1 listopada 21 (381) / 2019

Anna K. Herman,

LOGICZNI I KONSEKWENTNI (GOJKO ADZIC: 'CZŁOWIEK VS KOMPUTER')

A A A
Gdybyśmy byli logiczni i konsekwentni, gdybyśmy nie znali chaosu i dezorganizacji – kim byśmy byli, gdzie byśmy dotarli?

Udowadniano już wielokrotnie, że porządek nie jest koniecznym towarzyszem kreatywności i (być może) dlatego tak chętnie powtarzamy dzisiaj wyrażenia w rodzaju „artystyczny nieład”. Nagłówki Google sensacyjnie donoszą: „bałagan na biurku sprzyja kreatywności” oraz „inteligentni częściej mają bałagan na biurku”. Czasem zdarza się także nieśmiałe pytanie: „twórczy bałagan?”, „pedantyczny porządek czy twórczy bałagan?”. Sprawa widocznie nie jest jeszcze przesądzona. Dzięki internetowym witrynom pokroju Elle i Vogue możemy się także dowiedzieć, czy „kreatywny chaos” stanowi domenę wybiegów – a jeśli tak, to jacy projektanci i w jakim sezonie postawili na „niechlujne”, „bałaganiarskie” i „artystowskie” rozwiązania. Z moich obserwacji wynika, że nie rządzą tym prawa logicznego wynikania i w decyzjach modowych wyroczni nie może być mowy o konsekwencji. To raczej delficka pytia, ale z grzywką Anny Wintour, wieszczy o pepitkach, satynach i „millenialskich fioletach” we wszelkiego rodzaju zastosowaniach i krojach. Podobno na salonach wciąż królują lata osiemdziesiąte (albo dziewięćdziesiąte), ale kto dałby radę ułożyć to wszystko w chronologicznym i linearnym porządku? Nie tylko świat mody rządzi się nieodgadnionymi regułami chaosu – tych samych możemy się bowiem dopatrzeć w literaturze popularnej, trendach YouTube czy, okresowo powiększających się, twitterowych fandomach. Jakiś czas temu miłośnicy popowej wokalistki Taylor Swift przeprowadzili szturm na fanów progresywnego zespołu Tool, ponieważ ten – jak spod ziemi – wskoczył nagle na pierwsze miejsce notowań „Billboardu”. Mimo iż przyczyny tej epifanii są stosunkowo łatwe do wytłumaczenia, popłoch, który został spowodowany przez gwałtowną zmianę układu sił na liście dwustu albumów tygodnia, zaskoczył nie tylko wiernych słuchaczy Toola.

Gdybyśmy nie potrafili poradzić sobie z chaosem wrażeń i niuansów, którym przecież ochoczo dajemy się zalewać, codzienne relacje z innymi chaotycznymi i „zniuansowanymi” jednostkami byłyby dla nas czymś nie do udźwignięcia. Nie wspomnę już nawet o korzystaniu z internetu, które prędko okazałoby się czynnością wyczerpującą i nieprzyjemną. W takiej sytuacji również publikowanie niniejszej recenzji na łamach „artPAPIERu” byłoby czymś zgoła bezcelowym. Chaos informacyjny powodowany kolejną polecaną książką i mnogością odniesień, które temu poleceniu towarzyszą, wywołać mógłby ból głowy, rozdrażnienie, złe samopoczucie, a nawet zagrozić życiu czytelników. To naprawdę przerażająca perspektywa!

Jak dowiadujemy się jednak z książki „Człowiek vs komputer”, chaosu danych nie znoszą przede wszystkim komputery.

