Wydanie bieżące

15 września 18 (378) / 2019

Kamila Czaja,

TRZYNASTE: NIE MYŚL, ŻE ZNASZ SPRINGERA (FILIP SPRINGER: DWUNASTE: 'NIE MYŚL, ŻE UCIEKNIESZ')

A A A
Odpowiedź na pytanie, o czym jest nowa książka Filipa Springera, tylko pozornie okazuje się prosta. Reporter (chociaż i ta etykietka stoi pod znakiem zapytania, o czym za moment) wyrusza na poszukiwanie Jante opisanego przez Aksela Sandemosego w książce „Uciekinier przecina swój ślad”, a dziś obecnego w skandynawskiej świadomości często niezależnie od powieści. Tropi Springer źródła i sensy kojarzonego z Jante prawa, do którego dopisuje tytułowe „Dwunaste: Nie myśl, że uciekniesz”. Dużo czyta na ten temat, jeździ, rozmawia z uciekinierami z różnych „Jante”, odwiedza miejsca, które mogły być inspiracją dla literackiego miasteczka. Ale to książka znacznie bardziej skomplikowana, wątków tu wiele, i chociaż Jante do pewnego stopnia je spaja, nie można mówić o opowieści rozwijającej się linearnym trybem. Nie tylko dlatego, że, jak powie autorowi jeden z rozmówców: „Na Jante patrzy się zawsze przez ramię, w trwodze, podczas ucieczki” (s. 9).

Prawo Jante

Tematyczna wielość działa tu jednak na plus, podobnie jak oparta na fragmentaryczności konstrukcja. Są rozdziały zatytułowane „Podróż”, najbliższe szukaniu Jante, ale są i mniej oczywiste refleksje – choćby te w partiach tytułowanych „Mosty”. W przypadku autora książki o Oskarze i Zofii Hansenach nie dziwi, że architektura pozwala mu interpretować i miejsca, i ludzi, tyle że w przypadku „Dwunastego…” obraz Skandynawii wymyka się temu, czego można by oczekiwać pod piórem zapamiętałego krytyka rodzimego chaosu przestrzennego. Dania odsłania swoje nieidealne oblicze, a znamienny komentarz rozmówcy Springera o jednym z mostów ujawnia poczucie wyższości i to, jakie cechy Duńczycy sobie przypisują: „Jest niefunkcjonalny, niepraktyczny i nieelegancki. Nieduński” (s. 14). Wprawdzie co jakiś czas przemyca autor polskie niedoskonałości, ale szybko okazuje się, że to wcale nie będzie opowieść w duchu, że Duńczycy dużo jeżdżą na rowerach, a my to nie.

Zdradza zresztą Springer, że właśnie szukanie w Skandynawach jakiegoś braku, rzadko dostrzegalnego, zwłaszcza z perspektywy bloku do niedawna wschodniego, długo go kusiło: „Gdy dowiedziałem się o Jante, pomyślałem, że to ono jest tym kurzem, w którego nieistnienie uwierzyłem. Rysą na krysztale, zakalcem w cynamonowej bułeczce, łyżką dziegciu w misce lukru” (s. 210). Ale ta niejednoznaczność obrazu możliwa jest chyba dopiero teraz, nie wiem, czy „dawny” Springer zamierzyłby się na pozorny skandynawski raj. Może dopiero ktoś, kto w kontekście zagrożeń klimatycznych i emisji dwutlenku węgla powie o architekturze, że „dziś estetyka jest już naprawdę mało istotna”, (gazeta.pl) potrafi tak Danię opisać?

Prawo wyboru

Jest więc typowa dla Springera przestrzeń, ale trochę odmiennie niż dawniej wartościowana. I są ludzie w tej przestrzeni – na szczęście, bo łączenie losu miejsc z losem ludzi to już od debiutanckiej „Miedzianki” mocny punkt jego książek. W opowieściach o tych, którzy od Jante uciekali, w elementach pokręconej biografii Sandemosego, który Jante unieśmiertelnił, w opowieści o Olem, który sam Jante wybrał, pokazuje Springer wiele wariantów głównego tematu, przekonująco dowodząc, że brak tu miejsca na jednoznaczne oceny. W wywiadzie dopowie: „Patrząc na zapisy prawa Jante, nie możesz powiedzieć, że ono jest w całości złe albo dobre. To bardzo złożone zjawisko, którego nie da się ani jednoznacznie potępić, ani admirować” (kultura.onet.pl).

Unikanie jasnych ocen wyróżnia „Dwunaste…” na tle wcześniejszych książek Springera, który metody stosował wprawdzie nieraz subtelne i mocno literackie, ale jednak nietrudno było stwierdzić, po której stronie stoi, o co walczy. A tu, jeśli walczy, to chyba przede wszystkim o możliwie niejednoznaczną historię. Przy czym pewne zabiegi użyte w tych zmaganiach są znajome. Tu wspomnieć warto nie tylko o wykorzystaniu przestrzeni i biografii, ale, co zawsze w książkach tego autora tak lubię, o znaczeniu słowa. Od typografii (opowieść o pewnej czcionce), przez konkretny legendarny egzemplarz „Uciekiniera…”, po cytaty z tej powieści (świeżo wydanej po polsku, również przez Czarne) i innych prac Sandemosego. A właściwie nie „po”, bo w „Dwunastym…” idzie Springer jeszcze dalej – mianowicie idzie w fikcję.

