Wydanie bieżące

1 października 19 (379) / 2019

Jakub Strumień,

WIERSZE

A A A
* * *

skoro samo się pisze

skoro samo się czyta



Hodowla kurzu

                    szachowym korespondentom,

                    którzy póki co nie kiwnęli palcem



„Ruskie

sútki i sutki

wcale odmienne,

od tknąć.

(za: A. Brückner: Słownik etymologiczny języka polskiego,

„Wiedza Powszechna”, Warszawa 1993 r., str. 527;

przedruk z pierwszego wydania nakładem Krakowskiej Spółki Wydawniczej, Kraków 1927)



Wycieczki

Tak, to właśnie ten wstyd,

ten sam, który go przeszył, przepraszam, przeżył. A to

to ten zimny piec, przepraszam, oczywiście, że pies.



Przyszłość melodii

Z czyjej to głowy

i przed kim to

upadłeś na ziemię, kaszkiecie?



Nie dość, żeś mysi i w gruncie rzeczy

dość płaski – do zadeptania

jeden krok, ofiaro z młyna demonstracji. Niedoczekanie twoje

takich rąk, które cię otrzepią

na potrzeby nieśmiertelnych mód

czy chybionych hołdów.



                    Życzyć ci głowy,

gołej jak my – w śpiworze na werandzie w Piątce,

póki nie wstała kuchnia i nie ubrał nas zapach kawy zalewajki

i szarlotki wysokiej jak szklanka, głowy wolnej od trosk

dnia powszedniego, niedziel i świąt, otwartej na świat

jak przy byle kraniotomii, a koneserom

tego kalafiora w środku – smacznego,

złotych myśli, no i kolorowych snów.



                    Gdzie leżą nuty?



Barbara

                    Pani Basia z kiosku.

Miała twoje papierosy i to w starej cenie.

Odkładała prasę (mąż na futro dla niej

ofiara szafy grającej kapitan baru) żebyś mógł przerzucać

                    świat który porzucałeś



na rzecz kolorowych stacji paliw muzyczki w toaletach

gundel palacsinta langoszy czekolad towarzystwa

od siedmiu boleści planu Barbarossa w klimacie zgniłych jaj.

Pisała zawsze prawdę pisząc „zaraz wracam”. Odłożyłbym gazetę

                    wstał założył okulary do dali i



poszedł prosić jej matkę i siostrę

o przyjęcie wyrazów współczucia (całkiem sporo ich

w gazetach nie żyją tylko z reklam). Poznałeś je tak dawno

                    jak ja jej córkę



prowadziłem za rękę

i odprowadzałem choćby nie wiem

jak było ciemno jasno przed

jej moimi oczami dookoła nas

                    połączonych w bólu.