Gojko Adzic, programista, konsultant i autor publikacji z zakresu informatyki i programowania, zajmuje się między innymi zagadnieniami z zakresu impact mapping (technik wizualizacyjnych w biznesie) i prowadzeniem bloga. W 2017 roku wydał jednak książkę poświęconą przede wszystkim wpadkom – i to wpadkom komputerów, którą, jak zaznacza we wstępie, dedykuje również swoim kolegom-programistom: „a dla was (…) ksiązka ta będzie – mam nadzieję – okazją do wyrobienia sobie odrobiny współczucia dla ludzi cierpiących z powodu naszych błędów (…)” (s. 7). Faktycznie – zapoznając z kolejnymi przytaczanymi przez autora historyjkami błędów i niedociągnięć, można odnieść wrażenie, że światem maszyn władają przypadek i niezrozumienie. Tam, gdzie użytkownicy tego samego języka są w stanie zrozumieć się nawzajem pomimo skrótów myślowych, uproszczeń, aluzji i metafor, tam komputer jest w stanie przetworzyć jedynie konkretne i odpowiednio przygotowane dane. I tak, rejestracja „NOTAG” (dosł. brak tablicy) czy „VOID” (pustka, brak), pomyślana jako żartobliwa bądź ironiczna, ściąga na właściciela samochodu setki tysięcy mandatów. Jak się okazuje, formularz wypełniany przez policjanta, który wystawia mandat na nieoznakowany pojazd, wymaga wpisania czegokolwiek w pole numeru rejestracyjnego. Funkcjonariusze wpisujący – wszakże zgodnie z prawdą – że samochód tablic nie posiada, dają komputerowemu systemowi sygnał, że mandat skierować należy do właściciela wozu „NOTAG” lub „VOID” (ale także „MISSING”, „UNKNOWN”, „XXXXXXX”). Tym samym, posiadacze tak oznakowanych samochodów mogą liczyć na tytuły rekordzistów w zakresie między innymi nieumiejętnego parkowania.

Co się stanie, kiedy system komputerowy odpowiadający za obliczanie długości wyroku skaże kogoś na dodatkowe lata odsiadki? Co jeśli zajdzie odwrotna pomyłka? Historia zna przypadki przedwczesnych zwolnień warunkowych zainicjowanych przez wadliwie działający program. Cele więzienne opuszczali mordercy, gwałciciele, gangsterzy – i nie wszystkich uciekinierów (którzy stawali się „uciekinierami” dopiero wtedy, gdy ktoś odkrył fatalny błąd komputera) udawało się schwytać. Wielu z nich zniknęło na dobre – w tym między innymi Ilja B., członek gangu Różowych Panter słynącego z kradzieży biżuterii.

Jakie mogą być konsekwencje błędów w systemach komputerowych w wieżach kontroli lotów? W bankach? W policyjnych bazach danych?

Gojko Adzic przekonuje, że „to zależy”. Wiele podobnych krachów kończyło się dobrze – były odpowiednio wcześnie wykrywane, naprawiane, sprawdzane przez ekspertów – i tylko dzięki temu unikaliśmy katastrof o potwornym zasięgu. Raz jeszcze należałoby w tym miejscu zapytać: czy naprawdę powinniśmy ufać technologii? Czy naprawdę powinniśmy ufać logice i konsekwencji?

Ludzka umiejętność nieustannego dryfowania pomiędzy znaczeniami, posługiwania się metaforami i metonimiami, zabarwiania wypowiedzi ironią, żartem czy aluzją pozwala nam na życie w „artystycznym chaosie”, w „twórczym bałaganie”. Dajemy się łapać w „pułapkę między błędnymi założeniami a logiką binarną” (s. 6)i zakładamy, że nasz wytwór naprawdę jest tak inteligentny jak my. Że w ogóle jest inteligentny. Jednak artificial intelligence nie jest inteligencją ludzką i dlatego tak często wprowadza nas w błąd.

„Człowiek vs komputer” to mozaikowa opowieść o wzajemnym niezrozumieniu. O dobrej woli programistów, starannym (i nieskutecznym) zabezpieczaniu się przed nieścisłościami i niepotrzebnymi „errorami”, o zbyt dużym zaufaniu wobec tego, co stworzone ręką ekspertów, o poszukiwaniu najlepszych rozwiązań i wielkim, komputerowym postępie (który działa skokowo, ale czasem się potyka). W lekturze tej odnajduję urokliwą i pocieszną historię ludzkości, która cały czas próbuje (czasem z mizernym skutkiem), dąży, pokonuje przeszkody, myli się, poprawia, robi kilka kroków wstecz – jakże prawdziwszą i bardziej ludzką (sic!) od historii technologii, w którą być może wierzymy.

W ostatnim rozdziale książki Gojko Adzica znajdujemy praktyczne porady dotyczące programowania, które – w zamierzeniu – mają pomóc w uniknięciu opisywanych na poprzednich stronach błędów i potknięć teoretycznie doskonałych systemów. Niektóre z nich mogą być także przydatne co dzień: „Rok nie zawsze ma 365 dni. Pamiętaj o 29 lutego raz na jakiś czas” (s. 232). Pamiętajmy zwłaszcza o „przestępnych” solenizantach i o zabukowanych na ten dzień lotach. Czasem zdarza się, że nasze walizki lecą gdzie indziej niż my tylko dlatego, że ktoś zapomniał o ostatnim dniu lutego.
Gojko Adzic: „Człowiek vs komputer”. Przeł. Jan Halbersztat. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2019.