Prawo fikcji

To miał być reportaż, ale wyszło inaczej: „Ta gra, próba zmylenia odbiorcy, jest dla mnie ważna, bo zmusza do zastanowienia się nad celowością definiowania gatunku” (wyborcza.pl). Choćby tajemniczy egzemplarz „Uciekiniera…”, któremu poświęcono rozdziały zatytułowane „Książka”, to w wielu miejscach efekt wymyślenia. „(…) na razie mogę ją [książkę – K.C.] sobie tylko wymyślać, tak jak czasem wymyślam Ciebie” (s. 213) – pisze Springer do Olego, czyli człowieka, który nie chciał z nim rozmawiać. Dodaje autor: „Nie jest to w gruncie rzeczy najgorsze rozwiązanie”. Ale mimo widocznej już od mott wiary w szansę fikcji na zbliżenie się do prawdy i tu zdradza Springer wahanie. Wprawdzie o Olem pisze: „Muszę go sobie domyślić” (s. 23), a potem przekornie przypisuje bohaterowi następujący punkt widzenia: „Polak najwyraźniej nie rozumiał, że Ole, decydując się na zamieszkanie w tym mieście, postanowił być kimś fikcyjnym” (s. 171-172). Ale przy opisie przejazdu jednym z mostów padnie, mimochodem, niby niewinna, zaledwie retoryczna, ale w kontekście całości jakby zdradzająca pewne reporterskie nawyki, fraza: „Nie odważyłbym się tego wymyślić” (s. 91).

Co ciekawe, korzystając mocniej z literackich zasobów fikcji, w „Dwunastym…” mniej „szarżuje” Springer w kwestii stylu. Nadal ma mocną, wyrobioną frazę i celuje w wyraziste pointy. Dużo tu też formalnych „zabaw” – w konstrukcji całości, w świetnym rozdziale złożonym z wyimków gazetowych tekstów i lakonicznych komentarzy odautorskich, w poprzedzających niektóre rozdziały wariantach prawa Jante przypominających poezję konkretną. Równocześnie mniej jest charakterystycznych dla wielu wcześniejszych książek Springera autonomicznych zdań brzmiących jak wersy poezji. Ale i metafory się trafiają – w pamięć zapadły mi zwłaszcza: „Droga z każdym kolejnym zakrętem odkrywa nowe obrazy. Jest posłuszna pejzażowi, opowiada go, ale nie przegaduje” (s. 48) i „Jakby na tym skrawku lądu duńska geografia postanowiła w końcu odrobić lekcję z przewyższeń” (s. 163).

***

„Dwunaste…” nie zostanie prawdopodobnie moją ulubioną książką Springera. Doceniam ją mocno, ale raczej na, zgodnie z klimatem, chłodno. Czytałam bez poczucia świeżości „Miedzianki” i towarzyszącej tamtej lekturze melancholii, nie mam też potrzeby ostrych dyskusji o zawartych w tekście tezach jak po „Wannie z kolumnadą” i „Mieście Archipelagu”. Mam za to poczucie, że właśnie „Dwunaste…” może się okazać pozycją w dorobku reportera, coraz częściej łamiącego reguły tej roli, mającą szansę – dzięki wyważeniu ocen, uniwersalizacji tematu pozornie zakorzenionego w geograficznym konkrecie, postawieniu pytania o granice gatunku, a przy tym wypracowanym przez Springera rozpoznawalnym sposobie pisania – przetrwać dłużej. Wyszła książka zadziwiająco jak na rozmach spójna, a mniej interwencyjne podejście nie sprawia, że jest mniej ludzka – momentami jest jakby ludzka nawet bardziej. Wydaje się też zachętą, by z czytania Springera nie rezygnować, bo wciąż jeszcze potrafi on czymś zaskoczyć. Stwierdza autor: „I z ulgą uświadamiam sobie, że nadal nie rozumiem Aksela Sandemosego” (s. 244). To samo, z podobną ulgą, po lekturze „Dwunastego…” mogę powiedzieć o samym Springerze.

LITERATURA:

„Filip Springer: Prawo Jante mówi, że wszyscy musimy być tacy sami, ale niech nikomu się nie wydaje, że wszyscy będą równi. To wstęp do totalitaryzmu”. Wywiad: Michał Nogaś. http://wyborcza.pl/ksiazki/7,154165,25116391,filip-springer-prawo-jante-mowi-ze-wszyscy-musimy-byc-tacy.html/

„Filip Springer: Wszyscy wiemy, czym jest dulszczyzna. Czy to znaczy, że to coś polskiego?”. Wywiad: Emilia Padoł. https://kultura.onet.pl/wywiady-i-artykuly/filip-springer-wszyscy-wiemy-czym-jest-dulszczyzna-czy-to-znaczy-ze-to-cos-polskiego/hjrqfk7.
Filip Springer: „Dwunaste: Nie myśl, że uciekniesz”. Wydawnictwo Czarne. Wołowiec 2019.