie rosły społeczne oczekiwania wobec nich w tym zakresie.

To, co jest charakterystyczne dla okresu nowożytnego w historii żon, to rosnąca rola małżeństwa jako wyznacznika statusu społecznego i żony jako elementu tego statusu, szczególnie wśród arystokracji, co miało bezpośredni wpływ na koszty zawarcia małżeństwa (posagu i kosztów ceremonii), ale także wpływało znacząco na podnoszenie się wieku zawierania małżeństw przez kobiety. Niemożność sprostania społecznym oczekiwaniom i zawarcia małżeństwa w zgodzie z nimi przekładało się na dosyć dużą liczbę ciąż przedmałżeńskich (od 1/5 do 2/5 według danych z wybranych angielskich parafii z lat 1800-1849), a w krajach skandynawskich nawet na akceptację wspólnego pożycia par bez zawierania związku małżeńskiego (co doprowadziło do ukucia na tę okoliczność terminu „małżeństwa sztokholmskiego”). Równocześnie w okresie pomiędzy amerykańską rewolucją a latami 30. XIX wieku to miłość staje się najistotniejszym kryterium wyboru współmałżonka, co prowadzi w ocenie Yalom do narodzin „nowoczesnego zachodniego małżeństwa”.

Nowoczesnemu małżeństwu na różnych etapach jego kształtowania się poświęcona została druga połowa książki (rozdziały 7-10). Co istotne, obejmują one okres od ostatnich dziesięcioleci XIX wieku do przełomu XX i XXI wieku, w którym dokonały się radykalne zmiany w funkcjonowaniu instytucji małżeństwa i ról małżonków. Kwestie poruszane w tych rozdziałach obejmują bardzo zróżnicowane zagadnienia, ważne dla powstania „egalitarnego małżeństwa” i oscylujące wokół równouprawnienia w różnych obszarach: szczęścia w małżeństwie, praw obywatelskich, seksu i kontroli dzietności, pracy i możliwości dysponowania swoim majątkiem, współuczestniczenia w pracach domowych i opiece nad dziećmi. Ta część książki charakteryzuje się największym zróżnicowaniem źródeł, których dobór (liczne badania statystyczne i listy do redakcji) wskazuje na intencję autorki, by pokazać „średnio-statystyczny” model małżeństwa, co nie stoi na przeszkodzie podkreśleniu, że główną zaletą tego współczesnego modelu okazuje się to, iż „bycie żoną to nie jedyna opcja”.

W swojej książce Marilyn Yalom odmienia słowo żona przez różne przypadki i doprecyzowuje je różnymi przymiotnikami, pokazując, jak wiele może się za nim kryć, szczególnie jeśli spojrzeć na figurę żony z punktu widzenia bagażu kulturowego, nagromadzonego przez tysiąclecia istnienia instytucji małżeństwa – i z tej perspektywy polskie tłumaczenie, ukazujące się osiemnaście lat po amerykańskiej premierze, nic nie traci. Należy jednak zauważyć, że dzieło Yalom zostało opublikowane przed legalizacją małżeństw homoseksualnych w Stanach Zjednoczonych (co następowało stopniowo od 2004 roku), i choć kwestia ta jest obecna w jej opowieści uzupełniająco, tam gdzie na przykład autorka wspomina o małżeństwach Nerona z młodymi chłopcami czy też o „małżeństwach bostońskich” niezamężnych kobiet, dzisiejszy odbiorca może czuć pewien niedosyt. Z uczuciem niedosytu pozostanie także czytelnik oczekujący skrupulatnego powoływania się na źródła, zwłaszcza że przypisy końcowe utrudniają konsultowanie ich na bieżąco (choć ułatwiają poddanie się narracji). To jednak kolejne elementy, które czynią z „Historii żony” osobistą opowieść autorki prowadzoną z erudycją i wyczuciem literackim, które udało się zachować w przekładzie, za co słowa uznania należą się tłumaczce Annie Kunickiej.
Marilyn Yalom: „Historia żony”. Przeł. Anna Kunicka. Wydawnictwo Aletheia. Warszawa 2019.