ISSN 2658-1086

1 grudnia 23 (383) / 2019

Anna Katarzyna Dycha,

MUNIEK STASZYCZYK I JEGO 'SYN MIASTA'. SOLOWO I DOJRZALE

A A A
Ta płyta jest gorzka i pełna smutku, ale niezwykle prawdziwa muzycznie. Muniek Staszczyk otworzył się na „nowe”. Świetnie tej płycie robi kontakt z młodym pokoleniem, które reprezentują Dawid Podsiadło czy Błażej Król. Swoje piętno w nagraniu odcisnęli także bardziej doświadczeni muzycy, jak Wojciech Waglewski czy Bartosz Dziedzic. Nagrania Muniek zrealizował z zespołem w składzie: Jurek Zagórski (wyprodukował również płytę), Kasia Piszek, Pat Stawiński i Kuba Staruszkiewicz. Krążek zmiksował Piotr Emade Waglewski. Taki zestaw muzycznych „osobistości” musiał przynieść sukces. I przyniósł.

Płytę promował singiel „Pola” (współkomponował go Dawid Podsiadło, zaśpiewał też w chórkach; a za produkcję odpowiadał Bartosz Dziedzic). Utwór z miejsca „zażarł” i powędrował na szczyty list przebojów. Pełen aluzji tekst Muńka jest smutną refleksją na temat polskiej rzeczywistości. „Pola, błagam obudź się / Sen o potędze skończył się / W swojej iluzji nie możesz trwać tak długo” – śpiewa Muniek. I dalej: „Pola, ty musisz z kolan wstać / Bo tu już nie ma z czego brać / W pociągach czujesz swąd domowej wojny / Chociaż nie jesteś najpiękniejsza / I na wybiegach masz gorsze miejsca”. Piosenka jest najmocniejsza w całym zestawieniu – to także zasługa wycyzelowanej aranżacji. Słychać dopieszczenie w każdym calu.

Drugiego takiego przeboju na „Synu miasta” nie znajdziemy. Wiadomo jednak, że Muniek nisko poprzeczki nie zawiesza. Krążek jest różnorodny stylistycznie. Jest miejsce na rocka („Wszyscy umarli”), balladę z około-jazzującym fragmentem („Krajobraz z wilgą i ludzie” – to piosenka Marka Grechuty do wiersza Tadeusza Nowaka), bluesa („Ta piosenka nie jest dla Ciebie”), soul („Bo życie jest…”), a nawet na walczyka („Kłamstwo”). W ucho wpada pełne werwy i energii „Edith Piaf” (Artyści muszą…)” – manifest wolności artystów. Muniek w refrenie wyśpiewuje przewrotny tekst: „Ja służę tak społeczeństwu, że mu wcale nie służę. / Ja służę tak społeczeństwu, / że rutynę burzę mu tu. / Ja służę tak społeczeństwu, że nie muszę, kiedy muszę, o tak”. I dalej: „Jestem totalnie swojski, podrzędnie polski. / Słowo jednak czasami jest nieśmiertelne. / I dlatego artyści zawsze muszą być wolni”. Piosenka „Zakurzone tynki w Petersburgu” świetnie wpisałaby się w niejeden album T.Love. W opowieści o kaprale i generale możemy doszukać się nawet klimatu „Kinga”. Potencjał ma „Ołów” – na pozór ciężki, ale atakuje przebojowym refrenem. Finałowe „Kłamstwo” ozdabia duet z Kasią Piszek, instrumenty dęte, a nawet… piła. Udane zakończenie albumu.

Muniek mówił, że „Syn miasta” to płyta bardziej Zygmunta niż Muńka. Zdecydowanie. „Syn miasta” jest wydawnictwem dojrzałym, pełnym refleksji, niekoniecznie zestawem przebojów. Niektóre utwory nabrały także dodatkowego znaczenia po dramatycznych wydarzeniach, jakie muzyk przeszedł już po nagraniu materiału (w lipcu doznał udaru). Warto więc wracać do tej płyty (trwa niespełna 40 minut) i odkrywać jej potencjał tekstowy, i muzyczny.
Muniek Staszczyk: „Syn miasta” [Wydawnictwo Agora, 2019].